poniedziałek, 24 lutego 2014

KURS MAKIJAŻU ŚLUBNEGO W SZKOLE ANITY FOLARON

Dziś w kilku słowach wrażenia z warsztatów harmonii kolorystycznej w makijażu ślubnym, na których byłam wczoraj. Emocje jeszcze nie do końca opadły więc wszystko opiszę na świeżo :)

Warsztaty odbyły się w Szkole Wizażu i Stylizacji Anity Folaron w Poznaniu Skórzewie i trwały 5 godzin, podczas których prowadząca, Pani Grażyna Walczak, opowiedziała nam wiele o kolorach i technikach ich łączenia. Następnie wykonała pokaz makijażu z wykorzystaniem kosmetyków Make Up Atelier Paris i opowiedziała wiele na temat nowości. Drugą część stanowiła praktyka, czyli makijaże wykonane przez nas. Wszystkiemu towarzyszyli pani Anita i pan Ireneusz, którzy także zaangażowali się w przekazywanie nam swojej wiedzy na temat wykonywania makijaży i produktów, które były do naszej dyspozycji. Początkowo miałyśmy wykonać jeden makijaż, ale ponieważ szło nam dość gładko, udało się wykonać dwa, zamieniając się cierpliwymi modelkami :) 


Przyznam, że wykonywanie makijaży pod okiem Państwa Folaron, w takim towarzystwie nieco mnie onieśmieliło. Miałam sporą tremę, chciałam wyciągnąć ile się dało i z tych wszystkich emocji zapomniałam zrobić zdjęcia pierwszego makijażu :D Drugi już udało mi się przytomnie uwiecznić :) Miałam szczęście, moja modelka była przepiękna, bardzo cierpliwa i bardzo sympatyczna - Aniu, jeśli mnie czytasz, dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam! W makijażu postawiłam na bardzo delikatne kolory, których aparat połowę zjadł... Smacznego.


 Podsumowując, uważam, że było warto pojechać na te warsztaty. Dlaczego? 
  • Nie uważam, że wiem i umiem wszystko i pewnie nigdy nie będę tak myśleć ;) O makijażu ślubnym, kolorystyce, technikach aplikacji przeczytałam już wiele publikacji a jednak dowiedziałam się nowych rzeczy.
  • Mogłam się sprawdzić pod świeżym okiem profesjonalistów. Dobrze jest pokazać swoją pracę komuś, kto patrzy po raz pierwszy - zawsze można zauważyć coś, co do tej pory zostało pominięte :)
  • Mogłam pracować na nieznanych mi dotąd kosmetykach Make Up Atelier Paris. Jeszcze kilka dni temu, zanim dowiedziałam się o warsztatach, oglądałam je na stronie z zamiarem kupna. Dziś już dokładnie wiem, co wpadnie mi do kuferka.
  • Pracowałyśmy w naprawdę kameralnej grupie - była nas tylko czwórka, wiec prowadząca warsztaty Pani Grażyna, jak i Państwo Folaron, poświęcili każdej z nas wiele uwagi. Szkoła zapewniła nam także modelki. Jedyne, co musiałyśmy przywieźć to pędzle.
  • Czułam, że wszystkim zależy, abym wyszła zadowolona. Prowadzący dużo z nami rozmawiali, pytali o wrażenia, pomagali w doborze kosmetyków i obiektywnie oceniali naszą pracę. Byli do naszej dyspozycji, nie patrzyli zniecierpliwieni na zegarek, kiedy zbliżał się koniec. 
  • Pracowałyśmy w dużej, przestronnej i dobrze oświetlonej dziennym światłem sali. 
  • Na miejscy znajdował się sklep, w którym mogłyśmy kupić kosmetyki z 10% rabatem. 
  • Atmosfera była bardzo luźna, bez zbędnego spięcia. Poznałam Magdę z bloga http://matleenamakeup.blogspot.com/, której makijaże śledzę już od dłuższego czasu. Skorzystałam też z jej doświadczenia i kilku cennych wskazówek, które na pewno zapamiętam :)
  • Za warsztaty zapłaciłam 300 zł, za pięć godzin nauki.
Od lewej: Pani Grażyna, ja, Magda (Matleena) i Pani Anita Folaron
 Na koniec otrzymałyśmy oczywiście certyfikaty uczestnictwa. 


To były moje pierwsze tego typu warsztaty (nie licząc szkoły wizażu) i myślę, że nie ostatnie. Dużo informacji, nowych kosmetyków do wypróbowania, wrażeń. Poukładam to sobie na spokojnie i na pewno wykorzystam wykonując kolejne makijaże. Mam nadzieję, ze zawitam do Poznania jeszcze nie raz - wypatruję kolejnych kursów :)

Ala

piątek, 21 lutego 2014

MAC RUSSIAN RED - MAKIJAŻ ALENY

Alenę, moją siostrę, widzieliście na blogu na pewno nie raz. Pomagała mi, będąc moją modelką, kiedy zaczynałam uczyć się makijażu. Obie zaangażowałyśmy się na tyle, że zaczęłyśmy rozwijać się w tym kierunku i dziś często spędzamy wspólnie czas chwytając za pędzle :)

Wczoraj na jej blogu ukazała się recenzja szminki MAC. Zrobiłam Alenie ostatnio makijaż z jej wykorzystaniem więc postanowiłam Wam go pokazać. Klasyka w czystej postaci czyli look, jaki obie lubimy najbardziej :)


Na twarz nałożyłam podkład MAC Face and Body Foundation i odrobinę korektora Pro Longwear. Kontury zaznaczyłam bronzerem i lekko musnęłam policzki różem Well Dressed (także MAC). Podkreśliłam brwi paletką z Catrice, Alena wytuszowała rzęsy mascarą Bourjois. Na ustach oczywiście przepiękna MAC Russian Red.

Przyznam, że szminka, jak przystało na tę markę, totalnie mnie zauroczyła. Ma idealną konsystencję, świetnie się aplikuje, jest trwała i poraża kolorem :) Jeśli jesteście jej ciekawe, zapraszam na więcej zdjęć i pełną recenzję tutaj: KLIK

Bardzo Wam też polecam bloga Aleny i jej makijażowy profil na Facebooku.

Piękną mam siostrę, nie? :D 
Uściski!
Ala


wtorek, 18 lutego 2014

MINI KONKURS Z L'OCCITANE

Przychodzę do Was dzisiaj z krótkim przerywnikiem w postaci sympatycznego konkursu zorganizowanego we współpracy z L'Occitane. Do wygrania jest saszetka z trzema mini kremami do rąk z masłem shea, w sam raz do damskiej torebki :) Jeśli macie ochotę je przetestować, zapraszam do zabawy. 

Co trzeba zrobić? 
  • być publicznym obserwatorem bloga lub fanem na  Facebooku 
  • stworzyć dowolny kolaż zdjęć przedstawiający nowy zapach L'Occitane Cherry  i wysłać go na adres mailowy aiwanczuk@gmail.com w tytule wpisując: konkurs z L'Occitane
  • zaakceptować warunki regulaminu dostępne poniżej :)


Regulamin:
1. Rozdanie organizowane jest na stronie http://alicjamakeup.pl/
2. Sponsorem nagrody (zestaw trzech minikremów do rąk) jest firma L'Occitane
3. Czas trwania rozdania: 18.02.2014 - 04.03.2014
4. Udział w rozdaniu mogą brać osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą rodziców/opiekunów.  
5. Osoby, których blogi stworzone są wyłącznie w celu brania udziału w rozdaniach i konkursach będą wykluczane.
6. Uczestnictwo w konkursie warunkuje treść powyższego posta.

7. Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu.
8. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu na stronie http://alicjamakeup.pl/
9.  Na dane adresowe zwycięzcy czekamy w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników.
10. Koszty przesyłki pokrywa Sponsor nagród, firma L'Occitane. Wysyłka nastąpi w ciągu 7 dni od otrzymania adresu.
12. Organizator zastrzega sobie prawo do zmian w powyższym regulaminie.
12. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Mam nadzieję, że nagroda przypadnie Wam do gustu :) Powodzenia! :)
Ala



piątek, 14 lutego 2014

ŚLUBNY MAKIJAŻ PATRYCJI

Nie przygotowałam żadnego makijażu specjalnie z okazji Walentynek. Wiem, nie godzi się, dlatego żeby nieco się zrehabilitować chcę pokazać Wam zdjęcia przepięknej Patrycji, którą miałam przyjemność malować. Jest kobieco, delikatnie, romantycznie więc można go podciągnąć pod dzisiejszą okazję ;) 

Zdjęcia tak bardzo mi się podobają, że postanowiłam zaszaleć i pokazać ich więcej. Ich autorką jest Agnieszka, Subobiektywna. 


Modelka: Patrycja Kreft
Fryzura: Kuba Czesze
Suknia ślubna: Suknie Marzeń
Foto: Agnieszka Potocka

makijaż: ja 

Jeśli chcecie zobaczyć jak i czym wykonałam makijaż, dajcie znać, pokażę jeszcze kilka zdjęć z backstage'u :)

Może być? :)
Ala


czwartek, 13 lutego 2014

WALENTYNKOWE PUDEŁKO CZYLI NIE TAK SIĘ UMAWIALIŚMY GLOSSY...

Właściwie powinnam zatytułować posta: urocze pożegnanie albo gorzka walentynka od Glossybox. A zapowiadało się tak pięknie...


Opakowanie totalnie mnie zachwyciło. Przepiękna kolorystyka, większe niż dotychczas pudełko, urocza oprawa. Tym większe było moje rozczarowanie, kiedy zajrzałam do środka:


Co tym razem?
  • AVON, tusz do rzęs Aero Volume
  • L'OREAL PARIS, odżywczy eliksir do paznokci 
  • LOVE ME GREEN, krem do twarzy na noc 
  • TAFT, spray do włosów
  • TOŁPA, tonik - mgiełka 

Na pierwszy rzut oka nie jest źle, 4 pełnowymiarowe produkty, jedna miniatura, dwie nowości. Dlaczego więc nie jestem zadowolona? Bo źle zrozumiałam ideę różowych pudełek - oczekiwałam miniatur luksusowych lub trudno dostępnych na polskim rynku kosmetyków a dostałam po raz kolejny drogeryjne marki: L'Oreal, Taft, Tołpa, AVON. Nie przepadam za nimi, produkty są w moim przypadku bardzo nietrafione (spray do włosów na drugim miejscu w składzie zawiera alkohol denat., idealny do zimowego przesuszenia włosów :D). Podsumowując jednym zdaniem: gruby przerost formy nad treścią

I co Wy na to? 
Ala


poniedziałek, 3 lutego 2014

ULUBIEŃCY 2013 - PIELĘGNACJA


Jestem chyba ostatnią blogerką, która publikuje ulubieńców minionego roku :) Uznałam jednak, że lepiej późno niż później bo często jestem pytana o to, jakie kosmetyki się u mnie sprawdziły i co mogę polecić. Dziś więc kilku moich faworytów w pielęgnacji.


PIELĘGNACJA TWARZY


BIODERMA SENSIBIO H2O, płyn micelarny 
To mój absolutny faworyt od bardzo dawna. Przetestowałam już wiele płynów micelarnych ale żaden nie dorównywał Biodermie. Fakt, cena jest dość wysoka ale to najdelikatniejszy i zarazem najskuteczniejszy sposób na demakijaż oczu i twarzy. Dokładnie zmywa zanieczyszczenia, jest bezzapachowy, nie pozostawia lepkiej warstwy. Skóra jest miękka i uspokojona. Polecam, szczególnie jeśli macie wrażliwą cerę. 

URIAGE, woda termalna
Kolejny kosmetyk, do którego regularnie wracam i który uwielbiam za wszechstronność. Idealnie sprawdza się do obudzenia skóry rano, po demakijażu, do odświeżenia latem, do ukojenia po poparzeniach słonecznych, w podróży, do maseczek z glinek, do podrażnień np. po goleniu, do nawilżenia skóry w suchych, klimatyzowanych pomieszczeniach i tak dalej, i tak dalej. Widzę różnicę w kondycji skóry, kiedy sięgam po tę wodę i wierzę, że naprawdę działa. Testowałam już różne wody termalne ale zdecydowanie ta jest moją ulubioną (wcześniejszą recenzję znajdziecie tutaj: klik).

ESTEE LAUDER Advanced Night Repair, serum 
To jeden z popularniejszych produktów do pielęgnacji tej marki. Serum ma lekką konsystencję i półprzezroczysty, pomarańczowy kolor. Wystarczy kilka kropli na całą twarz więc jest bardzo, bardzo wydajne (swoje mam już rok). Nakładam je po dokładnym demakijażu i przed nałożeniem kremu nawilżającego na noc. Rano skóra jest miękka, jasna i wypoczęta. Dodatkowym plusem jest ładny zapach i przyjemne dla oka opakowanie. Czy naprawia skórę, tego nie wiem ale jestem zadowolona z efektów, które widać gołym okiem.

ESTEE LAUDER, krem pod oczy 
Krem kupiłam razem z serum. Zamknięty jest w małym, niestety niezbyt wygodnym słoiczku. Ma żelową ale dość gęstą konsystencję i przyjemny zapach. Jest również bardzo wydajny. Działa na moją skórę wokół oczu - rano spojrzenie jest świeże i wypoczęte. Nie jestem w stanie jeszcze ocenić jak wpływa na zmarszczki ale nawilżenie i wygładzenie oceniam bardzo na plus.

ESTEE LAUDER Idealist, serum
Początkowo miałam mieszane uczucia co do tego produktu ale jesienią i zimą wróciłam do tego serum i bardzo polubiłam. Najczęściej mieszam go z podkładem aby rozświetlić skórę. Można też stosować go przed makijażem twarzy lub całkiem solo. Super wygładza, jeszcze lepiej pachnie. Używanie go jest naprawdę bardzo przyjemne (jeśli zapomnimy ile kosztuje ;P).

EFFACLAR DUO, krem 
To jest chyba kosmetyk kultowy. Uwielbiam jego świeży zapach, lekką, żelową konsystencję, błyskawiczne wchłanianie i działanie na skórę. Pomaga pozbyć się niedoskonałości, koi stany zapalne, rozjaśnia i oczyszcza skórę. Niestety stosowany na co dzień może wysuszać ale w sytuacjach awaryjnych jest niezastąpiony. To już moje kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie (pełną recenzję przeczytacie tutaj: klik).

PIELĘGNACJA WŁOSÓW 


Do pielęgnacji włosów w tym roku przyłożyłam się nieco bardziej niż dotychczas. Było regularne olejowanie, farbowanie henną, maski, zabezpieczanie końcówek, delikatne mycie i szukanie odżywki idealnej. O tych ostatnich będzie osobny post, żadna z nich nie znalazła się w ulubieńcach bo wciąż nie mogę wytypować najlepszej ale o pozostałych produktach już mam mocno wyrobione zdanie. 

BABYDREAM FUR MAMA, płyn do kąpieli 
To jest kolejny kosmetyk, który dostaje ode mnie dwa medale - za uniwersalność i połączenie delikatności ze skutecznością. Idealnie sprawdza się w podróży - zabieram jedną butelkę, bo tym płynem myję ciało (nie potrzebuję już balsamu),  włosy i twarz (świetny do demakijażu). Jest bardzo delikatny ale radzi sobie ze zmyciem olei już za pierwszym razem. Włosy są po nim miękkie, lśniące i łatwo się rozczesują. Dłużej stosowany poprawia ich kondycję. Niestety może trochę obciążać i przyspieszać przetłuszczanie - ja myję włosy codziennie rano więc nie ma to dla mnie znaczenia. Za cenę blisko 10 zł (dostępny wyłącznie w sieci Rossmann) to jest hit! Polecam wypróbować.

EQUILIBRA, szampon aloesowy  
Ten szampon kupiłam po raz pierwszy pod wpływem Anwen. Sprawdził się rewelacyjnie i od tamtej pory stale gości w mojej łazience. Jest delikatny dla włosów, dobrze je oczyszcza, nie plącze, nie przesusza, nie obciąża. Pięknie pachnie, jest idealny do codziennego stosowania. Jedynym minusem jest jego dostępność. Kupuję go głównie w aptece internetowej ale trafienie na dostępność wymaga cierpliwości :) 

TANGLE TEEZER
Najlepsza szczotka do rozczesywania na świecie. Mam ją już od dawna i nadal uwielbiam. Używam jej do rozczesania suchych włosów, przy nakładaniu olejów, masek, odżywek. Moja wersja jest kompaktowa, świetna do torebki choć zdarza jej się otworzyć więc ząbki nie są już tak proste jak na początku. Jeśli macie delikatne włosy, które łatwo się plączą i rozczesanie ich sprawia Wam trudność i ból, warto ją mieć. Nie wiem jak poradziłaby sobie z dłuższymi, grubszymi pasmami, ponieważ jest bardzo delikatna (super dla dzieciaków, albo do masażu :D).

THE BODY SHOP, drewniany grzebień
Jest ze mną już od bardzo dawna, używam go każdego dnia i nadal wygląda jak nowy. To najlepszy grzebień do rozczesania włosów na mokro jaki można sobie wyobrazić. Jest delikatny, ma szerokie zęby, jest lekki i poręczny (kwestia przyzwyczajenia). Bardzo go lubię.

Jak widzicie, w zestawieniu nie ma kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Nie lubię i nie mam cierpliwości do balsamowania, wcierania, masowania, peelingowania i co tam jeszcze się robi. Skórę mam mało wymagającą. Wystarcza mi szybki prysznic - pierwszy lepszy żel i gąbka Syrena, która załatwia kwestię wszystkich możliwych peelingów :) W wilgotną skórę wcieram zwykle kilka kropel oliwki (zwykłej, dla dzieci, za kilka zł, najczęściej jest to Hipp) i voila! Ulubieńców brak a o gąbce nie ma co się rozpisywać bo i tak każdy ją świetnie zna :)

 PIELĘGNACJA DŁONI


L'OCCITANE, lawendowy żel antybakteryjny do rąk 
To moje niedawne odkrycie i najlepszy żel, jakiego do tej pory używałam. Przepięknie pachnie lawendą, odświeża i dezynfekuje dłonie bez wody, nie pozostawia lepkiej i nieprzyjemnej warstwy, nie wysusza. Idealny do torebki, w podróży, w kufrze. Używam każdego dnia i na pewno kupię kolejne opakowanie.

L'OCCITANE, krem do rąk z masłem shea
To jak dotąd najlepszy krem do rąk. Lubię jego zapach, konsystencję i działanie, szczególnie teraz, zimą. Jest treściwy więc chroni przed wiatrem i mrozem. Szybko się wchłania i pozostawia komfortowe uczucie na długo - nie trzeba ponawiać co chwilę aplikacji jak w przypadku wielu lżejszych kremów. Jedyne, czego szczerze w nim nie znoszę to tubka, z której ciężko wycisnąć resztkę. Cała reszta bardzo na plus :) 

SALLY HANSEN, żel do skórek 
Kupiłam pod wpływem pozytywnych recenzji na blogach i nie zawiodłam się. Bardzo wydajny i skuteczny, szybko rozprawia się ze skórkami, które już po krótkiej chwili można z łatwością odsunąć (potrzebny drewniany patyczek). Uwaga na drobne ranki, bo szczypie :)

ESSIE, lakiery do paznokci 
Essie, Essie... Zmieniałam o nich zdanie kilka razy :) Ostatecznie doceniłam ich jakość i przymknęłam oko na ceny. Lubię je za wybór kolorów, szerokie europejskie pędzelki, łatwość aplikacji, połysk i trwałość. Jestem zwolenniczką klasyki więc wybieram uniwersalne kolory, jeśli mam kolorystyczny kaprys zwykle kupuję coś tańszego :) Dlatego w mojej kolekcji aktualnie znajduje się Mademoiselle, Cute as a button i Aperitif. Bezbarwna buteleczka to resztka Good to go, najlepszego wysuszacza, jaki miałam do tej pory i do którego już niedługo wrócę.
 

I to by było na tyle. Nie chciałam robić wenezuelskiego tasiemca więc ulubieńcy makijażowi w osobnym poście :) 

Odnalazłyście swoich ulubieńców? Dajcie znać jakie są Wasze typy. Jeśli napisałyście podobną notkę, śmiało spamujcie, chętnie poczytam. 

Uściski!
Ala


niedziela, 2 lutego 2014

ARIADNA

Ariadna to jedna z najweselszych, najpogodniejszych osób, jaką ostatnio spotkałam. Myślę, że to pozytywne usposobienie widać na jej twarzy. Nie potrzebuje wyrazistego, mocnego makijażu, wystarczyło subtelne podkreślenie naturalnego piękna :)

 




 



Ariadna zajmuje się grafiką i web designem. Jej miejsce w sieci możecie zobaczyć tutaj: KLIK
Zdjęcia zrobiła Agnieszka, zapraszam także do odwiedzenia jej strony: KLIK

Aga, dziękuję za bonusowe ujęcia :) 

 

Ten tydzień zapowiada się bardzo makijażowo. Pokażę Wam też inne sesje, w jakich brałam udział. Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam :) 

Ala


UA-49610063-1