poniedziałek, 12 października 2015

Polecane i przereklamowane #5 - pielęgnacja cery

Dziś kilka słów o kosmetykach do pielęgnacji twarzy, których używałam w ostatnim czasie. Skończyłam całe opakowania więc mogę wreszcie napisać o nich kilka słów rzetelnego komentarza. Po statystykach widzę, że lubicie te krótkie recenzje więc zapraszam :) 


NATURA SIBERICA, PIANKA DO MYCIA TWARZY
Jak już pisałam wielokrotnie na blogu, uwielbiam pianki do mycia twarzy. Są lekkie, łatwo się rozprowadzają i zmywają, są delikatne ale jednocześnie dobrze radzą sobie z usunięciem zanieczyszczeń. Ostatnio chętnie sięgałam po produkty zza wschodniej granicy ale akurat do tego już nie wrócę. Samo działanie oceniam przeciętnie, pianka nadaje się raczej do odświeżenia po nocy niż do zmycia resztek makijażu. Ma lekką, nawet zbyt luźną konsystencję, ja wolę kiedy produkt jest bardziej zbity i trzyma się skóry. Największym jej minusem jednak jest zapach, już od pierwszego użycia wiedziałam, że jej wykończenie będzie ciężkim zadaniem. Trudno go opisać, bo z niczym mi się nie kojarzy ale naprawdę zniechęcał mnie do sięgnięcia po produkt. Na plus zaliczam niską cenę (nieco ponad 20 zł/150 ml, w zależności od sklepu), wiele ekstraktów w składzie, ładne opakowanie, dobry aplikator i super wydajność do ostatniego mililitra (dosłownie, pompka podawała jeszcze piankę jak opakowanie było już puste :D). Mimo wszystko poszukam czegoś bardziej przyjemnego dla nosa.

THE BODY SHOP, OLEJEK Z DRZEWA HERBACIANEGO
Produkt do zadań specjalnych, a mówiąc wprost, do pryszczy ;) Antybakteryjny, kojący, idealny na wypryski, skaleczenia, ugryzienia czy drobne niedoskonałości. Nałożony szczypie jak dziki ale po chwili pięknie wysusza, goi i oczyszcza problematyczne miejsca. Olejek jest bestsellerem marki i ma już 20 lat więc w tym roku firma postanowiła wypuścić go w większej, limitowanej buteleczce (klik). Ja jednak sięgnęłabym i tak po małą bo to produkt super ekstra wydajny, 10 ml wystarcza na naprawdę bardzo, bardzo długo jeśli tak jak ja, stosujecie tego typu specyfiki punktowo (podobno można dodawać go do maseczek, kremów albo używać do inhalacji). Ma charakterystyczny, mocny zapach, lekką, nietłustą konsystencję i wygodne, szklane opakowanie z dozownikiem kropel. Kosztuje około 20 zł/10 ml, minusem jest niestety jego dostępność (tylko w salonach TBS) ale jeśli zmagacie się z problematyczną cerą, warto go poszukać. 

LA ROCHE POSAY, EFFACLAR DUO
Podobnie jak poprzednik, krem na okolicznościowe niedoskonałości. Pisałam już o nim wcześniej na blogu, to nie pierwsze moje opakowanie i na pewno nie ostatnie. Bardzo go lubię choć sięgam po niego zwykle raz w miesiącu, kiedy moja cera staje się na kilka dni bardziej problematyczna ;) Szybko zwalcza niedoskonałości, zatkane pory, działa oczyszczająco, antybakteryjnie i łagodząco. Uwielbiam jego świeży zapach, kremowo- żelową konsystencję i szybkie wchłanianie. Nie ściąga skóry, nie wysusza, łatwo się rozprowadza i idealnie nadaje pod makijaż. Uratował mnie już nie raz dlatego przymykam oko na dość wysoką cenę (ok. 50 zł/40ml) bo jest bardzo wydajny. Polecam.

ESTEE LAUDER, KREM POD OCZY REVITALIZING SUPREME
Mini krem (5ml), który kupiłam w zestawie promocyjnym z korektorem pod oczy za 39 zł. Bardzo polubiłam oba produkty, a najbardziej ich cenę (sam krem, 15 ml, kosztuje 249 zł!). O korektorze jeszcze napiszę, dzisiaj o kosmetyku pod oczy. Krem jest bardzo dobry, przyjemnie pachnie, ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy. Nie walczę jeszcze ze zmarszczkami ale widzę, że dobrze nawilża i wygładza okolice oczu, skóra jest wypoczęta i odżywiona a spojrzenie świeże. Nadaje się zarówno rano, pod makijaż, jak i na noc (wówczas nakładam nieco grubszą warstwę). Jest wydajny, ma piękne opakowanie i świetnie sprawdza się w podróżnej kosmetyczce. Na pewno będę polowała na tę ofertę bo jestem fanką mniejszych opakowań, bardzo się opłaca cenowo i spełnia moje aktualne oczekiwania w 100%.

CLINIQUE, MOISTURE SURGE INTENSE
Beztłuszczowy, bezzapachowy i antyalergiczny nawilżający krem do skóry suchej lub odwodnionej. Tak deklaruje producent. 15ml produktu wystarczyło mi by przekonać się, że nie do końca. Kosmetyk ma rzeczywiście przyjemną, nieco żelową, chłodną konsystencję, szybko się wchłania, pachnie charakterystycznie dla marki Clinique ale nie daje spektakularnego nawilżenia. Nie czułam obiecanego 24-godzinnego komfortu a mam cerę normalną dlatego zużyłam go na dekolt i szyję. Myślę, że dla cery suchej będzie mimo wszystko zbyt lekki. Koszt jest dość spory, za 50 ml płacimy 199 zł. Poszukam w tej cenie czegoś bardziej odżywczego.

SYLVECO, LEKKI KREM BRZOZOWY
Jeden z popularniejszych kremów marki, skusiłam się na niego po wielu recenzjach. Rzeczywiście jest bardzo lekki, napakowany drogocennymi, wartościowymi składnikami naturalnymi (betulina, mydlnica lekarska, ksylitol, oleje, masło shea, witamina E, aloes itp). idealny do codziennej pielęgnacji cery. Skóra jest po nim miękka, elastyczna i nawilżona. Świetnie sprawdza się pod makijaż, wchłania się bardzo szybko do matu. Posiada bardzo praktyczne, lekkie i ładne opakowanie z pompką, która dozuje odpowiednią ilość produktu. Na plus działa też niska cena (ok. 30 zł) i coraz lepsza dostępność kosmetyków tej marki. Działanie oceniam dobrze ale: krem sprawdzi się raczej latem, raczej na dzień, raczej dla mało wymagającej cery. Na noc i na chłodniejsze dni wybieram bardziej odżywcze kremy dlatego teraz sięgnęłam po wersję nagietkową i jestem z niej znacznie bardziej zadowolona.

LOVE ME GREEN, REGENERUJĄCY KREM NA NOC
Próbka kremu z ekologicznym mleczkiem pszczelim. Nie pamiętam już skąd ją wzięłam ale okres letnich wyjazdów zmotywował mnie do jej zużycia. Jak to bywa w wakacje, to znajomość krótka i raczej bez powrotów i tęsknot ;) Krem miał fajne, miękkie opakowanie, ładny, świeży zapach i bardzo przyzwoity, bogaty skład pełen naturalnych dobroci ale nie zachęcił mnie do dłuższej znajomości. Ot, zużyłam i zapomniałam.

SYLVECO, TYMIANKOWY ŻEL DO TWARZY
Moje pierwsze zetknięcie z marką Sylveco, kupiłam go pod wpływem recenzji Nissiax83 i choć kosmetyki tej marki wzbudziły moją ogromną sympatię, do tej wersji już nie wrócę. Żel ma typową dla tych kosmetyków konsystencję, ładnie się pieni, dość dobrze oczyszcza skórę bez efektu ściągnięcia ale ma zbyt intensywny zapach. Mogłam się tego spodziewać, skoro w składzie ma olejek tymiankowy i kwas jabłkowy ale trudno mi się było do niego przyzwyczaić. Skład oczywiście bardzo na plus, kwas jabłkowy rozjaśnia i wygładza (próbowałyście domowego toniku z octem jabłkowym? cudo!) tymianek i pantenol łagodzi i koi, sam żel jest delikatny i  łagodny dla skóry. Na plus pompka, która dozuje odpowiednią ilość produktu, niska cena  i ładne, bardzo poręczne opakowanie (150 ml, idealnie do podróżnej kosmetyczki). Zamiast kolejnej buteleczki wybrałam wersję Biolaven, która pachnie zdecydowanie przyjemniej. Rozważam też wersję rumiankową ale jeśli nie macie wyjątkowo wrażliwych nosów, tymiankowa też jest warta wypróbowania. Tak czy inaczej, brawa dla Sylveco! :)

To tyle na dzisiaj. Dajcie znać czy miałyście te kosmetyki albo jakie zamienniki polecacie, chętnie poczytam Wasze opinie.
Ala



11 komentarzy:

  1. Mi z lekkich kremów Sylveco najbardziej odpowiada rokitnikowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kremy Sylveco mnie kuszą od dawna, ale tak właśnie przypuszczałam, że mogą być za lekkie dla mojej wymagającej cery. Obecnie używam Lynia Plum z e-naturalne, ma piękny skład i jest bardzo treściwy :) A olejek z drzewa herbacianego używam w postaci żelu punktowego Acnex - właśnie na tym olejku on bazuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, w ofercie są też nieco bardziej treściwe wersje, w słoiczkach :) Ja na lato wybrałam wersje lekkie ale niewykluczone, że teraz po nie sięgnę bo widzę, że skóra zaczyna się buntować na sezon grzewczy :)

      Usuń
  3. Czy olejek z TBS to sto procent olejku herbacianego czy ma jakies drogocenne dodatki? Pytam bo sama uzywam trzy razy tanszego olejku Kej kupionego w aptece i jest to diablo dobry produkt, wiec ciekawosc mnie zzera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15% Hm, olejek z drzewa herbacianego czwarty w składzie, za wodą zaraz alkohol denat. więc chyba trafiłaś lepiej ;)

      Usuń
    2. O rany, to biorąc pod uwagę moje potrzeby to ZDECYDOWANIE lepiej :P Jeśli chodzi o czyste olejki herbaciane to wielokrotnie czytałam o nich że nawet do stosowania punktowego należy "rozcieńczyć" je innym olejem. Ja po kupieniu swojego chciałam chociaż raz sprawdzić co stanie się gdy pominę ten krok i.... szczerze mówiąc, po nałożeniu na nieuszkodzoną (!) skórę nie czuję żadnego pieczenia. Nie pojawiła się też żadna reakcja alergiczna, a mam bardzo wrażliwą cerę. Więc do tego konkretnego olejku (wspomniany wcześniej Kej) będę wracać nieraz, chociaż przy moim tempie zużywania go o nowym opakowaniu nie będę musiała myśleć przez najbliższe pół roku ;)

      Usuń
  4. W moim przypadku krem brzozowy to ideał pod makijaż:), tak samo jak krem z kwiatu pomarańczy z Fitomedu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego ostatniego nie próbowałam ale kwiat pomarańczy brzmi bardzo kusząco... Ładnie pachnie?

      Usuń
  5. Myślałam, że ten krem Sylveco jest cięższy, aktualnie by się u mnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, to jeden z najlżejszych kremów jakie miałam okazje testować, śmiało :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1