środa, 28 stycznia 2015

NAJLEPSZE W 2014: DŁONIE

Dzisiaj przedostatni wpis z ulubieńcami minionego roku, dotyczący dłoni. Długich wywodów nie będzie, zdjęcie doskonale oddaje dwie marki, po które sięgałam najczęściej ;-) 


Pielęgnację dłoni sponsorowała niemal wyłącznie marka L'Occitane. Używałam i nadal używam regularnie ich kremów. Uwielbiam je za niewielkie, praktyczne i wygodne opakowania, piękne zapachy i działanie. Oczywiście wśród wielu wersji, jakie testowałam, znalazłam swoich faworytów ale całokształt oceniam naprawdę bardzo pozytywnie. Spośród szerokiej, bogatej oferty każdy wybierze coś dla siebie. Tubki cieszą oko i widać wyraźnie, że firma dużą wagę przykłada do estetyki opakowań swoich produktów. Bardzo to cenię. Moim najulubieńszym jest bestsellerowy krem z masłem shea (o ten: KLIK). Kupowałam go już wcześniej w różnych pojemnościach i nigdy mnie nie zawiódł. Dodatkowy plus za różne formuły i konsystencje, dzięki czemu zimą możemy wybrać coś bardziej treściwego, otulającego i odżywczego a latem sięgnąć po wersję lżejsze, o bardziej orzeźwiającym zapachu. Na pewno pozostanę z nimi jeszcze przez najbliższy czas.

W kwestii lakierów do paznokci nie jestem szczególnie wybredna. Jeśli już maluję, wybieram najczęściej klasyczne, uniwersalne kolory. Nie mam odwagi nosić błękitów, neonów czy intensywnych, ciemnych barw i nie mam bzika na kolekcjonowaniu buteleczek, po które sięgnę może raz czy dwa. Najczęściej używam lakierów ESSIE ale mój aktualny zbiór to zaledwie 5 kolorów: Mademoiselle, Aperitif, Watermelon, Cute as a button i Big Spender.  Unikam jedynie kremowego wykończenia, które przyprawiało mnie o zapaść więc wysłałam je dalej w świat :) Muszę też pamiętać, żeby nałożyć pod nie bazę (wystarczy bezbarwny lakier lub pierwsza z brzegu odżywka) bo potrafią nieestetycznie odbarwić płytkę paznokcia na żółto, nawet Mademoiselle. Uwielbiam je natomiast za piękne kolory, błysk, bajecznie prostą aplikację, wygodny pędzelek, szybkie wysychanie i trwałość. Niektóre z lakierów kupiłam w Polsce, niektóre w Stanach i przyznam, że europejska, szeroka wersja pędzelka zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Mam wątpliwości czy są warte 'naszych' cen, zawsze kupuję je w promocji a i tak mam wrażenie, że przepłacam za markę. Mimo to bardzo je lubię i jeśli będę chciała powiększyć kolekcję o kolejny, uniwersalny kolor, na pewno wybiorę Essie.

Nie wyobrażam sobie natomiast malowania paznokci bez wysuszacza. Odkąd go mam, nie pamiętam odbitej pościeli, sierści czy jakichkolwiek odcisków na świeżym lakierze. Nie jestem królową cierpliwości i nie przepadam za malowaniem paznokci więc kiedy już do tego zasiadam, chcę żeby efekt mnie zadowalał i trwał jak najdłużej. Wcześniej używałam Essie Good to go ale zamiennik Sally Hansen Insta-dri sprawdza się równie dobrze, a kosztuje znacznie mniej. Mam go już bardzo długo i nic się z nim nie dzieje, nie ciągnie się ani nie gęstnieje. Pięknie nabłyszcza paznokcie, utwardza je i rzeczywiście znacznie przyspiesza ich wysychanie. Pędzelek rozprowadza równą warstwę, nie rozlewa jej na skórki a nawet naprawia drobne nierówności. Od jakiegoś już czasu nie widuję w szafach Essie więc pewnie znów kupię kolejną buteleczkę. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to estetyka opakowania i łuszcząca się z niego czerwona farba.

Na zdjęciu widzicie też Carmex. Kupiłam go w Stanach za kilka dolarów, głównie ze względu na opakowanie :) Okazał się tak śmierdzący i paskudny, że miałam go wyrzucić do śmieci bo nie wyobrażam sobie nałożyć go na usta. Zaczęłam stosować go na skórki wokół paznokci i to był strzał w dziesiątkę! Zniwelował ich suchość, przestały nieestetycznie odstawać i tworzyć zadziorki. Jestem zaskoczona jego pozytywnym działaniem i nie wiem czy nie kupię wersji w słoiczku właśnie do tego celu chociaż ta w sztyfcie jest przyjemnie miękka i łatwo się rozprowadza. Na pewno zużyję ją do końca ale przestrzegam, jeśli Was pokusi kupić go kiedyś do ust, śmierdziel okropny! :)

W kolejnym wpisie będą wreszcie moje ulubione kosmetyki do makijażu, perełki które zbierałam w kufrze cały miniony rok :) Będzie pysznie! :)
Uściski!
Ala

 



8 komentarzy:

  1. bardzo lubię kremy loccitane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wypróbować Carmex na skórki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. essiaki uwielbiam, pięknie się trzymają u mnie, a z topem cały tydzień :) na szczęście nie spotkało mnie żadne odbarwienie z ich strony, czy z bazą czy bez :)
    z Insta-Dri znów się nie polubiłam, to że zgęstniał po pewnym czasie to normalna rzecz, ale zaczął mi tragicznie bąbelkować wszystkie lakiery ;/
    i przypomniałaś mi o zamówieniu wzorników z e-bay :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie najlepszym kosmetykiem jest lakier Vinylux

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie wysuszacz to dobra opcja, jesli nie chcemy się z tym męczyć i miec poodbijanych roznych elementow :P pozdrawiam, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne te próbniki lakierów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój ulubiony krem do rąk też jest z masłem shea. A co do Essie, to mam mieszane uczucia. Jedne są w porządku a inne gorsze od lakieru za 2,50. Np. Boom boom, cholerstwo, które nie zasycha i tworzy na paznokciu gumę. Sama nie wiem co o tej marce myśleć. Dołączam do obserwatorów i zapraszam w wolnej chwili do mnie - będzie mi miło :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1