niedziela, 31 sierpnia 2014

Estee Lauder Clear Difference

Cześć! :) Wracam do Was po długiej przerwie z recenzją dwóch produktów Estee Lauder z serii Clear Difference. Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, zapraszam na posta :)))


Kosmetyki z tej serii pojawiły się w sprzedaży wiosną tego roku. Z ciekawością zabrałam się do testowania, szczególnie że moje dotychczasowe doświadczenia z marką Estee Lauder były bardzo pozytywne.

W pierwszej kolejności sięgnęłam oczywiście po kosmetyk do makijażu :) Jak już kiedyś pisałam, jestem fanką kremów BB, szczególnie w letnim okresie, kiedy ograniczam się do minimum w ilości używanych kosmetyków. Idealnym rozwiązaniem jest wówczas produkt, który jednocześnie chroni skórę przed słońcem, pielęgnuje ją oraz wyrównuje koloryt kryjąc niewielkie zmiany i przebarwienia. Zanim przejdę do swoich wrażeń, kilka słów od producenta: 

Nowy krem BB CLEAR DIFFERENCE COMPLEXION PERFECTING BB CREME SPF 35 to ostatni etap pielęgnacji skóry, który nawilża, chroni, koryguje i wygładza Twoją cerę. Wyrównując koloryt skóry, nawilża ją, regulując jednocześnie poziom produkcji sebum. Produkt stanowi doskonałe uzupełnienie pozostałych produktów z serii Clear Difference. Korygujące nierównomierny koloryt pigmenty błyskawicznie neutralizują zaczerwienienia i maskują rozszerzone pory i inne niedoskonałości skórne, a składniki o właściwościach kojących pomagają ograniczyć podrażnienie skóry.


Krem dostępny jest w dwóch odcieniach: light i medium. Niestety mimo letniej opalenizny, jaśniejsza wersja jest dla mnie nadal zbyt ciemna, nawet cienka warstwa odznacza się na mojej twarzy. Co więcej, kosmetyk dość silnie się utlenia i dodatkowo ciemnieje na skórze więc nie jest to odcień dla bladolicych. Miałam nadzieję, że przez lato moja skóra nabierze nieco kolorów i krem stopi się z nią dyskretnie ale do samego końca nie udało mi się uzyskać zadowalającego efektu. Nie do  końca przypadła mi też do gustu aplikacja - mimo przyjemnie kremowej, gładkiej konsystencji moja cera się z nim nie polubiła. Nakładany zarówno palcami jak i różnymi pędzlami maże się tworząc smugi, nawet ulubiony beauty blender sobie z nim nie radzi. Jednocześnie kiedy zastyga, ciężko go rozetrzeć. Nie udało mi się osiągnąć nim efektu drugiej skóry, który tak lubię w kremach BB, odznacza się bez względu na sposób nałożenia. Niestety wrażenie końcowe nie do końca pokryło się z moimi oczekiwaniami mimo wielu prób, różnej pielęgnacji i technik aplikacji.

Jestem jednak przekonana, że kosmetyk nie jest zły, nie jest po prostu dla każdego. Podarowałam go mojej siostrze, którą już wcześniej malowałam używając tego kremu. Dziś zrobiłam to po raz kolejny i ona, posiadaczka innej (młodszej :P) cery, wyglądała w nim świetnie! Syntetyczny pędzel dobrze poradził sobie z rozprowadzeniem równej warstwy, która idealnie stopiła się ze skórą, wyrównując koloryt i nadając zdrowego blasku (blasku, nie błysku, jak w moim przypadku ;)). Oczywiście krem można delikatnie zmatowić pudrem ale mi to wykończenie bardzo przypadło do gustu. Próbowałam uchwycić to na zdjęciach ale na żywo makijaż prezentował się znacznie lepiej, był świeży, naturalny i gładki (użyłyśmy tylko kremu, cienia do stylizacji brwi, tuszu do rzęs i szminki).


Podsumowując, jeśli szukacie lekkiego kremu BB do codziennego makijażu i wyrównania kolorytu cery, sprawdźcie propozycję Estee Lauder. Polecam jednak przed zakupem pełnowymiarowego opakowania przetestować próbkę, szczególnie pod kątem koloru i aplikacji. Jest to wydatek rzędu 160 złotych więc warto się upewnić, że będziecie zadowolone z efektu, jak Alena. 

W serii Clear Difference znalazłam dla siebie innego ulubieńca - ADVANCED BLEMISH SERUM
 
Produkt powstał w oparciu o nowatorską technologię Triple Action Clarity Technology, zwalczającą problem wyprysków u źródła i minimalizującą ich częstotliwość i dokuczliwość. Łagodna dla skóry formuła skutecznie zapobiega powstawaniu zmian skórnych i reguluje poziom błyszczenia się skóry, ograniczając równocześnie widoczność porów. Serum nawilża skórę, nie podrażnia jej - jest wystarczająco łagodne, by umożliwiać codzienną aplikację.W wyniku jego stosowania skóra staje się dużo czystsza, świeża i idealnie gładka. Lekka, jedwabista, wygodna w użyciu płynna formuła zawiera delikatnie aromatyzowaną mieszankę roślinną o zapachu odświeżającej mięty i eukaliptusa.

Polubiłam ten kosmetyk od pierwszego użycia i ciężko mi wskazać za co najbardziej. Ma piękne, cieszące oko opakowanie z praktyczną pompką. Elegancka buteleczka wykonana jest z matowego, półprzezroczystego, twardego plastiku, pozostaje estetyczna do samego końca, napisy nie ścierają się ani nie blakną. Nie ma to wpływu oczywiście na działanie ale fajnie, jeśli producent dba o takie detale. Dozownik podaje odpowiednią ilość kosmetyku, nic się nie wylewa, nie zatyka, nie brudzi. Mnie wystarczały jednorazowo dwie pompki więc wydajność oceniam bardzo wysoko - serum cieszyłam się całe lato, kilka miesięcy używania dwukrotnie w ciągu dnia. Kolejną mocną stroną jest idealnie lekka, nieco płynna konsystencja, która pozwala na szybkie wchłonięcie do całkowitego matu, bez lepkiej warstwy i oczywiście zapach - świeży, rześki, bardzo przyjemny. To wszystko jest jednak miłym uzupełnieniem najważniejszego - działania. Kondycja skóry poprawiła się zaskakująco szybko - ta stała się niesamowicie wygładzona, równa, wyraźnie zadbana. Serum jest na tyle łagodne, że z powodzeniem stosowałam je codziennie rano, pod makijaż, jak i wieczorem po oczyszczeniu i przed kremem nawilżającym. W obu przypadkach sprawdzało się świetnie, pory stały się mniej widoczne, niedoskonałości goiły się szybciej i mniej 'zapalnie'. Zadziwiło mnie, że jest tak delikatne i skuteczne jednocześnie, z każdym dniem obserwowałam coraz to lepszy efekt. Dzięki beztłuszczowej formule świetnie współgrało z innymi kosmetykami do pielęgnacji i makijażu choć zauważyłam, że wyraźnie to ono działało najskuteczniej na moją skórę. Nawet stosowane solo, bez kremu nawilżającego, dawało radę kojąc i odprężając. Nie ściągało ani nie wysuszało, co jest dość częste w produktach do walki z niedoskonałościami skóry i trądzikiem, skóra była zmatowiona a pory mniej widoczne. Jestem z tego produktu naprawdę bardzo, bardzo zadowolona, myślę, że choć cena jest wysoka (380 zł za 50 ml) to naprawdę warto spróbować. 

Mówiąc nieskromnie, większość komplementów, jakie dostaję na temat swojego wyglądu dotyczy mojej cery. Te, które otrzymałam w ciągu ostatnich kilku miesięcy zawdzięczam temu kosmetykowi, jestem o tym przekonana :) To serum z pewnością trafi do ulubieńców i odkryć kosmetycznych tego roku bo naprawdę działa! Polecam!


I kampania taka piękna... :)


Miałyście już do czynienia z pielęgnacją Estee Lauder? Lubicie? 
Ala


UA-49610063-1