piątek, 5 września 2014

Roczna szkoła wizażu - czy warto?


Cześć :) Dziś mam dla Was wpis trochę nietypowy. Dostaję ostatnio wiele pytań o szkołę wizażu, którą ukończyłam. Pomyślałam, że temat może być ciekawy dla niektórych z Was więc napiszę jak to wygląda z mojej perspektywy, dwa lata od rozpoczęcia mojej przygody. 

JAK, KIEDY I DLACZEGO?

Trudno mi powiedzieć skąd i kiedy dokładnie wziął się pomysł rozpoczęcia szkoły. Makijażem zainteresowała mnie kilka lat temu bliska mi wówczas osoba i pewnego dnia, trzy lata po skończeniu ‘normalnych’ studiów magisterskich, postanowiłam się zapisać na zajęcia. W Trójmieście miałam dość ograniczone możliwości wyboru - brałam pod uwagę Mat-Studio w Gdyni, Magnus Film w Sopocie i Beauty-Art w Gdańsku. Ostatecznie zdecydowałam się na ostatnią, biorąc pod uwagę chyba wszystkie plusy i minusy, jakie byłam w stanie wymyślić ;) Od roku jestem już absolwentką więc mogę z dystansem ocenić czy było warto. 

SZKOŁA

Wybrałam gdański oddział i tryb zaoczny. Zajęcia odbywały się w co drugi weekend i trwały od 09:00 do 15:00 więc mogłam z powodzeniem pogodzić je z pracą. Grupa liczyła kilkanaście dziewczyn, z którymi miałam wreszcie o czym porozmawiać :D Narzeczony, przyjaciele i rodzina przyglądali się mojej pasji już od jakiegoś czasu ale trudno mi było wciągnąć ich do dyskusji o nowinkach kosmetycznych, technikach makijażu, kolorach czy trendach ;) Pracowałyśmy parami, będąc na przemian makijażystką i modelką więc miałyśmy możliwość ćwiczenia na twarzach o różnych rysach i typach cery.  Na zdjęciach, które wygrzebałam widzę, że po pewnym czasie dobierałyśmy się jednak w bardziej powtarzalny sposób ale początki były naprawdę pomocne ;) Każde stanowisko pracy było niezależne. Miałyśmy do dyspozycji dobrze doświetlone miejsca pracy z dużymi lustrami, produkty higieniczne typu chusteczki, waciki, kosmetyki do demakijażu i pielęgnacji, płyny do dezynfekcji. Kosmetyki kolorowe marki Make Up Studio były w formie dużej szafy, dostępnej dla każdego. Każda z nas otrzymała na własność kilka pędzelków ale szybko okazały się niewystarczające. Wiele z nas miało już swoje komplety, które uzupełniałyśmy dodatkowo w trakcie nauki. Muszę jednak przyznać, że szkolne pędzle sprawdzają się do dziś całkiem nieźle. Same kosmetyki początkowo budziły mój spory opór. Byłam przyzwyczajona do własnego zbioru, formuł które dobrze znałam ale z czasem się przyzwyczaiłam, aż w końcu kupiłam kilka ‘perełek’ do własnego kuferka.

ZAJĘCIA

Zajęcia zaczęłyśmy od teorii z dziedziny kosmetologii. Każde kolejne dotyczyły innego tematu i rodzaju makijażu i rozpoczynały się pokazem wykładowców. Później ćwiczyłyśmy same: makijaż typu Chanel, Dior, smoky, no make up make up, francuski, makijaż kobiety dojrzałej, ślubny, wieczorowy, fotograficzny, sceniczny, graficzny, fashion, etniczny i wiele, wiele innych. Były też zajęcia poświęcone analizie kolorystycznej, lekcje fryzjerstwa, stylizacji i chyba moje ulubione – charakteryzacji. Część odbywała się poza szkołą, np. te z doboru stroju. Po tym, jak już wiedziałyśmy jaki reprezentujemy typ kolorystyczny i rodzaj sylwetki, udawałyśmy się do galerii handlowej i stylizowałyśmy wybrane spośród nas modelki. Mnie przypadła szczęśliwie właśnie ta rola, nigdy nie byłam najlepsza w zakupach ;) Dziewczyny nie miały łatwego zadania z moją budową ciała, wzrostem karła i skłonnością do marudzenia ale wykonały je na medal. Nigdy bym nie powiedziała, że będę się sobie podobać w limonkowej marynarce, wysokich szpilkach i skórzanych spodniach, których o mały włos nie kupiłam! ;) Mnóstwo radości sprawiły mi też zajęcia z charakteryzacji i dziś, kiedy wyszukałam dla Was te zdjęcia, ponownie rozważam kontynuowanie nauki w tym kierunku. Lekcje prowadziły Panie charakteryzatorki, które opowiedziały nam o swojej pracy, pokazały materiały i techniki. Postarzanie i pobrzydzanie wychodziło mi lepiej niż upiększanie. Najwięcej pomocy potrzebowałam natomiast przy upięciach fryzur, które totalnie mi nie szły. Na zajęciach z fryzjerstwa dowiedziałam się natomiast jak prawidłowo prostować włosy i okazało się, że cały czas robiłam to źle (i wiele fryzjerek też :D). Muszę przyznać, że nigdy się nie nudziłam. Dzięki temu, że zakres materiału był tak szeroki, za każdym razem było ciekawie. Żałuję jedynie, że nie robiłam więcej zdjęć… 

Makijaż etniczny - moje prace na jednej z najlepszych dziewczyn na świecie, Kasi!
...i prace Kasi a ja w roli modelki :D
Zajęcia z charakteryzacji teatralnej - makijaż wykonała Pani Marzena Korczak - Komorowska z Teatru Muzycznego w Gdyni
Nasze prace :) Może tak będziemy wyglądały kiedyś na zjeździe absolwentów ;)
Kasia ćwiczyła na mnie, ja na Kasi :)
Emocjonujące odkrywanie typów podczas analizy kolorystycznej
...i długo wyczekiwany przez nas makijaż ślubny :)
PRAKTYKI

Kolejną  mocną stroną szkoły, którą doceniam chyba najbardziej, jest możliwość praktyk (możliwość, nie przymus ;)). Szczerze mówiąc uważam, że nauczyły mnie tyle samo, co malowanie w szkolnej sali ale z zupełnie innej perspektywy. Wykorzystywałam każdą możliwą okazję wychodząc może na nadgorliwą słuchaczkę w oczach innych, ale z kolejną upływającą na nich godziną czułam, że jestem o krok dalej. Oczywiście, odbywało się to kosztem prywatnego czasu wieczorami lub w wolne weekendy ale nie żałuję ani jednej dodatkowej minuty. Początki były trudne ale z czasem nauczyłam się pracować szybciej i bliżej modelki. Szkoła umożliwiała udział w bardzo różnorodnych wydarzeniach. Często malowałyśmy w galeriach handlowych i nigdy nie brakowało nam chętnych pań. Zdarzało się wręcz, że na prośbę zostawałyśmy dłużej, aż do zamknięcia sklepu przez ochronę ;) Kiedy wspominam, z jaką niepewnością podchodziłam do malowania pierwszej nieznajomej mi osoby i ile czasu mi to zajmowało uważam, że teraźniejszą wprawę zawdzięczam głównie tym praktykom. Wartością dodaną są też oczywiście pierwsze kontakty, pierwsze znajomości. Niektóre z nich trwają do dziś i owocują stałą współpracą. Wszystkim słuchaczkom szkoły polecam wykorzystywanie możliwości praktyk na maxa, później dodatkowy czas i trud naprawdę procentują. 

Przygotowanie modelek do konkursu The Look of the Year / praktyki
EGZAMINY

Dużo zabawy miałyśmy też przy realizacji sesji semestralnej. Każda z nas losowała epokę, którą musiała później zreferować w formie pisemnej i ustnej oraz wykreować stylizację zgodną z jej założeniami. Na zakończenie miałyśmy małą sesję zdjęciową. Wylosowałam barok, z którego początkowo byłam bardzo niezadowolona. Kiedy zaczęłam jednak przygotowywać się do napisania pracy odkryłam wiele ciekawostek, które zdumiewają mnie do dziś, na przykład – czy wiecie, że rajstopy, makijaż i noszenie butów na obcasie zapoczątkowali mężczyźni? :D Praca na pewno wzbogaciła moją wiedzę na temat historii sztuki i historii makijażu.

Nie do końca poważne próby w domu... ;)

Na kończenie szkoły był jedynie egzamin praktyczny: sesja plenerowa i beauty. Tematem pierwszej brzmiał city lady chic. Jak pisałam, nie jestem najlepsza w stylizacjach ale ten motyw nawet mi się spodobał. Oczywiście z ciuchami i fryzurą miałam największy kłopot ale ostatecznie wyszło tak:


Kilka tygodni później odbyła się sesja beauty, podczas której miałyśmy pełną dowolność tematyczną. Z tej drugiej nie jestem w ogóle zadowolona, ani z makijażu ani ze zdjęć, które powędrowały prawdę mówiąc na dno szuflady ;) Potraktowałam to jednak jako kolejną, cenną lekcję i doświadczenie na przyszłość. Dziś wykonałabym ten makijaż zupełnie inaczej i mam nadzieję, że uda mi się go powtórzyć, bo modelkę miałam fantastyczną! Zobaczcie same:


Każda z nas otrzymała portfolio w formie kilku wydrukowanych zdjęć z pleneru i sesji beauty, płytę ze zdjęciami w formie elektronicznej i dyplom.


PODSUMOWANIE

Wrażenia i wspomnienia ze szkoły mam bardzo pozytywne. Jasne, nie wszystko było idealne, pewne rzeczy można poprawić ale mimo to jestem bardzo zadowolona. Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki, choć to dopiero przedsmak wydatków związanych z zawodem, jak choćby kompletowanie kufra czy organizacja prywatnego stanowiska pracy :D  Zapisując się na zajęcia chciałam się nauczyć makijażu a nauczyłam się o wiele, wiele więcej, jak choćby ciekawej teorii, pokory, podejścia do klientek, pracy na różnych kosmetykach, z różnymi problemami i typami skóry, pracy pod ogromną presją czasu, w lepszych i gorszych warunkach, z różnymi ludźmi.

Czy uważam, że warto?

To zależy. Jeśli chcecie nauczyć się malować same to nie. Szkoda kasy i przede wszystkim czasu. Wybierzcie kurs indywidualny podczas którego prowadzący skupi się tylko na Was, Waszych potrzebach. Roczną szkołę polecam osobom, które chcą zostać makijażystkami i świadczyć usługi z zakresu wizażu. Jeśli chcecie się tym zajmować, kochacie malować innych i sprawia Wam to prawdziwą, niewymuszoną radość to gwarantuję Wam, że koszty edukacji szybko się zwrócą :) 

Aktualnie trwa rekrutacja na kolejny rok. Do wyboru jest wiele opcji, od szkoły wizażu i stylizacji, przez szkołę charakteryzacji, fryzjerstwa, po kursy: indywidualne, podstawowe, intensywne oraz - co ciekawe - kurs kreatora wizerunku ślubnego! Jeśli jesteście z Gdańska, Krakowa, Poznania i Warszawy, zachęcam Was gorąco do odwiedzenia szkoły podczas dnia otwartego w niedzielę, 07 września, w godzinach 12-18. Sama skorzystałam z takiej możliwości, chwilę później złożyłam dokumenty i zaczęłam cieszyć się pasją jeszcze bardziej! :) Więcej informacji znajdziecie na stronie http://beautyart.pl/  (artykuł nie jest sponsorowany, powstał w odpowiedzi na wiele pytań i z potrzeby podzielenia się moim entuzjazmem ;))
______________________________________________________________________________________________

Nie wiem jak daleko mój wpis sięgnie ale chciałabym podziękować Pani Gosi Dunder i Pani Beacie Małachowskiej za wszystko. Te dwie osoby bardzo przyczyniły się do tego, gdzie zaszłam ze swoją pasją. Jeśli mnie czytacie - DZIĘKUJĘ!!! :)


Jeśli zastanawiacie się nad taką drogą zawodową i macie jakiekolwiek pytania, dajcie znać w komentarzach. Z chęcią uzupełnię informacje, których mogło tu zabraknąć. 
Kto z Was maluje? :D 
Ala



11 komentarzy:

  1. myślałam o takiej szkole ale słyszałam podzielone opinie ;) ostatecznie wybrałam inny kierunek i zobaczymy czy nie będę żałować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie opinie okazały się decydujące?

      Usuń
  2. Ja juz trzeci rok chodzę do szkoly wizażu: wpierw na wizaż a po 2 latach przerwy dokształcam sie w charakteryzacji. Niestety mjm wrażenie,że szkoła sie popsuła. Widać to ilości grup (2 lata temu byly dwie grupy zaoczne a w tym tylko jedna i to malutka),panuje straszny chaos w materiale i zajęciach. Szkoda,bo kiedyś to była dobra szkoła warta pieniedzy a teraz koncze ja bo musze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja byłam na kursie wizażu, który trwał około dwóch miesięcy. Wszystko szło bardzo szybko, wiele rzeczy dotarły do mnie już po zajęciach:). Roczna szkoła daje więcej umiejętności i przede wszystkim okazji do ćwiczeń pok okiem fachowca. Gdybym mogła sobie na to pozwolić czasowo - zdecydowałabym się na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, trzeba poświęcić na to sporo czasu jeśli się chce wycisnąć z zajęć jak najwięcej...

      Usuń
  4. Wspomnienia... Ja uczyłam się w krakowski BeautyArcie i tak serdecznie i ciepło to wspominam. Kupa pracy, śmiechu i doświadczeń. Ja nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytając post aż mi się ciepło na sercu zrobiło :D Zatęskniłam za Beauty art i ludźmi których poznałam. Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Uczyłam się tematu przez Beauty lux i uważam, że zdecydowanie było warto. Pewnie, że dojście do zawodu wymaga poświęcenia mnóstwa czasu, ale wszystko zdecydowanie udało się zrobić. Wprawdzie mocno się nad tym wszystkim napracowałam, ale cele zrealizowane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie zakończyłam poszukiwania rozważała też beauty lux :)Od kwietnia wybieram się do Międzynarodowego Studium Dziewulskich w Warszawie http://www.dziewulscy.pl/ teraz akurat trwa rekrutacja na roczny wydział charakterystyki i wizażu. Wiele czytałam o nich i jestem pod wrażeniem tego czego tam można się nauczyć , już nie mogę się doczekać zajęć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wpis! Ja właśnie zapisałam się na szkolenie z makijażu permanentnego. Czas poszerzyć swoje umiejętności. Akurat na to szkolenie wybrałam Biotekpolska.pl

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1