poniedziałek, 25 maja 2015

Makijaż do letniej sesji zdjęciowej

Jakiś czas temu miałam przyjemność wziąć udział w sesji zdjęciowej dla http://boutiquebielizny.com/ wykonując makijaże pięknym modelkom. Kolorowe stroje kąpielowe, bliskość plaży i nadmorskie wnętrze sopockiej restauracji White Marlin sprawiły, że choć wstałam o 4 rano, czułam się jak na wakacjach :) Atmosferę podkręcała dodatkowo wesoła ekipa, która łączyła profesjonalizm ze świetną zabawą. Zobaczcie pierwsze efekty:







Zdjęcia: Łukasz Pęcak
Restauracja White Marlin
Makijaż: ja

Jeśli szukacie oryginalnych kostiumów kąpielowych w ciekawej kolorystyce albo bielizny dobrej jakości, serdecznie polecam zajrzeć na boutiquebielizny.com :)  
Jak Wam się podoba taka letnia odsłona? 

Ala
 

środa, 20 maja 2015

Polecane i przereklamowane #4

Kolejna część serii krótkich recenzji, które dziś dotyczą pielęgnacji ciała. Zapraszam :)


RECEPTY BABUSZKI AGAFII - SZAMPON NR 4 NA KWIATOWYM PROPOLISIE
Niedawno używałam tego szamponu i wspominałam o nim na blogu, to jest kolejna buteleczka. Odkąd przestawiłam pielęgnację swoich włosów na rosyjskie specyfiki, nie wrócę już do drogeryjnych, mocnych szamponów, choćby nie wiem jak skuteczną miały reklamę i jak piękną szatę graficzną. Przekonałam się, że delikatne, naturalne produkty mogą równie dobrze oczyszczać włosy, dodatkowo je pielęgnując. Przy moich delikatnych, cienkich pasemkach, takie zabiegi sprawdzają się doskonale. Koszt, jaki trzeba wydać jednorazowo jest co prawda nieco wyższy ale nie jest to aż takie nadszarpnięcie budżetu a wydajność szybko to rekompensuje. Ja do tego stosuję metodę kubeczkową, bo szampon jest gęsty, więc wystarcza mi naprawdę na długo. O zapachu mogłabym pisać godzinami, musicie kiedyś powąchać :) Tak, kupię kolejny :)

BABYDREAM FUR MAMA - PŁYN DO KĄPIELI 
Powinnam dostać kartę stałego klienta choćby za ilość litrów, jakie już kupiłam :) Uwielbiam ten kosmetyk i regularnie uzupełniam zapasy. Jest idealny do codziennego mycia włosów, kąpieli i pod prysznic. W sytuacjach kryzysowych sprawdza się też do demakijażu i czyszczenia pędzli. Jest tani, łatwo dostępny, przyjemnie pachnie i stanowi moje ulubione połączenie delikatności ze skutecznością oczyszczania. W ciąży, nie w ciąży, będę go kupować zawsze! :)

GREEN PHARMACY - JEDWAB W PŁYNIE
Czyli serum na łamliwe końcówki. Jestem dość nieufna do produktów typu jedwab do włosów bo najczęściej jest to silikon, który moim włosom akurat nie za bardzo służy ale o nim naczytałam się wielu pozytywnych recenzji i postanowiłam wypróbować. Stosowałam go głównie zimą, kiedy moje pasma do ramion ocierały się o szaliki i kołnierze płaszczy. Sądzę, że krzywdy mi nie zrobił a końcówki i tak regularnie podcinam. Czy kupię ponownie? Nie, bo mimo, że działanie ma całkiem przyzwoite, do szału doprowadza mnie oblepiona butelka, którą naprawdę trudno otrzymać w czystości. Teraz pewnie przerzucę się na olejek z pestek malin, który ma naturalne filtry chroniące włosy przed szkodliwym działaniem słońca.

URIAGE - WODA TERMALNA
Najbardziej niepozorny kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie kosmetyczki. Mam kilka butelek, używam jej do użytku prywatnego jak i pracy. Pisałam już wielokrotnie o szerokim zastosowaniu wody. Pryskam twarz przy codziennej pielęgnacji, budzę się nią rano kiedy jest mi wyjątkowo ciężko wstać, nawilżam zastygające maski z glinek, moczę pędzelek robiąc kreskę cieniami na mokro. Ponadto przynosi ulgę po depilacji, opalaniu albo po prostu w upalne, letnie dni, w długiej podróży samolotem. Jest idealna do szybkiego odświeżenia. Długo by pisać, musicie przekonać się same. Najlepsza woda termalna dostępna na naszym rynku, zdecydowanie :) 

ORGANIQUE - MASŁO DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA I ŻURAWINĄ
To jest jeden z najpiękniej pachnących kosmetyków, jakie kiedykolwiek miałam. Wielokrotnie zdarzało mi się odkręcić opakowanie tylko po to, żeby wsadzić do środka nos :) Samo masło było gęste, treściwe, aż trudne do nabrania palcami ale pod wpływem ciepła ciała, zmieniało się w oliwkę, doskonałą do masażu. Skóra była solidnie natłuszczona, nawilżona i miękka. Na duży plus skład, w którym masło shea jest na pierwszym miejscu, zaraz po nim wosk pszczeli, cetearyl alcohol (to ten dobry ;)) i olejki: sojowy, winogronowy i z awokado.  Uwielbiam kosmetyki Organique za zapachy i pewnie skuszę się jeszcze nie raz. 

KHADI - HENNA DO WŁOSÓW ORZECHOWY BRĄZ
Jakiś czas temu z zaciekawieniem czytałam blogi na temat pielęgnacji włosów, szczególnie farbowania henną. Szukałam sposobu na kolor bez szkody dla moich cienkich jak piórka pasemek. Przyznam, że początkowo byłam zadowolona ale schody się zaczęły kiedy po hennie, w chwili pośpiechu, położyłam u fryzjera farbę 'profesjonalną' a potem znów hennę. W konsekwencji mam do tej pory nierówne włosy i to nie z powodu siwych nitek, tylko z powodu pigmentu, który wniknął w strukturę włosów, uniemożliwiając równą koloryzację i rozjaśnienie. W chwili obecnej nie jestem zadowolona z koloru moich włosów, są zbyt ciemne i nie do końca czuję się z tym dobrze. Nie winię za to oczywiście produktu tylko swoją niewiedzę ale do henny już pewnie nie wrócę ze względu na to, że jest dość nieprzyjazna w użytkowaniu - wymaga mieszania w odpowiedniej temperaturze, czasu na utlenienie w ciepłym miejscu, starannego nałożenia, co przy jej tępej konsystencji wcale nie jest łatwe ani przyjemne. Do tego dochodzi trudny do zniesienia zapach i czas, jaki musi upłynąć od farbowania do pierwszego mycia (co dla mnie oznaczało siedzenie w domu przez cały dzień, bo głowę myję codziennie rano). Kolor wychodził całkiem przyzwoity ale suchość włosów też nie zachęcała do dalszego eksperymentowania dlatego świadoma, że włosy będę musiała farbować coraz częściej, wracam jednak pokornie do usług fryzjerskich.

Na jakiś czas to tyle, mogę wyrzucić śmieci ;)  W kolejnym poście coś, co lubię najbardziej czyli makijaże! :)
Uściski,
Ala


wtorek, 19 maja 2015

Polecane i przereklamowane #3

...czyli krótkie recenzje kosmetyków, które testowałam na własnej skórze w ostatnim czasie. Przyznam, że sporo tych produktów kupiłam pod wpływem pozytywnych opinii ale nie wszystkie się u mnie sprawdziły. Jesteście ciekawe, które konkretnie? Zapraszam na nowy post! :)



ORGANIC THERAPY - PIANKA DO MYCIA TWARZY
Pisałam już o niej nie raz, zarówno recenzję (tutaj) jak i wspominałam przy denkach. Zużyłam już kilka opakowań i wciąż wracam bo to najlepszy kosmetyk do oczyszczania skóry, jaki do tej pory poznałam. Uwielbiam ją za skuteczność i delikatność jednocześnie, przyjazny skład, wygodne i praktyczne opakowanie, wydajność, lekką formułę, obłędny zapach, przyjemną aplikację, pielęgnację cery i niską cenę (kilkanaście złotych). Mój absolutny ulubieniec, polecam każdemu!

INGLOT - LAKIER PODKŁADOWY DO PAZNOKCI ROZDWAJAJĄCYCH SIĘ
Kupiłam go jako bazę pod lakiery kolorowe, które często odbarwiają mi płytkę paznokcia. W tej roli sprawdził się dobrze, był bezbarwny, łatwo się nakładał, miał wygodny pędzelek i szybko wysychał. Niestety nie wpłynął na rozdwajanie się płytki, z czym się zmagam szczególnie w przypadku dwóch paznokci ale nie nastawiałam się też na spektakularne zmiany. Żegnamy się bo zgęstniał na tyle, że nie jestem już w stanie nim pracować. Czy kupię ponownie? Nie. Zraziłam się do tej półki produktów Inglota, kiedyś bardzo lubiłam ich lakiery ale zauważyłam spory spadek jakości. Poszukam zamiennika w niższej cenie. 

ZIAJA - PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA TWARZY
Polubiłam ją na tyle, że kupiłam kolejne opakowanie zanim to się skończyło. Bardzo fajna pasta, po której rzeczywiście czuć, że skóra jest oczyszczona. W średnim niestety składzie (jak to w Ziai) zawarta jest zielona glinka i ostre drobinki, które przypadną do gustu fankom porządnego peelingu. Nakładam niewielką ilość na wilgotną skórę, masuję by zetrzeć martwy naskórek a następnie zostawiam na dłuższą chwilę, zwilżając raz na jakiś czas wodą jak klasyczną maseczkę z glinki. Taki zabieg stosuję raz, dwa razy w tygodniu maksymalnie. Bardzo ją lubię za gęstość, mocno oczyszczające działanie, piękny, świeży zapach, wydajność i niską cenę.  Myślę, że nie sprawdzi się jednak u osób z bardzo suchą lub wrażliwą cerą, skłonną do podrażnień i zaczerwienienia. Drobinki są ostre a po zmyciu może pojawić się uczucie ściągnięcia. Nawet moja, mało wymagająca skóra, potrzebuje chwilę później solidnego nawilżenia. Kupiłam pod wpływem recenzji i tego zakupu nie żałuję :)

L'OCCITANE - CREME PRECIEUSE IMMORTELLE
Ta miniaturka trafiła mi się przypadkiem przy zakupie jakiejś kolorowej gazety na lotnisku. Bardzo długo leżał w zapomnieniu aż wreszcie postanowiłam go wypróbować. Okazało się, że niewielki słoiczek (15 ml) wystarczył mi naprawdę na bardzo długi czas. Na minus zaliczam niezbyt wygodne, szklane i ciężkie opakowanie i bardzo mocny, nie do końca przyjemny zapach. Plusem jest dość zbita konsystencja ale jednocześnie łatwa aplikacja; krem mimo że mocno odżywczy i gęsty, bardzo dobrze rozsmarowuje się na skórze i wchłania. Nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy, dobrze sprawdza się na noc ale mimo wszystko nie czuję się zachęcona do zakupu pełnego opakowania - głównie ze względu na półkę cenową i zbyt drażniący zapach jak na krem do twarzy. Spektakularne odżywienie? Też nie do końca ale warto się było przekonać bez uszczerbku dla portfela (kto zna markę, ten pewnie też zna ceny ;)). 

GARNIER - PŁYN MICELARNY 3 W 1 
Chyba napisałam już o nim wszystko - mój ulubiony płyn do demakijażu z drogeryjnej półki. Nie ma co się rozwodzić, jest delikatny dla skóry, bezlitosny dla zanieczyszczeń, przyjazny dla budżetu :) Zużyłam już wiele buteleczek i wciąż go kupuje bo sprawdza się idealnie zarówno w użytku domowym, jak i w pracy. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby kogokolwiek podrażnił albo sprawiał trudności w zmyciu makijażu. Za cenę kilkunastu złotych naprawdę warto. Nie pamiętam już kiedy ostatnio kupiłam Biodermę ;) Kusi mnie natomiast nowa, zielona wersja. Próbowałyście już? 

SVR - DEFENSE ANTI-AGE SPF30
Stosuję wiele filtrów przeciwsłonecznych i lubię marki konkurencyjne ale ten krem sprawdził się na mojej skórze jak dotąd najlepiej. Jest treściwy, odżywczy a mimo wszystko świetnie sprawdza się pod makijaż. Szybko się wchłania i daje komfort nawilżenia przez cały dzień. Do tego zawiera witaminę C, którą moja cera uwielbia, chroni przed starzeniem się skóry i szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Poza tym jestem uzależniona od jego zapachu, dzięki niemu poranna pielęgnacja jest naprawdę bardzo przyjemna. Bardzo żałuję, że już się skończył ale na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Dziękuję Magdzie za polecenie i teraz sama Wam polecam! :) 

CLINIQUE - MOISTURE SURGE INTENSE
...czyli kolejna miniaturka w kolekcji, nie mam bladego pojęcia skąd ją mam :) Z kosmetykami tej marki mam taki problem, że są bardzo nierówne, albo coś bardzo polubię, albo nie mogę się doczekać kiedy się skończy. Cieszę się, że to było małe opakowanie bo duże męczyłabym na siłę. Niby miał wygodny słoiczek, lekką konsystencję dobrze się wchłaniał ale z drugiej strony przeszkadzał mi jego ostry zapach i brak nawilżenia, którego spodziewam się po kosmetyku w tej cenie (a krem jest według producenta do odwodnionej skóry...). Zużyłam go na szyję i dekolt i na tym kończę przygodę z kremami do twarzy Clinique.

ESTEE LAUDER - REVITALIZING SUPREME
Nie pamiętam już na jakim blogu dokładnie ale wiem, że czytałam komentarze, pod których wpływem w ciągu kilku minut weszłam na stronę Douglasa i kupiłam dwa zestawy zawierające miniaturkę tego kremu pod oczy :) Szkoda, że pamięć mnie zawodzi bo autorkom powinnam wysłać czekoladę i szkoda, że nie kupiłam więcej :) To jest to, czego moja skóra potrzebowała - nawilżenie, wygładzenie i urocze mini opakowanie, które idealnie sprawdza się w częstych wyjazdach. Dodatkowy plus za bardzo przyjemny zapach i zaskakującą jak na takie maleństwo wydajność. Zatęskniłam za nim szybko kiedy przerzuciłam się na Sylveco ale zamierzam do niego wrócić na około miesiąc przed ślubem bo wiem, że dobrze wykona swoją robotę a ja nie będę się martwić o stan mojej skóry pod oczami. Na pewno jeszcze do niego wrócę bo jest super, na razie pielęgnacja okolic oczu tej marki mnie nie zawodzi. 

UNDER20 - ANTI ACNE FLUID MATUJĄCY
Za starych, dobrych czasów, kiedy jeszcze regularnie poświęcałam się blogowaniu, dostałam ten podkład od autorki bloga No to pięknie. Już wtedy bardzo przypadł mi do gustu, byłam zaskoczona efektem, jaki mogłam osiągnąć podkładem drogeryjnym za śmiesznie niską cenę. Chociaż trądziku moja skóra nie widziała nigdy i kosmetyk teoretycznie w ogóle nie był przeznaczony dla mnie, sprawdzał się super. Ładnie krył, wyrównując koloryt skóry, nie spływał, trzymał się niemal do demakijażu i miał bardzo przyjemny zapach. Byłam na tyle zadowolona, że kupiłam kolejne opakowanie ale później zaczęłam być bardziej blada i najjaśniejszy odcień odcinał się od reszty ciała, bardziej wymagająca i poznałam lepsze rozwiązania. Tym sposobem opakowanie wylądowało na dnie szuflady aż minęła data przydatności do zużycia. Jeśli jednak macie ograniczone fundusze i szukacie czegoś przyzwoitego na drogeryjnej półce, polecam go wypróbować. Opakowanie może nie jest najpiękniejsze ale kryje w sobie zaskakujące wnętrze :) 

CLINIQUE - TAKE THE DAY OFF CLEANSING BALM
Nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić ten balsam bez próbki. Do tej pory na myśl o jego cenie pluję sobie w brodę :) Nie ukrywam, że to jedno z największych rozczarowań jeśli chodzi o zakupy pod wpływem recenzji na blogach. Instagram mi podpowiada, że zużyłam go w ciągu 18 tygodni. Moim zdaniem to niewiele, biorąc pod uwagę o jakiej wydajności pisały dziewczyny. Możliwe, że zużywałam go za dużo ale mniejsza ilość nie radziła sobie w ogóle z demakijażem.  Przyznaję, że dość łatwo i przyjemnie pod wpływem ciepła rąk zmieniał konsystencję ze stałej w płynną emulsję ale potem było już tylko gorzej - rozmazywał pozostałości makijażu robiąc efekt pandy z zaćmą (nie znoszę tego zamglenia, jakie zostawiają niektóre kosmetyki do twarzy). Oczyszczając skórę sięgałam więc po płyn micelarny, balsam i na koniec żel do mycia, żeby rzeczywiście mieć uczucie dobrze wykonanej roboty. Za 140 złotych oczekiwałam jednak większego ułatwienia przy wieczornej toalecie. Plus jest natomiast taki, że ma bardzo wygodne opakowanie, do którego przełożyłam czysty, niedrogi olej kokosowy o przepięknym zapachu, który w ciągu kilku sekund dokładnie rozpuszcza wszystkie kosmetyki kolorowe :D 

Na dzisiaj to tyle. Przygotowałam jeszcze jedną część ale ponieważ i tak przydłużyłam, poczęstuję Was innym razem, żeby nie zanudzić :) Dajcie znać jak u Was sprawdzają się takie produkty i czego aktualnie używacie do pielęgnacji cery. 

Uściski dla tych, co tu jeszcze zaglądają :)
Ala 



UA-49610063-1