sobota, 3 stycznia 2015

Kosmetyki MAC - polecane i przereklamowane

Cześć :) Dziś chcę napisać kilka słów o kosmetykach MAC, o które dostaję sporo pytań. Używałam ich szczególnie często w minionym roku i chociaż moja kolekcja nie jest powalająca, część z nich mogę polecić z czystym sumieniem, a część odradzić bo niestety nie wszystkie produkty przypadły mi do gustu...


1. PALETKA CIENI
Paletkę kupiłam razem z jednym wkładem w odcieniu Brule (to ten cielisty na samej górze :)). Pasują do niej wkłady Inglota oraz Kobo i pozostałe trzy krążki są właśnie tych firm). Sama paletka sprawdza się u mnie doskonale. Jest niewielka (7,5x7,5 cm), lekka, bardzo solidnie wykonana i ma magnetyczne zamknięcie. Dzięki przezroczystemu wieczku łatwo mogę zlokalizować kolory. Mogę też łatwo i bezpiecznie wyjąć z niej wkłady bez uszkodzenia cieni, bo od spodu ma specjalne wgłębienia. Na co dzień do pracy wolę większe palety ale ta jest idealna na wyjazdy i do codziennych, prostych makijaży dla siebie. Bardzo polecam jeśli chcecie złożyć sobie same zestaw najbardziej uniwersalnych, najczęściej używanych odcieni. 

O samym cieniu Brule nie mogę powiedzieć za wiele. Zwykły, matowy, cielisty, kupiłam go jako bazę pod inne kolory i do rozcierania i jestem zadowolona. Za wkład zapłaciłam około 50 złotych. Uważam, jednak, że identycznie sprawdzał się Inglot 353 (10 złotych). Szczerze mówiąc pracowałam na cieniach MAC i nie widzę większej różnicy między nimi a naszą rodzimą marką. W asortymencie są inne produkty, w które warto zainwestować - w cienie na chwilę obecną nie widzę sensu.

2. BLENDING BRUSH 217
Kultowy pędzel marki, który ja także bardzo polubiłam. Używam go każdego dnia, co widać zresztą na zdjęciu ;) Posiadam w swojej kolekcji różne pędzle do blendowania, zamienniki innych firm łudząco podobne do niego (np. Maestro) ale mimo to nie sposób się pomylić - ten jest naprawdę najlepszy. Pracuje niemalże sam, ma idealne włosie i nie trzeba mieć wprawnej ręki, rozetrze wszystko :) Mam go już ponad dwa lata i oprócz tego, że starł się nieco napis z trzonka, nic się z nim nie dzieje, mimo wbrew pozorom czystego prania ;) Kosztuje sporo, bo 105 zł ale warto w niego zainwestować bo posłuży nam naprawdę lata.

3. OPULASH MASCARA 
To opakowanie, nie wiem jakim cudem, przechomikowałam aż dwa lata :D Postanowiłam jednak wrzucić je do treści posta bo pamiętam, że z tego wielkiej miłości nie było. Za tę cenę można kupić dwa o niebo lepsze tusze z drogeryjnej półki. Nie wiem czy w ogóle wrócę kiedykolwiek do mascar MAC, bo choć ten nie był jakiś dramatyczny, nieco mnie uprzedził.

4. FACE AND BODY FOUNDATION, N1
Podkład, z którym musiałam się początkowo długo oswajać, przyzwyczajona do zupełnie innych formuł na co dzień. Wielokrotnie widywałam go na toaletkach moich ulubionych wizażystów więc postanowiłam przetestować go na sobie. Kupiłam opakowanie 50 ml, idealne na pierwszy raz choć i tak zaskakuje wydajnością. Uwielbiam tę buteleczkę - jest leciutka, miękka, idealna do podróżnej kosmetyczki. Sam podkład ma bardzo płynną, lejącą konsystencję, wręcz wodnistą. Trzeba się do niej przyzwyczaić i pamiętać, by wstrząsnąć porządnie buteleczkę przed użyciem. Zamiast pompki ma dziubek, który łatwo dozuje odpowiednią ilość produktu. Sam podkład sprawdza się u mnie idealnie na co dzień - jest trwały, wodoodporny, łatwo się rozprowadza różnymi technikami. Daje lekkie, bardzo naturalne wykończenie i efekt zdrowej skóry. Na twarzy jest praktycznie niewyczuwalny, chwilę po nałożeniu zastyga i zostaje tak aż do demakijażu. Producent określa krycie jako delikatne do średniego. Skłaniam się raczej ku pierwszemu, w przypadku niedoskonałości trzeba sięgnąć po korektor, bo sobie nie poradzi. W zamian dostajemy jednak naprawdę naturalny look, bez efektu maski. Ja nie używam już do niego pudru, bo lubię jego lekko satynowe wykończenie i delikatny blask.Zdecydowanie polecam go wypróbować, szczególnie tym z Was, które nie zmagają się z niedoskonałościami a chcą jedynie wyrównać koloryt skóry. 

 

5. PRO LONGWEAR CONCEALER 
To jest mój ulubiony korektor ze wszystkich, jakie testowałam do tej pory. Zużyłam już kilka buteleczek i stale do niego wracam. Używam najczęściej dwóch kolorów NC15 i NW 20 i to właśnie ten widzicie na zdjęciu. Idealnie sprawdza się zarówno pod oczy jak i do zakrycia drobnych niedoskonałości czy przebarwień. Zdarza mi się też mieszać go z kremem i nakładać na całą twarz jako krem koloryzujący. Nie gromadzi się w  załamaniach skóry nawet, jeśli go nie zagruntuję (nie zawsze używam pudru). Spotkałam się z opiniami, że wysusza skórę pod oczami ale u mnie nic takiego nie miało miejsca. Myślę, że systematycznie pielęgnowana i nawilżona skóra poradzi sobie z tym bez problemu. Dwa minusy, jakie do tej pory odnotowałam to: buteleczka z bardzo delikatnego szkła oraz pompka. Korektor bardzo łatwo zbić i nie potrzeba do tego ani dużo siły ani wysokości. Przekonałam się o tym sama kiedy niemal pełne opakowanie roztrzaskało się w drobny mak... Czytałam też wiele negatywnych opinii o pompce i ja sama miałam na początku problem z dozowaniem odpowiedniej ilości produktu. Zauważyłam jednak, że ostatnie opakowanie pracuje już bez zarzutu więc albo producent ulepszył mechanizm albo trafił mi się taki egzemplarz. Mimo to nie zrażam się i kupuję kolejne opakowania bo to korektor, na którym naprawdę mogę polegać. Na pewno pojawi się w hitach kosmetycznych 2014 roku. 

6. BRONZING POWDER BRONZE
Bronzer w klasycznym, czarnym opakowaniu z lusterkiem. Najgorszy zakup jaki zrobiłam, musiałam mieć jakąś pomroczność albo zachłysnęłam się amerykańskim, wielkim salonem MAC. Szukałam matowego, delikatnego, chłodnego bronzera. Początkowo rzeczywiście był matowy ale pod wierzchnią cieniutką warstwą ukryły się złote drobiny, których szczerze nie znoszę. Mam też wrażenie, że nie bardzo mogę opanować jego aplikację. Dużo łatwiej i przyjemniej korzysta mi się z Bahama Mama choć i ten bywa kapryśny i trudny. Możliwe, że wrócę do niego latem ale póki co nie jestem do niego przekonana i przyklejam mu łatkę 'przereklamowane'.

7. WELL DRESSED POWDER BLUSH
Ten kosmetyk z kolei stoi na podium w kategorii ulubionych róży, tuż obok Clinique Cheek Pop i Kryolana. Uwielbiam go i sięgam po niego niemal każdego dnia, bez względu na to jaki makijaż noszę. Pasuje niemal do wszystkiego i wszystkim, jest cudownie uniwersalny. Pięknie podkreśla policzki, nadaje cerze zdrowego blasku i świeżości, wygląda bardzo lekko. Używam go kiedy chcę wyglądać na wypoczętą i wyspaną lub kiedy moja skóra jest szara i zmęczona. Idealnie nadaje się też do makijażu nastolatki, kobiety dojrzałej, osób o różnym typie urody i karnacji. Trudno zrobić nim sobie krzywdę, nie zostawia plam a efekt można z łatwością stopniować dokładając kolejne warstwy. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu i na pewno kupię kolejne opakowanie.

8. POMADKI: FANFARE, ANGEL, FAUX
Pomadki były tym, co w produktach MAC kusiło mnie najbardziej. Pozytywne recenzje, piękne kolory, oszałamiający wybór odcieni, minimalistyczne opakowanie i osławiona trwałość kusiły, aż kupiłam pierwsze egzemplarze. Pierwszą, która znalazła się w mojej kosmetyczce była Fan Fare (cremesheen) Kupiłam ją też siostrze i obie wpadłyśmy w zachwyt :) Bezproblemowa aplikacja, piękny choć naturalny kolor, który w jednej chwili ożywa twarz, zaskakująca trwałość, wszystko czego można oczekiwać od tego typu kosmetyku. Jakiś czas później kupiłam kolejne odcienie, wciąż z kategorii nude: klasyczną, bardzo popularną Angel (frost) i Faux (satin) oraz Russian Red, dla mojej siostry, która maluje usta znacznie mocniej niż ja. Wszystkie bardzo lubię choć muszę przyznać, że po Angel, po której spodziewałam się najwięcej, sięgam najrzadziej. To jest bardzo dobry początek kolekcji, która na pewno urośnie przy okazji kolejnego wyjazdu do Stanów. Ceny są tam znacznie przyjemniejsze dla portfela, a przynajmniej były, dopóki dolar nie zaczął szaleć...


Mam nadzieję, że te mini recenzje okażą się dla Was pomocne. Jeśli macie jakiekolwiek pytania albo chcecie zobaczyć któreś z kosmetyków z bliska, dajcie znać, zrobię osobną notatkę i weźmiemy je pod lupę :) Zimowe światło może nie sprzyja, ale się nie poddamy! :) 

Uściski! 
Ala




40 komentarzy:

  1. Ostatnio przeżywam zachwyt pomadkami MAC, nie mam żadnej, bo nie mam salonu w mieście, a swatche w necie nie mówią mi za wiele, ale jak tylko będę w jakimś salonie to chyba co najmniej 4 nabędę takie mam chciejstwo na nie, które jeszcze teraz pogłębiłaś :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej sprawdzić je w sklepie. Każdy z nas ma inny odcień ust i gdybym kupiła te, które sobie wybrałam na podstawie zdjęć w sieci, byłabym mocno rozczarowana. Naprawdę warto mieć przynajmniej kilka sztuk w klasycznych kolorach, to dobra inwestycja :)

      Usuń
  2. Świetna kolekcja! Sama mam ochotę na korektor i róż well dressed:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj dotarły do mnie zakupy z Douglasa, a w nich 3 szminki (Vegas Volt, Coral Bliss i Sunny Seoul). Póki co wypróbowałam Vegas Volt i szału nie ma :/ Kolor niby fajny, ale mało oryginalny (mam ładniejsze tego typu). Pal licho to, ale bardzo wysuszyła mi usta

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam cień Brule i wg mnie inglot go nie zastępuje. Pomadkę mam póki co jedną, ale juz 3 są w drodze i czekam na nie z niecierpliwością. 217 mam z 5 lat i działa bez zastrzezen, czasem tylko włosie drapie, ale gdy potraktuję go odżywką jest ok. Na podkład od dawna się czaję ale jeszcze motywacji do zakupu mi brak ;-) Well Dresed to takze jeden z moich ulubionych róży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Twoim zdaniem różni Inglota od MAC-a? Jestem ciekawa Twojej opinii bo ja nie umiem się doszukać się różnic :) Jakie odcienie pomadek kupiłaś? :D

      Usuń
  5. Bardzo fajny post :)
    Ja z MAC mam tylko cien Satin Taupe. Uwielbiam go za kolor, ale jeżeli chodzi o jakość - jest dla mnie jak Inglot.
    Włączyłaś mi chciejstwo na pędzel 217 i korektor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ania :) Oglądałam ten cień parę razy ale jakoś za każdym razem coś mnie odwodziło od zakupu, mam wrażenie, że to kolor nie dla mnie. Gdyby jeszcze ceny były niższe to może bym się skusiła ale jestem naprawdę zadowolona z Inglota. Pędzel i korektor warto mieć :)

      Usuń
  6. korektor uwielbiam choć to właśnie u mnie lekko podsusza przy codziennym stosowaniu, ale ja mam bardzo chimeryczną cerę w tej okolicy
    na róż się czaję, pomadki bardzo lubię a cienie - trwałość podobna jak w Inglocie (który również lubię bardzo), ale cenię za kolorki niespotykane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, prawda. Wybór kolorów jest fantastyczny :) Jakiego używasz kremu pod oczy? Szukam dla siebie czegoś sensownego :)

      Usuń
    2. kończę miniaturkę serum Dior Eyes Essential i do tego miałam krem EL z serii Advanced Night Repair
      z kremami pod oczy to totala ruletka, na pewno nie polecam Flosleku tego ze świetlikiem, dla mnie był za słaby, teraz mam jeszcze Bioliq zobaczymy

      Usuń
    3. Miałam ANR i dla mnie był przekozacki ale aktualnie nie mam możliwości budżetowych ;)

      Usuń
  7. Ja dopiero stawiam swoje "pierwsze kroki" z MAC, póki co skusiłam się na kultowy rozświetlacz soft&gentle, który uwielbiam i wiem, że jak mi się skończy (za te 10 lat, bo jest taaaki wydajny), to na pewno kupię kolejne opakowanie. Mam też róż mocha, którym byłam malowana do ślubu i wyglądał wg mnie pięknie, ale jakoś sama ciągle się go uczę i jeszcze nie jest to 100% przyjaźń ;) W przyszłości bardzo chciałabym kupić też kultowy well dressed, kusi mnie też ten korektor :)
    A co do dupes pędzla 217 - nie posiadam oryginału, ale posiadam dupe Maestro i wg mnie jest dość słaby. Kupiłam za to pędzelek bdellium tools, nr 776, seria maestro (czarna rączka) i jest idealny, polecam jakbyś miała ochotę wypróbować coś podobnego do 217 z innej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ev. Bdellium tools mnie kuszą bardzo, może kliknę :) Maestro jest rzeczywiście słaby. Jak dla mnie ich pędzle są bardzo nierówne, niektóre świetne, niektóre nie nadają się w ogóle do malowania...

      Usuń
  8. Moja pierwsza pomadka MAC jeszcze przede mną :) Kiedyś się dorobię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałaś już jakieś konkretne kolory? :D

      Usuń
  9. Bardzo fajne podsumowanie Twojej przygody z MAC-iem :) Ja jestem w fazie intensywnego zachwytu nad produktami marki, przez ostatni rok nazbierałam ze 20 (sic!) szminek i prawie każdą kocham mniej lub bardziej :). Ich pomadki moim zdaniem są fantastyczne i warte każdej złotówki. Jeśli chodzi o inne produkty z Twojego zestawu, to muszę powiedzieć, że sama poważnie zastanawiam się nad zasadnością kolekcjonowania MAC-owych cieni. Mam jednego quada wypełnionego ich wkładami i tak – są naprawdę dobrej jakości, ale faktycznie, równie dobre wrażenie robi na mnie Inglot, więc pytanie, czy naprawdę jest sens? Oczywiście można opierać się na samej przyjemności używania MAC-a, ale gdy w grę wchodzi wywalanie z portfela kolejnych pięćdziesiątek na wkłady, mimo wszystko naturalnie przychodzi refleksja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, nie pozostaje mi nic innego jak tylko się zgodzić :) Jeśli chodzi o szminki, ja dopiero niedawno dojrzałam do ich noszenia, wciąż sięgam po odcienie nude więc na razie to co mam mi wystarcza. Możliwe jednak, że z czasem kolekcja będzie się rozrastać. Jakie są Twoje ulubione kolory?

      Usuń
    2. fajne nude to: Modesty (wykończenie Cremesheen), Faux (Satin), z serii Mineralize Rich odcień Pure Pout. Każda jest trochę inna, więc obejrzyj i może któraś wpadnie Ci w oko :) Faux trzyma się na beton, ma wykończenie prawie matowe, pozostałe są bardziej kremowe. Pure Pout lekko połyskuje.

      Usuń
    3. a mniej nude, ale wciąż dzienne są Brave (Satin) i Hot Gossip (Cremesheen) – to tak jakbyś chciała coś więcej niż beż :)

      Usuń
    4. Mam Faux, resztę muszę obejrzeć przy najbliższej okazji. Dziękuję! :)

      Usuń
    5. haha, no pewnie, że masz, uśmiecha się z całkiem dużego zdjęcia :D:D:D grzebałam w pudełku z moimi MAC-ami i się rozkojarzyłam, wybacz! :)

      Usuń
  10. Korektor jest na mojej wishliście (udało mi się nawet naskrobać z wyprzedzeniem posta na poniedziałek - rozkręcam się w tym roku :D) za sprawą Jaclyn Hill, a teraz także i Twoją :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się wrócić do regularnego blogowania w tym roku :))) Korektor jest wart uwagi. Widziałam filmiki Jaclyn, ja używam go zdecydowanie mniej ;)

      Usuń
  11. Face&Body Foundation gości już u mnie w toaletce, jednak mam wielką ochotę na podkład Pro Longwear (miałaś go? Możesz polecić?) i korektor z tej serii :) Cieszę się, że mam salon MACa w Katowicach, bo korektor na pewno będzie moim kolejnym zakupem :)) Super fajny i pomocny post :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. Nie mam tego podkładu, chodziłam koło niego ale babeczka mi go odradziła. Stwierdziła, że do mojej cery lepszy będzie F&B. Może następnym razem go kupię. Nie wiem jak to możliwe, że w Trójmieście jeszcze nie ma MAC-a :(

      Usuń
  12. Mam ich pomadki, cienie (już 13 :)), bronzer, legendarny pędzel 217 i wszystko to po prostu bardzo lubię. Za jakość, za trwałość i wydajność, a jeśli chodzi o pędzelek to wydaje mi się, że będzie nieśiertelny :) Podkład idealny również odnalazłam w MAC - Studio Fix oraz korektor Select Cover-up - ich nie zamienię za nic na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna kolekcja :) Muszę wziąć próbkę tego podkładu, wiele dobrego o nim słyszałam.

      Usuń
  13. Pierwsze zdjęcie prezentuje wszystko to, o czym marzę już od dawna :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się w pierwszej kolejności sięgnąć po 'perełki' marki :)

      Usuń
  14. Korektor też uwielbiam;) Polecam Ci wypróbować ich błyszczyki to dopiero komfort noszenia na ustach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, nie jestem fanką błyszczyków ale może się przekonam. Na razie patrzę w stronę NYX-a, masz porównanie z Butter Lip Gloss?

      Usuń
  15. Korektor chcę, pomadki ostatnio za mną chodzą, ale zdecydować nie umiem jaką wybrać, za dużo ich chyba ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wybór jest powalający, trudno znaleźć jedną jedyną. Uwaga, to wciąga ;)

      Usuń
  16. Mnie jakoś ciągle omija bakcyl MACa, choć pomadki, które pokazałaś mają fajne kolory. Lubię takie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1