poniedziałek, 3 lutego 2014

ULUBIEŃCY 2013 - PIELĘGNACJA


Jestem chyba ostatnią blogerką, która publikuje ulubieńców minionego roku :) Uznałam jednak, że lepiej późno niż później bo często jestem pytana o to, jakie kosmetyki się u mnie sprawdziły i co mogę polecić. Dziś więc kilku moich faworytów w pielęgnacji.


PIELĘGNACJA TWARZY


BIODERMA SENSIBIO H2O, płyn micelarny 
To mój absolutny faworyt od bardzo dawna. Przetestowałam już wiele płynów micelarnych ale żaden nie dorównywał Biodermie. Fakt, cena jest dość wysoka ale to najdelikatniejszy i zarazem najskuteczniejszy sposób na demakijaż oczu i twarzy. Dokładnie zmywa zanieczyszczenia, jest bezzapachowy, nie pozostawia lepkiej warstwy. Skóra jest miękka i uspokojona. Polecam, szczególnie jeśli macie wrażliwą cerę. 

URIAGE, woda termalna
Kolejny kosmetyk, do którego regularnie wracam i który uwielbiam za wszechstronność. Idealnie sprawdza się do obudzenia skóry rano, po demakijażu, do odświeżenia latem, do ukojenia po poparzeniach słonecznych, w podróży, do maseczek z glinek, do podrażnień np. po goleniu, do nawilżenia skóry w suchych, klimatyzowanych pomieszczeniach i tak dalej, i tak dalej. Widzę różnicę w kondycji skóry, kiedy sięgam po tę wodę i wierzę, że naprawdę działa. Testowałam już różne wody termalne ale zdecydowanie ta jest moją ulubioną (wcześniejszą recenzję znajdziecie tutaj: klik).

ESTEE LAUDER Advanced Night Repair, serum 
To jeden z popularniejszych produktów do pielęgnacji tej marki. Serum ma lekką konsystencję i półprzezroczysty, pomarańczowy kolor. Wystarczy kilka kropli na całą twarz więc jest bardzo, bardzo wydajne (swoje mam już rok). Nakładam je po dokładnym demakijażu i przed nałożeniem kremu nawilżającego na noc. Rano skóra jest miękka, jasna i wypoczęta. Dodatkowym plusem jest ładny zapach i przyjemne dla oka opakowanie. Czy naprawia skórę, tego nie wiem ale jestem zadowolona z efektów, które widać gołym okiem.

ESTEE LAUDER, krem pod oczy 
Krem kupiłam razem z serum. Zamknięty jest w małym, niestety niezbyt wygodnym słoiczku. Ma żelową ale dość gęstą konsystencję i przyjemny zapach. Jest również bardzo wydajny. Działa na moją skórę wokół oczu - rano spojrzenie jest świeże i wypoczęte. Nie jestem w stanie jeszcze ocenić jak wpływa na zmarszczki ale nawilżenie i wygładzenie oceniam bardzo na plus.

ESTEE LAUDER Idealist, serum
Początkowo miałam mieszane uczucia co do tego produktu ale jesienią i zimą wróciłam do tego serum i bardzo polubiłam. Najczęściej mieszam go z podkładem aby rozświetlić skórę. Można też stosować go przed makijażem twarzy lub całkiem solo. Super wygładza, jeszcze lepiej pachnie. Używanie go jest naprawdę bardzo przyjemne (jeśli zapomnimy ile kosztuje ;P).

EFFACLAR DUO, krem 
To jest chyba kosmetyk kultowy. Uwielbiam jego świeży zapach, lekką, żelową konsystencję, błyskawiczne wchłanianie i działanie na skórę. Pomaga pozbyć się niedoskonałości, koi stany zapalne, rozjaśnia i oczyszcza skórę. Niestety stosowany na co dzień może wysuszać ale w sytuacjach awaryjnych jest niezastąpiony. To już moje kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie (pełną recenzję przeczytacie tutaj: klik).

PIELĘGNACJA WŁOSÓW 


Do pielęgnacji włosów w tym roku przyłożyłam się nieco bardziej niż dotychczas. Było regularne olejowanie, farbowanie henną, maski, zabezpieczanie końcówek, delikatne mycie i szukanie odżywki idealnej. O tych ostatnich będzie osobny post, żadna z nich nie znalazła się w ulubieńcach bo wciąż nie mogę wytypować najlepszej ale o pozostałych produktach już mam mocno wyrobione zdanie. 

BABYDREAM FUR MAMA, płyn do kąpieli 
To jest kolejny kosmetyk, który dostaje ode mnie dwa medale - za uniwersalność i połączenie delikatności ze skutecznością. Idealnie sprawdza się w podróży - zabieram jedną butelkę, bo tym płynem myję ciało (nie potrzebuję już balsamu),  włosy i twarz (świetny do demakijażu). Jest bardzo delikatny ale radzi sobie ze zmyciem olei już za pierwszym razem. Włosy są po nim miękkie, lśniące i łatwo się rozczesują. Dłużej stosowany poprawia ich kondycję. Niestety może trochę obciążać i przyspieszać przetłuszczanie - ja myję włosy codziennie rano więc nie ma to dla mnie znaczenia. Za cenę blisko 10 zł (dostępny wyłącznie w sieci Rossmann) to jest hit! Polecam wypróbować.

EQUILIBRA, szampon aloesowy  
Ten szampon kupiłam po raz pierwszy pod wpływem Anwen. Sprawdził się rewelacyjnie i od tamtej pory stale gości w mojej łazience. Jest delikatny dla włosów, dobrze je oczyszcza, nie plącze, nie przesusza, nie obciąża. Pięknie pachnie, jest idealny do codziennego stosowania. Jedynym minusem jest jego dostępność. Kupuję go głównie w aptece internetowej ale trafienie na dostępność wymaga cierpliwości :) 

TANGLE TEEZER
Najlepsza szczotka do rozczesywania na świecie. Mam ją już od dawna i nadal uwielbiam. Używam jej do rozczesania suchych włosów, przy nakładaniu olejów, masek, odżywek. Moja wersja jest kompaktowa, świetna do torebki choć zdarza jej się otworzyć więc ząbki nie są już tak proste jak na początku. Jeśli macie delikatne włosy, które łatwo się plączą i rozczesanie ich sprawia Wam trudność i ból, warto ją mieć. Nie wiem jak poradziłaby sobie z dłuższymi, grubszymi pasmami, ponieważ jest bardzo delikatna (super dla dzieciaków, albo do masażu :D).

THE BODY SHOP, drewniany grzebień
Jest ze mną już od bardzo dawna, używam go każdego dnia i nadal wygląda jak nowy. To najlepszy grzebień do rozczesania włosów na mokro jaki można sobie wyobrazić. Jest delikatny, ma szerokie zęby, jest lekki i poręczny (kwestia przyzwyczajenia). Bardzo go lubię.

Jak widzicie, w zestawieniu nie ma kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Nie lubię i nie mam cierpliwości do balsamowania, wcierania, masowania, peelingowania i co tam jeszcze się robi. Skórę mam mało wymagającą. Wystarcza mi szybki prysznic - pierwszy lepszy żel i gąbka Syrena, która załatwia kwestię wszystkich możliwych peelingów :) W wilgotną skórę wcieram zwykle kilka kropel oliwki (zwykłej, dla dzieci, za kilka zł, najczęściej jest to Hipp) i voila! Ulubieńców brak a o gąbce nie ma co się rozpisywać bo i tak każdy ją świetnie zna :)

 PIELĘGNACJA DŁONI


L'OCCITANE, lawendowy żel antybakteryjny do rąk 
To moje niedawne odkrycie i najlepszy żel, jakiego do tej pory używałam. Przepięknie pachnie lawendą, odświeża i dezynfekuje dłonie bez wody, nie pozostawia lepkiej i nieprzyjemnej warstwy, nie wysusza. Idealny do torebki, w podróży, w kufrze. Używam każdego dnia i na pewno kupię kolejne opakowanie.

L'OCCITANE, krem do rąk z masłem shea
To jak dotąd najlepszy krem do rąk. Lubię jego zapach, konsystencję i działanie, szczególnie teraz, zimą. Jest treściwy więc chroni przed wiatrem i mrozem. Szybko się wchłania i pozostawia komfortowe uczucie na długo - nie trzeba ponawiać co chwilę aplikacji jak w przypadku wielu lżejszych kremów. Jedyne, czego szczerze w nim nie znoszę to tubka, z której ciężko wycisnąć resztkę. Cała reszta bardzo na plus :) 

SALLY HANSEN, żel do skórek 
Kupiłam pod wpływem pozytywnych recenzji na blogach i nie zawiodłam się. Bardzo wydajny i skuteczny, szybko rozprawia się ze skórkami, które już po krótkiej chwili można z łatwością odsunąć (potrzebny drewniany patyczek). Uwaga na drobne ranki, bo szczypie :)

ESSIE, lakiery do paznokci 
Essie, Essie... Zmieniałam o nich zdanie kilka razy :) Ostatecznie doceniłam ich jakość i przymknęłam oko na ceny. Lubię je za wybór kolorów, szerokie europejskie pędzelki, łatwość aplikacji, połysk i trwałość. Jestem zwolenniczką klasyki więc wybieram uniwersalne kolory, jeśli mam kolorystyczny kaprys zwykle kupuję coś tańszego :) Dlatego w mojej kolekcji aktualnie znajduje się Mademoiselle, Cute as a button i Aperitif. Bezbarwna buteleczka to resztka Good to go, najlepszego wysuszacza, jaki miałam do tej pory i do którego już niedługo wrócę.
 

I to by było na tyle. Nie chciałam robić wenezuelskiego tasiemca więc ulubieńcy makijażowi w osobnym poście :) 

Odnalazłyście swoich ulubieńców? Dajcie znać jakie są Wasze typy. Jeśli napisałyście podobną notkę, śmiało spamujcie, chętnie poczytam. 

Uściski!
Ala


32 komentarze:

  1. Z EL mam to serum fioletowe, ale czeka w kolejce, więc jeszcze nic nie mogę o nim powiedzieć, obecnie używam Lancomowego DreamTone, na razie nie widzę spektakularnych efektów, ale skóra się trochę polepszyła wizualnie. Słyszałam, że to fioletowe serum z EL jest dobre, ma dość wysokie noty na Wizażu, potem może spróbuję tych, co Ty masz. A pod oczy muszę już chyba szukać czegoś bardziej przeciwzmarchowego - jak się wykończą moje wszystkie zapasy, to kupię Shiseido Wrinkle Resist24, też podobno dobry (ja nie przetestuję to się nie dowiem, hihi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się przyjrzeć tej fioletowej buteleczce :) Myślę, że jak skończę swoje też poszukam czegoś innego :)

      Usuń
  2. Essie i krem do rąk z L'Occitane to i moi ulubieńcy :) niestety nie mogę się zgodzić z Good To Go. Przymykałam oczy na połysk, na trwałość, na czas wysychania. Jak zaczął ściągać lakier i zgęstniał jak glut, odrzuciłam go w kąt i nie wracam. Jeden z największych zawodów zeszłego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Essie też pod koniec ściągał lakier i zgluciał. Ale zanim to się stało, służył mi bardzo dobrze, dawał piękny połysk i przede wszystkim szybko wysuszał. Niestety ta wersja w kropelkach, którą ostatnio kupiłam jest całkowicie do kitu :/ Przy nim GTG wypada ekstra! :)

      Usuń
  3. Lubimy jak widzę to samo. :) Sera i kremy EL uwielbiam, Z L'Occitane również i micel Biodermy też. Szczotkę TT mam tą większą, też ją uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba hity kosmetyczne wśród wielu kobiet :)

      Usuń
  4. Muszę przyznać, że wszystkie kosmetyki znam, oprócz serum z EL i kazdy jeden bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli coś w tym musi być, są świetne :)

      Usuń
  5. Ten szampon już od dłuższego czasu mnie ciekawi. Póki co mam spory zapas kosmetyków do pielęgnacji włosów, jednak jestem pewna, że kiedyś się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na niego zapolować, jest wart wypróbowania :)

      Usuń
  6. Babydream cudowne jest no iEssiaki lakiery kolory maja cudne zgadzam sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za lakierami Essie, ale chyba się skusze jeszcze na Mademoiselle :) za to z zelem do skorek chyba robie coś źle, bo u mnie się nie sprawdza szczególnie, albo zostawia ślad na płytce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, to ciekawe. Ja zawsze zbieram nadmiar chusteczką, reszta znika całkowicie.

      Usuń
  8. Widzę tu kilku moich ulubieńców: grzebień TBS, żel do skórek SH i szampon aloesowy :) Kusi mnie te serum EL, ale przy jego cenie wolałabym najpierw przetestować próbkę. Muszę o nią poprosić przy najbliższej wizycie w Sephorze. Zawsze o tym zapominam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, cena nie zachęca do kupna w ciemno...

      Usuń
  9. Moi ulubieńcy 2013 to przede wszystkim suchy olejek do ciała, twarzy i włosów Nuxe, który pięknie pachnie, a po posmarowaniu nim mam wrażenie, że moja skóra jest szczęśliwa. Drugie odkrycie, które zyskało miano ulubieńca, to kremy do twarzy Tołpy, ja używam matującego do strefy T na dzień i nawilżającego kremu odprężającego na noc- świetne działanie, doskonała wydajność, do tego niska cena i duża dostępność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam olejki Nuxe (z drobinkami i bez) i też bardzo mi przypadły do gustu. Podobnie jak odprężający krem Tołpy, zaskoczył mnie swoim pozytywnym działaniem, miło go wspominam :)

      Usuń
  10. Co do Essie ciągle mam mieszane uczucia. Niektóre kolory kocham za ich trwałość, krycie... Niektóre całkiem mnie zawiodły. Dlatego właśnie poluję na okazję - chyba nie skusiłabym się na nie w regularnej cenie. Z chęcią wypróbowania Biodermy też noszę się już jakiś czas, w końcu się zmobilizuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze nie znoszę Essie z wykończeniem kremowym. Nakładają się gorzej niż lakiery z kiosku :/

      Usuń
  11. Pielęgnacja twarzy całkiem odmienna od mojej,uwielbiam kolory lakierów essie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę poczytać co tam masz ciekawego :)

      Usuń
  12. Widzę u Ciebie kilka kosmetyków, które sama lubię używać: Bioderma, Uriage, TT. Natomiast kremów Locciatane nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego się u Ciebie nie sprawdziły?

      Usuń
  13. Bioderma jest super Najlepsza ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie niestety to serum na noc z EL wysypuje:/
    TT i grzebień z TBS uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to szkoda, bo działanie ma naprawdę bardzo fajne.

      Usuń
  15. Duo i Uriage także są w moich ulubieńcach minionego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja również niedawno polubiłam się z płynem biodermy, jak dla mnie jest najlepszy:) kusi mnie to serum estee lauder :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować :) A Biodermie chyba trudno będzie dorównać :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1