poniedziałek, 26 stycznia 2015

NAJLEPSZE W 2014: PIELĘGNACJA WŁOSÓW

To nie będzie długi post :-) Miniony rok nie przyniósł rewolucyjnych zmian w tej kategorii, wręcz przeciwnie. Ciągły brak czasu sprawił, że przestałam używać rano odżywki po myciu, co dość szybko przełożyło się na kondycję mojej czupryny. Wybierałam wersję bez spłukiwania i jedną nieprzemyślaną decyzją wróciłam do farbowania farbą fryzjerską zamiast henny... Co się więc sprawdziło? 


MYCIE

Włosy myję codziennie, dlatego odstawiłam na dobre drogeryjne, silne detergenty. Zaczęłam stosować rosyjskie, delikatniejsze szampony, które bardzo polubiłam ale niekwestionowanym liderem jest jednak balsam do kąpieli Babydream fur Mama. Uwielbiam go bo jest niedrogi, łatwo dostępny, bardzo łagodny dla włosów ale przy tym świetnie oczyszcza (radzi sobie nawet z olejami, już za pierwszym myciem). Szamponów używam naprzemiennie a raz na jakiś czas funduję im porządne oczyszczanie wersją o krótkim składzie z SLS na początku (np. Joanna). Bardzo polubiłam metodą kubeczkową, która polega na rozrobieniu porcji szamponu w kubku z wodą i nałożeniu tak rozcieńczonego na włosy. Mam wrażenie, że całość lepiej się pieni, łatwiej ją rozprowadzić na głowie i działa delikatniej niż szampon wyciśnięty bezpośrednio z buteleczki. Wróciłam też do nakładania odżywki na długość pasm przed myciem, tak zwanego OMO (odżywka - mycie - odżywka), co pozytywnie wpłynęło na końcówki, które nie są już tak wysuszone i łamliwe. Nowością, jaką wprowadziłam do pielęgnacji jest płukanie zimną wodą, co domyka łuski włosa. W moim przypadku różnica jest zauważalna. Na razie brakuje mi czasu i dyscypliny, żeby stosować płukanki ale to już jest dobry krok ;) Nadal bardzo lubię turbany, którymi owijam głowę. Kupuję je w Naturze za kilkanaście złotych i mam spokój ze spadającym ręcznikiem albo kapiącą na kark wodą bo świetnie wchłaniają jej nadmiar. W okresie zimowym lubię rozgrzać je na grzejniku podczas stosowania masek, ciepło wzmaga ich dobroczynne działanie. 

ODŻYWIANIE

W tej kategorii niestety ciągle szukam ulubieńców. Kupiłam wiele polecanych kosmetyków, używam odżywki z awokado Garniera, mlecznego Kallosa, aloesowej maski, Nivea Long Repair ale stale mam wrażenie, że to jeszcze nie jest to. Możliwe, że moje włosy potrzebują zmiany bo wcześniej byłam bardzo zadowolona ale zdecydowanego faworyta wciąż brak... Staram się za to regularnie (przynajmniej dwa razy w tygodniu) olejować włosy. Sam zabieg jest dla mnie hitem ale nie znalazłam jeszcze jednego, jedynego olejku, który działałby zdecydowanie najlepiej. Używam kokosowego, sezamowego, z pestek winogron, oliwy ale najczęściej chyba sięgam po lniany. Podgrzewam go chwilę na grzejniku (nieliczne plusy sezonu zimowego ;)) i nakładam na całą noc, na suchą lub delikatnie zwilżoną skórę głowy i włosy, wykonując przy tym masaż tangle teezerem*. Staram się też pamiętać o zabezpieczaniu końcówek serum (aktualnie Green Pharmacy) bo codziennie traktuję je suszarką. 

*cyt.: "Mhm, Ty to robisz, jasssne..." No więc sprostowanie - podstawiam się przymilnie M. W tym miejscu pragnę mu serdecznie podziękować za jego nieoceniony wkład w moje zdrowe włosy. (Zadowolony? :D)

FARBOWANIE

Kilka miesięcy temu, pod wpływem impulsu i braku czasu, popełniłam błąd i zafarbowałam włosy w salonie fryzjerskim. Używałam wcześniej henny więc kolor nie wyszedł zgodnie z oczekiwaniami. Z obawy przed kolejną kolorystyczną wtopą odczekałam kilka miesięcy i gdy zaczęłam się już naprawdę srebrzyć a wyrywanie siwych włosów przestało się opłacać, wróciłam do Khadi orzechowy brąz i wszystko wskazuje na to, że jest to dla mnie najlepsza metoda koloryzacji a więc - ulubieniec :)

NARZĘDZIA

Nadal z uwielbieniem sięgam po Tangle Teezer i drewniany grzebień z The Body Shop. Są delikatnie i bezboleśnie rozczesują splątane włosy, nie wyrywając ich i nie łamiąc. Moim zdaniem warto w nie zainwestować.

Oczywiście cała moja pielęgnacja i pomysły na nią mają duży związek z blogiem Anwen i jej ostatnią publikacją, która pomogła uporządkować dotychczasową wiedzę i zmotywowała mnie do walki o lśniące włosy. Spośród różnych dziwnych bestsellerów końcówki minionego roku, ta pozycja jest naprawdę wartościowa, mądra, poprawnie napisana i to wspaniale, że pasja Anwen zaowocowała własną książką. Na pewno będę do niej wracać jeszcze nie raz.

Hitem dla mnie była też zamiana drogiego, szumnego salonu fryzjerskiego, wybitnie czułego na słowa krytyki, na niewielki zakład ze skromną, super zdolną dziewczyną, od której jeszcze nigdy nie wyszłam ze skwaszoną miną, i nie mówię tu o duuużo niższych cenach :) Fajnie że są jeszcze miejsca, w których zadowolenie klienta nie jest mniej ważne niż zadowolenie samego fryzjera ;)

Jakich Wy macie ulubieńców w tej kategorii? 
Ala





19 komentarzy:

  1. Czytałam już tyle dobrego o tym płynie Babydream, że w końcu muszę go sama przetestować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jest świetna, ja chyba częściej sięgam po wersję kompaktową, wydaje mi się delikatniejsza...

      Usuń
  3. Babydream rządzi, dla mnie jest to kosmetyk uniwersalny i niezbędnik, którego nie może zabraknąć na mojej półce, pisałam też o nim na blogu ;) W sumie to mamy podobna pielęgnację, tylko że ja farbuję włosy farbami drogeryjnymi albo u fryzjera, a dokładniej teraz staram się unikać farbowania i wrócić do swojego naturalnego koloru włosów... Jednak łatwo nie jest ;)
    Pozdrawiam, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, z olejków polecam łopianowy - wyparł Oilmedicę, która też była niezła, ale nie idealna ;)

      Usuń
    2. Ja niestety muszę farbować ze względu na siwe włosy, nie ma opcji powrotu do naturalnego koloru ;) Dzięki za polecenie olejku, przyjrzę mu się bliżej :)

      Usuń
  4. A powiedz, jak sobie radzi u Ciebie Khadi z siwymi włosami? Bo właśnie zamierzam spróbować, tylko boję się, że mi nie pokryje siwych..:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kryje ale i tak dziady szybko wyłażą, szczególnie kiedy się bardziej stresuję :( Sama henna jednak daje sobie z nimi radę.

      Usuń
  5. Oliwkę Babydream bardzo lubią moje włosy :) Co do odżywek to polecam żółtego Garniera - Oleo Repair:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jej czasem używam :) Odżywka natomiast za bardzo obciążała moje cieniutkie włosy :(

      Usuń
  6. Hahaha, ja też robię oczy jak kot ze Shreka i zwracam się do Ukochanego: "Kochanieee... poczeszesz mnie TT?" :D Na szczęście zawsze się zgadza, bo lubi jak mam gładkie włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Olejek Babydream bardzo lubię do ciała, na włosach jeszcze go nie używałam :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek czy emulsja? Bo to dwa różne produkty ;)

      Usuń
  8. Lubiłam ten płyn z Babydream, ale mogłam nim myć włosy tylko na długości - używany na skórę głowy niesłychanie skracał mi czas świeżości włosów. Teraz ścięłam włosy na krótko, więc zużywanie moich zbiorów zajmie mi caaaałą wieczność, więc długo nic nie kupię :D No ale mogę napisać, że dla mnie faworytem wśród olejków był definitywnie Alverde z migdałem i arganem, a wśród odżywek... hmm, chyba też Alverde :D A konkretnie ich kuracja z morelą i cytryną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam wiele dobrego o tej marce ale w Trójmieście nigdzie jej nie widziałam. Gdzie kupujesz ich kosmetyki?

      Usuń
    2. Załatwiam sobie z zagranicy :( Albo mi, albo komuś bliskiemu zdarza się praktycznie w każdym roku pojechać a to do Czech, a to do Niemiec i po prostu robię u nich zamówienie... Ale w 3m też znajdziesz parę fajnych miejsc z naturalnościami, polecam zwłaszcza Starą Mydlarnię i kiosk z rosyjskimi kosmetykami koło Manhattanu :)

      Usuń
  9. Jeżeli chodzi o narzędzia to ja również jestem wierna TT oraz grzebieniowi z TBS:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1