sobota, 6 lutego 2016

Ministerstwo Dobrego Mydła: olejki

Nie wyobrażam już sobie mojej zimowej pielęgnacji bez olejów. W zasadzie nie tylko zimowej, pielęgnacji w ogóle ale wyraźnie czuję, że potrzebuję ich bardziej w sezonie grzewczym. Jeśli doświadczyłyście suchej, ściągniętej, łuszczącej się skóry, która wyraźnie reaguje na warunki pogodowe, na pewno wiecie jaką ulgę mogą przynieść oleje. Jakiś czas temu przestałam już szukać kosmetyków, które zawierają je w składzie, skupiłam się na nich w czystej postaci. Moim odkryciem minionego roku pod tym względem było zdecydowanie Ministerstwo Dobrego Mydła

W pierwszej kolejności zamówiłam olejki z pestek śliwki i malin i pierwszego używam do dziś (a zdążyłam już zrobić dwa kolejne zamówienia :)). Malinową wersję, ze względu na naturalny filtr UV, zostawiłam sobie na słoneczne dni. Później dokupiłam jeszcze orzechowy, który nie załapał się na zdjęcia ale na pewno na blogu jeszcze się pojawi :) 


Wspólnym mianownikiem wszystkich tych produktów jest dla mnie przede wszystkim zapach - obłędnie intensywny, 101% surowca. Malina pachnie jak malina prosto z krzaka, orzech jak świeżo rozłupany orzech a śliwka jak... marcepan. Nie umiem tego logicznie wytłumaczyć ale musicie wierzyć mi na słowo :) Początkowo te mocne wonie mnie zachwyciły, później zaczęły męczyć, aż do zupełnego odrzutu i separacji. Chwilowo używam niemal bezwonnych kosmetyków bo mój nos się mocno buntuje ale wiem, że to przejdzie i znów będę używać olejków z ogromną przyjemnością. Jeśli nie jesteście bardzo wrażliwe na zapachy, powinny przypaść Wam do gustu.

Głównym motorem do pierwszych zakupów była jednak świadomość, że produkty powstają w niewielkiej pracowni dwóch dziewczyn z niesamowitym poczuciem humoru, czytając ich wpisy na facebookowej stronie nie można ich nie polubić :) Kosmetyki są ręcznie wytwarzane i pięknie pakowane z niezwykłą starannością. Nie ma w nich nic zbędnego, żadnej chemii, konserwantów, 100% natury. To sprawia, że musimy zwrócić uwagę na datę ważności, jest krótsza w porównaniu do drogeryjnych produktów, do których jesteśmy przyzwyczajone.



Uwielbiam ich minimalistyczny design, kojarzą mi się ze starymi aptekami i naprawdę cieszą oko stojąc na półce, tym bardziej, że od dłuższego czasu pojawia się na niej coraz mniej kolorowych, plastikowych butelek.  Olejki nie wymagają specjalnej troski, ja trzymam swoje w łazience bez okna i nie stawiam w pobliżu źródła ciepła. Jeśli miałabym znaleźć ich słabszą stronę, byłby to dozownik ale wiem, że dziewczyny intensywnie pracują nad ulepszeniami. Zwróćcie na to uwagę przy zamówieniu - niektóre mają pompkę, a niektóre pipetkę. Ponadto zdarza im się, mimo bardzo starannego zabezpieczenia, przeciec nieznacznie w transporcie ale to drobna usterka, która często rekompensowana jest miłym gratisem - poniżej w postaci pysznego, ananasowego mydełka :)


Na koniec najważniejsze czyli zastosowanie. Wiele razy już pisałam, że kocham olejki za ich wszechstronne, uniwersalne działanie i gdybym miała zabrać jeden kosmetyk na bezludną wyspę, byłby to właśnie ten bo:

  • wspaniale nawilża i zmiękcza skórę, szczególnie w sezonie grzewczym i po kąpieli w twardej wodzie
  • pozostawia na skórze ochronny filtr, który zapobiega utracie wilgoci i zapewnia komfort na długi czas
  • można go używać solo, jedynie na zwilżoną skórę
  • ... lub dodać do kremów do twarzy, serum,glinek, masek do włosów i kremów do dłoni i stóp
  • ... lub do masażu (szczególnie orzechowy, niesamowicie odpręża i relaksuje!) 
  • ... lub do golenia i na podrażnienia,, po opalaniu
  • rewelacyjnie działa na włosy - zarówno na całą długość na noc jak i na same końcówki przed stylizacją (szczególnie malinowy) 
  • podczas manicure, do nawilżenia skórek wokół paznokci 
  • do ochrony skóry dla kobiet w ciąży

Aż trudno uwierzyć, że tyle dobra dostajemy za tak niewiele (ceny od 18 do 21 zł, w zależności od rodzaju i pojemności, w ofercie jeszcze olej kokosowy, szczegóły tutaj: KLIK).  Jeśli jeszcze nie znacie tych olejków to bardzo polecam spróbować! To zdecydowanie moje pielęgnacyjne odkrycie roku!

A co Wy odkryłyście w ostatnich miesiącach?
Ala


Post nie jest sponsorowany, olejki kupiłam sama. Chwalę bo lubię ;) Nie prowadzę żadnej współpracy z markami kosmetycznymi więc wszystko co się tu teraz pojawia jest moim wyborem i szczerymi wrażeniami :) 

6 komentarzy:

  1. Nie znam tego sklepu. Muszę tam koniecznie zajrzeć :). Ja też bardzo lubię oleje wszelkiej maści. Moje włosy odwdzięczają się naprawdę dobrą kondycją po ich użyciu, zwłaszcza końcówki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj koniecznie i jeśli masz wannę, zerknij na kule kąpielowe - to jest kosmos :D

      Usuń
  2. Sama ostatnio zakochalam sie w olejkach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W których konkretnie? Może znów odkryję jakieś perełki :)

      Usuń
  3. Ostatnio namietnie olejkuje swoje ciało , włosy jak i wnętrze w którym mieszkam ;) Olejków tej firmy jeszcze nie stosowałam ale ten z pestek malin uśmiecha sie do mnie zachęcająco :)

    Podoba mi się to jak mówisz/ piszesz, zostaję i dodaję obserwację :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, zapraszam częściej :) Zaintrygowałaś mnie tym wnętrzem, napiszesz coś więcej?

      Usuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1