środa, 24 września 2014

Paleta szminek like a PRO :)

Jeśli zaglądałyście do mnie już jakiś czas temu, może pamiętacie wpis o tym jak robiłam swoją pierwszą paletkę szminek. Jeśli nie, możecie zobaczyć to tutaj: KLIK Nowa paletka chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu, szczególnie że poprzednie rozwiązanie świetnie się u mnie sprawdzało. Postanowiłam więc położyć kres luźno turlającym się po kuferku sztyftom :) 


Pierwsza paletka, jaką wykorzystałam dwa lata temu pochodziła ze sklepu Inglot i oryginalnie służyła na cienie. Kosztowała mnie kilkanaście złotych. Podczas użytkowania nie było z nią problemu ale kiedy chciałam już wyrzucić resztki szminek, wyczyszczenie jej graniczyło z cudem. Ostatecznie musiałam odkleić magnesy, namordować się z  jej odtłuszczeniem i uprzątnięciem i przykleić magnesy z powrotem. Mogę ją jeszcze wykorzystać na cienie ale nie wygląda już tak estetycznie jak na początku.

Moim marzeniem była paletka Japonesque, dokładnie taka: KLIK ale ostatecznie zdecydowałam się na pudełko MAC. Zapłaciłam za nie odpowiednio 76 złotych za paletkę i 38 złotych za wkład. Całość wyniosła mnie 114 złotych, przesyłka ze sklepu online była darmowa.

Później pozostała już tylko zabawa z przekładaniem szminek. Siedziałam po cichu w pokoju, ubrudzona po łokcie i z każdym wypełnionym dołkiem cieszyłam się coraz bardziej :) Całość nie jest jeszcze skończona, jeszcze szukam idealnych odcieni do mojej kolekcji ale już teraz sprawia mi dużo radości samo patrzenie na nią :) 


Zalety takiego rozwiązania wypisałam już przy poprzednim poście ale teraz, bogatsza o doświadczenie, mogę dodać ich jeszcze kilka:
  • To duże ułatwienie dla makijażystów. Miałam w kufrze osobne pudełko na szminki ale czasem, malując w pośpiechu albo mając do dyspozycji bardzo małą przestrzeń, traciłam czas i nerwy na szukanie odpowiedniego odcienia. Teraz mam wszystko pod ręką i nie muszę otwierać każdego opakowania albo szukać naklejki wypełnionym maleńkim druczkiem. Oszczędzam czas i miejsce w torbie. 
  • Połączenie kolorów cieszy oko, a niewypełnione miejsca prowokują do zakupów ;) 
  • Do malowania innych używam zawsze pędzelka i szpatułki. Łatwiej jest mi nabrać odpowiednią ilość z paletki niż bezpośrednio ze szminki, jeśli wezmę za dużo, mogę odłożyć. Nie muszę się niepokoić o złamany sztyft. 
  • Mam 100% pewności, że szminki nie zmieniają w ten sposób swoich właściwości. Co prawda nie zauważyłam, żeby wcześniej, przy przetopieniu, cokolwiek się z nimi działo ale czytałam różne opinie. 
  • Możemy dowolnie mieszać kolory, tworzyć nowe zestawienia i odcienie, o które trudno w sklepach. Możemy wykorzystać końcówki szminek lub te, których kolor nam nie odpowiada i zrobić zupełnie coś nowego - dodać błyszczących drobinek, błyszczyku, ocieplić je, przyciemnić, cokolwiek nam podpowie wyobraźnia :)
  • Kupując nowe, piękne odcienie często mam dylemat - wrzucić do kufra czy zostawić dla siebie? :) To rozwiązanie pozwala mi na jego i drugie - do opakowania przekładam tylko połowę sztyftu, resztę zostawiam w oryginalnym opakowaniu w prywatnej toaletce :) 
  • Łatwo możemy wyczyścić dołeczki i uzupełniać je nowymi kolorami. 

Zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązanie nie sprawdzi się u każdego, szczególnie u osób, które robią makijaż tylko dla siebie. Poza tym producenci kosmetyków robią teraz tak piękne opakowania, że czasem trudno je zniszczyć czy wyrzucić :) Mnie na pewno ułatwi pracę, szczególnie podczas wyjazdów.

Co Wy o tym myślicie? Kusi Was czasem, żeby podłubać przy kosmetykach w podobny sposób? :D

Ala



32 komentarze:

  1. Świetna sprawa, jeśli wozi się ze sobą pomadki w różnych odcieniach. Mam nadzieję, że zaprezentujesz paletkę po zapełnieniu wszystkich miejsc :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, na pewno pokażę :) Jeszcze nie wszystko uzupełniłam :)

      Usuń
  2. świetnie to wygląda ! mam podwójną paletę na cienie i sprawdza się świetnie. Może kiedyś pokuszę się na rozbrojenie szminek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletki są świetne, do cieni też :) Zastanawiałam się nad podwójną ale zobaczymy jak ta się sprawdzi na początek.

      Usuń
  3. Super pomysł, ale ja jednak pozostanę przy ''całych'' szminkach, bo lubię mieć je przy sobie np. w małej torebce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja przełożyłam po połowie ze sztyftu, resztę sobie zostawiłam w oryginalnym opakowaniu :)

      Usuń
  4. Super sprawa dla osób zajmujących się wizażem, ale ja tam wolę swoją rodzinkę sztyftów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nosić taką w torebce, żeby poprawić makijaż w ciągu dnia to słabo ;)

      Usuń
  5. A mieści się w takim pojemniczku cała szminka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, to zależy chyba od długości sztyftu, są dłuższe i krótsze szminki. Ja nie chciałam ich upychać na siłę, wolałam zostawić sobie część w oryginalnym opakowaniu więc nie sprawdzałam :) Wydaje mi się jednak, że te dołeczki są bardziej płaskie niż np. w Japonesque...

      Usuń
  6. haha no tak, puste miejsca chciałoby się zaraz zapełnić jakimiś ładnymi odcieniami. Pomadek używam indywidualnie, więc taka paletka jest mi zbędna, ale całkowicie rozumiem Twoją potrzebę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, aż korci, żeby wsadzić tam coś nowego :D

      Usuń
  7. no genialne! też chciałam zrobić coś takiego, ale nie wiedziałam w co zapakować swoje szminki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pustych opakowań jest teraz na rynku całkiem spory wybór, na pewno znajdziesz coś, co Cię usatysfakcjonuje :) Odradzam tylko te od Vipery, zrobione na wzór Inglota ale bardzo słabe jakościowo...

      Usuń
  8. Pięknie to wygląda! Dla Ciebie to na pewno praktyczne rozwiązanie, ze względu na zawód :) Natomiast ja, tak zupełnie prywatnie, nie mam serca niszczyć sztyftów swoich pomadek. Nie raz szkoda mi ich nawet użyć po raz pierwszy ;)) Takie zboczenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, mam podobnie :) Przyznam, że kilku szminek MAC i Estee Lauder nie przełożyłam jeszcze :P

      Usuń
  9. Mam gotową mini paletę pomadek Kryolan;) i uważam, że to świetny zakup. Chociaż pojedyncze sztyfty też się walają i denerwują;P A wiadomo, że wszystkiego nie można mieć w jednym gotowym produkcie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, zastanawiałam się nad nią ale zawsze jest tak, że w gotowych paletkach znajduję kolory, których nie lubię używać a brakuje mi ulubionych odcieni :) Kryolan jest zawsze na targach w październiku, muszę u nich kupić kilka rzeczy więc obejrzę też paletki, skoro polecasz :)

      Usuń
  10. ciekawy pomysl :) ja wlasnie zawsze mialam problem z tym czyy zostawic cos dla siebie czy brac do szkoly na lekcje zeby malowac, a tu widze ze znalazlas roziwazanie :D szkoda, ze tylko szkole w kwietniu skonczylam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, jeśli po szkole będziesz pracowała w zawodzie, to pomysł będzie wciąż aktualny :) Jaką szkołę skończyłaś?

      Usuń
  11. wcale się nie dziwię pokusie zapełnienia pustych okienek :)
    tym razem nie przetapiałaś pomadek z tego co widzę jak poprzednio, zmieniło to jednak w jakiś sposób właściwości ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zauważyłam, żeby przetopienie cokolwiek zmieniło. Wyrzuciłam je ze względu na świeżość, miałam je już bardzo długo więc obawiałam się o przydatność do użycia :) Tym razem nie chciało mi się bawić w przetapianie, poza tym nie chciałam mieć idealnie wypełnionych miejsc. Może to nie jest super logiczne ale chciałam, żeby było bardziej 'artystycznie' ;)

      Usuń
    2. aaaaa :) to fakt wyglądają bardzo fajnie :) czytałam w tekście, że nie zmieniło, ale ciekawa byłam dlaczego się nie zdecydowałaś ponownie :)

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia! To po pierwsze, a po drugie uważam, że taka paleta jest naprawdę fajna :) Nie wiem czy sprawdziłaby się do indywidualnego użytku, bo wprawdzie nie miałabym walających się wszędzie sztyftów, ale za to musiałabym zabierać do torebki wielką paletę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, ślicznie dziękuję! :) Można kupić do torebki małą paletkę, np. na 3-4 wkłady i przełożyć tylko tyle kolorów ;) Każdemu według potrzeb ;)

      Usuń
  13. Faktycznie fajna sprawa dla makijażystów. Mi taka paleta raczej się nie przyda :) Świetne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale te przepiękne odcienie Twoich szminek aż kuszą, żebym w końcu zaczęła przygodę ze szminkami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna sprawa, dla wizażystek niezastapiony gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  16. to doskonały pomysł, praktyczny i dający wiesze pole manewru z łączeniem kolorów..

    OdpowiedzUsuń
  17. właśnie siedze przed pustą paletką i zastanawiam się jak się do tego zabrać, żeby sie nie pohbrudzic po łokcie :D
    i jak sobie porozkładać kolory, temp. odcieni czy wykończeniem...
    a przy okazji zapytam, czy przypadkiem one nie wysychają z wierzchu w tej palecie MAC?

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1