poniedziałek, 28 października 2013

OTWARCIE ORGANIQUE W GDYNI

W miniony piątek miałam przyjemność uczestniczyć w otwarciu, kolejnego już w Trójmieście, sklepu Organique - tym razem w nowym, gdyńskim centrum handlowym Riviera. I jak to w przypadku kosmetyków tej marki, oszołomiły mnie smakami, zapachami, kolorami.

Najpierw Pani Gosia (też blogerka, współautorka strony dlabab.com) opowiedziała nam wiele o kosmetykach, odpowiadała na nasze pytania, pozwalała wąchać, smarować, testować i sprawdzać :) Mogłyśmy na spokojnie poznać całą ofertę sklepu. Przyznam, że znam kilka produktów marki ale kilka też bardzo mnie zaciekawiło, np. mydło z Aleppo, glinki, maski algowe czy masło do ciała sprzedawane na wagę.

 





 
 
  



Wyjątkowo chętnie przyjęłam to zaproszenie ze względu na możliwość spotkania się z innymi blogerkami - dziewczynami, z którymi się już znam. Okazji do poplotkowania nigdy dość :) 

od lewej: Monika, Martyna, Aneta, Martyna :)

Kasia

Monika i Aneta

Pani drzewo :)


Aneta mówi: O, Ala, weź to powąchaj :D

Martyna, Aneta, Martyna :)

Poznajecie? To:

Pogaduchy, razem z Panią Gosią, dziewczynami z agencji, przedstawicielami marki i kierownikami pomorskich sklepów kontynuowaliśmy w restauracji Tłusta Kaczka. Bardzo Wam polecam to miejsce - obowiązkowe na mapie Gdyni, kiedy szukacie pysznego jedzenia. Było elegancko, smacznie, świeżo, zdrowo i bardzo estetycznie. Wnętrze jest bardzo przytulne, naprawdę nie chce się z niego wychodzić. Wielkie brawa za wybór miejsca - ja jestem zachwycona i z pewnością będę tam wracać.




Podsumowując, to był bardzo przyjemny wieczór spędzony w świetnym towarzystwie. Zapachy i smaki na długo zapadną mi w pamięć, szczególnie, że zabrałam część z nich do domu :) Niebawem podzielę się z Wami wrażeniami.

Używacie kosmetyków Organique? Macie swoje ulubione?
Ala


piątek, 25 października 2013

PORANNA PIELĘGNACJA CERY

Pozostając w temacie pielęgnacji skóry, postanowiłam napisać parę słów o mojej aktualnej, porannej toalecie. Dziś więc będzie o kosmetykach, po które sięgam zanim zrobię makijaż. Nie są to moje hity ale wśród nich trafiłam na takie, do których z pewnością będę wracać...

...na przykład woda termalna Uriage. Idealna do obudzenia skóry, szczególnie latem, wyjęta prosto z lodówki :) To jest jeden z najbardziej uniwersalnych kosmetyków, jakie znam. Teraz używam jej zaraz po przebudzeniu lub po nałożeniu kremu. Wiem, że opinie o wodach termalnych są podzielone - jedni nie dostrzegają różnicy w porównaniu ze zwykłą wodą, innych zachwyca. Ja jestem w tej drugiej grupie. Uwielbiam, przetestowałam już kilka ale zawsze wracam do Uriage. To jedyna woda na rynku, której nie trzeba wycierać, nie powoduje ściągnięcia skóry ani innego dyskomfortu. Pisałam już jej recenzję tutaj - klik.


Innym kosmetykiem, po którego sięgam co rano do lodówki jest krem pod oczy Decubal. Niestety nie zauważam żadnego działania na moją skórę, całą robotę robi tak naprawdę jego niska temperatura. Fakt, że jest zimny powoduje, że lekkie opuchnięcie znika, skóra nabiera ładnego koloru i świeżości. To bardzo przyjemne, pobudzające uczucie. Krem ma bardzo lekką konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania - idealnie nadaje się więc na dzień, jako baza pod korektor. Niestety na noc jest zbyt słaby. Na plus można mu zaliczyć wygodne i higieniczne opakowanie z pompką typu airless ale to zbyt mało, żeby do niego powrócić.

Kolejnym krokiem jest krem z filtrem La Roche Posay. To moje pierwsze opakowanie, wcześniej używałam Biodermy. Tak naprawdę obie marki się świetnie sprawdziły i będę do nich wracać. Jesienią i zimą, kiedy słońce nie pokazuje się zbyt często, sięgam po trzydziestkę, latem pięćdziesiątkę. Ten krem jest lekki, nie pozostawia tłustej skóry, ma płynną konsystencję, łatwo się aplikuje i szybko wchłania. Świetnie sprawdza się pod makijaż, żaden podkład się nie buntuje, nic się nie wałkuje ani nie ściera. Ma wygodne opakowanie, przyjemnie pachnie przywołując wakacyjne wspomnienia, naprawdę z przyjemnością go używam. Myślę, że zostanę przy nim aż do wiosny.

Bywa, że sypiam gorzej, krócej albo zwyczajnie stres wychodzi mi na twarz :) Skóra jest wówczas poszarzała, zmęczona, brakuje jej blasku. Wówczas sięgam po serum Idealist Estee Lauder.  Wygładza buzię, rozświetla ją ale przede wszystkim pachnie tak pięknie, że chce się je nakładać i nakładać :) Czasem mieszam je z podkładem, kiedy chcę uzyskać więcej rozświetlenia. Ma piękne opakowanie, które cieszy oko i wygodną pompkę dozującą odpowiednią ilość produktu. Napiszę o nim więcej w poście o pielęgnacji Estee Lauder, który mam w planach.

Ostatnim krokiem jest sztyft do ust Blistex, który stanowi świetną bazę pod szminkę. Wygładza usta, dzięki czemu kolorowa pomadka rozprowadza się równomiernie i gładko. Niestety solo sprawdza się gorzej - ma zbyt zbitą konsystencję i zostawia na ustach jasną warstwę, której bardzo nie lubię. Trzeba mu jednak przyznać, że w kwestii pielęgnacji delikatnej skóry ust jest skuteczny - nawilża je, wygładza i chroni.


I to by było na tyle :) Nie mam ulubionego kremu na dzień, za to filtr jest dla mnie warunkiem do wyjścia z domu, bez względu na to, czy dzień jest słoneczny i upalny czy deszczowy i pochmurny. Mam nadzieję, ze skóra mi się za to kiedyś odwdzięczy :P 

A jaka jest Wasza poranna rutyna? Chętnie poznam Wasze sposoby na rozpoczęcie dnia.
Ala



wtorek, 22 października 2013

PIELĘGNACJA CERY. EFFACLAR DUO - HIT CZY KIT?

Chociaż ostatnio piszę mniej, pojawiam się tu regularnie, czytam Wasze komentarze i uśmiecham do nich :) Próbuję znaleźć czas by napisać coś wartościowego. Łatwo nie jest. Myślałam, że wraz z nadejściem jesieni będę miała więcej czasu wieczorami a okazuje się, że przysłowiowo nie ma kiedy załadować...

Dziś dam Wam odpocząć od makijażowych tematów :) Tym razem będzie o jednym z kultowych produktów blogosfery, czyli kremie La Roche Posay Effaclar Duo. Jakiś czas temu go wykończyłam, kupiłam kolejne opakowanie, więc zdążyłam wyrobić sobie o nim opinię.


Od razu zaznaczę, że na ogół nie borykam się z problemową cerą. Raz na jakiś czas pojawiają się na mojej skórze drobne niedoskonałości ale nie na tyle często, żebym stosowała specjalną pielęgnację. Krem kupiłam kiedy na buzi pojawiły mi się liczne, drobniutkie krostki niewiadomego pochodzenia. Kiedy się z nimi uporałam, stosowałam Effaclar Duo tylko doraźnie.

Co mówi o nim producent?

EFFACLAR DUO jest kompletną pielęgnacją zawierającą 4 składniki aktywne, aby skutecznie działać na 2 objawy trądziku: zapalne zmiany trądzikowe (krostki i grudki) - Niacynamid i Pirokton Olaminy, aby oczyścić skórę i chronić przed powstawaniem nowych zmian trądzikowych, zaskórniki - połączenie LHA (Lipohydroksykwasu) z kwasem Linolowym, aby odblokować pory i eliminować martwe komórki odpowiedzialne za ich zatykanie. Uzupełnieniem składników aktywnych jest woda termalna z La Roche - Posay o właściwościach kojących i zmniejszających podrażnienia. Rezultat: pory są odblokowane, a zapalne zmiany zredukowane. Skóra jest gładka i oczyszczona. Krem długotrwale przywraca równowagę skórze, aby nadać jej zdrowy wygląd.

Skład: Aqua/Water, Glycerin, Cyclohexasiloxane, Hydrogenated Polyisobutene, Niacinamide, Isopropyl Lauroyl Sarcosinate, Ammonium Polyacryldimethyltauramid E/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Silica, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Salicylic Acid, Nylon-12, Zinc PCA, Linoleic Acid, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl, Hydroxyhydrocinamate, Capryloyl Glycine, Capryloyl Salicylic Acid, Caprylyl Glycol, Piroctone Olamine, Myristyl Myristate, Potassium Cetyl Phosphate, Glyceryl Stearate SE, Parfum/Fragrance


MOJA OCENA

OPAKOWANIE 
Krem zapakowany jest w widoczną na zdjęciu, miękką tubkę z nakrętką i wąskim czubkiem dozującym kosmetyk. Bez problemu można wycisnąć pożądaną ilość, a na koniec tubkę można rozciąć, co umożliwia zużycie kremu do ostatniego grama :) Krem jest w typowej dla marki kolorystyce, rzeczywiście wygląda jak apteczny. Dodatkowe pudełko jest kartonowe, nieco przeładowane informacjami i nieczytelne. 

KONSYSTENCJA I APLIKACJA
Konsystencja jest jedną z większych zalet - jest żelowa, leciutka i bardzo przyjemna. Krem nie jest tłusty, szybko się wchłania więc idealnie sprawdza się na dzień pod makijaż. Daje efekt odświeżenia. Bardzo dobrze się rozprowadza na skórze, nie zostawia smug ani białych śladów, a skóra zaraz po aplikacji staje się gładka i matowa.

ZAPACH  I KOLOR
Zapach to kolejny mocny punkt tego kremu - uwielbiam go i ciesze się, że cała seria pachnie tak samo - świeżo, lekko i bardzo przyjemnie. Kolor jest mleczno biały, lekko przezroczysty.

DZIAŁANIE
Sam fakt, że kupiłam już kolejne opakowanie mówi wszystko - w mojej ocenie ten produkt jest bardzo skuteczny i słusznie zbiera liczne pozytywy. Z krostkami uporał się błyskawicznie, w ciągu kilku dni zapomniałam o problemie. Ze sporadycznymi niedoskonałościami też radzi sobie zaskakująco dobrze - szybko  je wysusza i goi, nie zostawiając przebarwień. Zastosowany na stan zapalny może delikatnie szczypać ale to nic w porównaniu to ognia piekielnego, jakim dawał olejek z drzewa herbacianego TBS, którego używałam zanim sięgnęłam po Effaclar Duo :) Raz na jakiś czas używam go na noc, na całą buzię, kiedy chcę wyrównać maleńkie nierówności skóry czy zlikwidować zaskórniki. Mam wrażenie, że ten krem świetnie sobie z tym radzi, cera jest wówczas w dużo lepszej kondycji.

Jedyny minus jaki zauważyłam to fakt, że stosowany codziennie przez dłuższy okres czasu, nieco wysusza skórę. Z tego powodu unikam nakładania go codziennie na całą twarz - robię to od czasu do czasu, wówczas kiedy nie jestem zadowolona ze stanu cery, chcę ją podreperować lub stosuję punktowo - jedynie na miejsca, które tego wymagają. Omijam policzki i okolice oczu, gdzie skóra jest delikatna i podatna na przesuszenia.

WYDAJNOŚĆ
Wydajność tego produktu oceniam naprawdę wysoko. Tubka, przy stosowaniu tak jak opisałam, wystarczyła mi na kilka miesięcy. Do rozprowadzenia na całej twarzy wystarczy niewielka ilość, kropla wielkości ziarenka fasolki.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ 
Swój pierwszy krem kupiłam w SuperPharm za 47,00 złotych, kolejny upolowałam na przecenie -30% za 33,00 złote. Tani niestety nie jest ale biorąc pod uwagę jego skuteczność i wysoką wydajność, warto. Z dostępnością nie ma problemu - można go znaleźć w aptekach stacjonarnych jak i internetowych.

Ten krem to mój dotychczasowy numer 1 w kategorii skutecznego zwalczania problemów skórnych. Nie znalazłam jeszcze lepszego produktu dlatego stale do niego wracam kiedy chcę szybko zlikwidować problem i jeszcze się nie zawiodłam. Polecam! 

A jakie Wy macie sposoby na walkę o zdrową cerę?
Ala

wtorek, 15 października 2013

Glossybox by Kasia Tusk

Nie jestem fanką Kasi Tusk ani jej bloga ale na to pudełko czekałam z dużą ciekawością. Spodziewałam się po nim, że będzie ciekawsze, bardziej przemyślane i nie zawiodłam się.



Co w środku? 
  • BIODERMA Sensibio H2O - kultowy płyn micelarny
  • GOLDEN ROSE lakier do paznokci Rich Color (pełny produkt)
  • LOVE ME GREEN Organic Energising Face Peeling (pełny produkt)
  • PALMER'S brązujący balsam do ciała 
  • PAT&RUB cukrowy scrub do ciała żurawina i cytryna
  • WELLA PROFESSIONAL Stay Styled Finishing Spray

Jestem bardzo zadowolona z zawartości i z chęcią sięgnę po każdy z produktów. Miałam już okazję poznać lakiery z serii Rich Color więc nie będę zawiedziona. Bioderma jest kosmetykiem, do którego stale wracam - jest super delikatna, a jednocześnie skutecznie zmywa makijaż. Peelingi na pewno się nie zmarnują, szczególnie ten do twarzy jest bardzo trafiony - właśnie skończył mi się korund więc szukałam zamiennika. Spray utrwalający włosy i bronzer to kosmetyki, po które nie sięgam na co dzień ale dużo dobrego słyszałam o tych firmach i cieszę się, że będę mogła je poznać. Jak dla mnie bomba!

Co myślicie o tej edycji pudełka? 
Buziaki!
Ala 

wtorek, 8 października 2013

Kobieta na Antypodach

Gdyby ktoś mi powiedział, kiedy zakładałam bloga, że kiedyś zostanę wyróżniona w konkursie dla wizażystów, nie uwierzyłabym. A jednak tak się stało. To nieprawdopodobne, gdzie może zaprowadzić nas praca i wiara w to, że może się udać!

W minioną sobotę odbyły się w ramach Targów Uroda 2013 Mistrzostwa Wizażu i Stylizacji pod hasłem Kobieta na Antypodach. Znalazłam się w finale, wśród sześciu innych uczestniczek. To był mój pierwszy udział w konkursie, popełniłam kilka błędów ale mimo to jestem bardzo zadowolona. Modelka, na którą liczyłam okazała się niedyspozycyjna więc szukałam zastępstwa. Następnie musiałam, z powodu zmiany modelki, w ostatniej chwili zmienić stylizację :D Teraz zrobiłabym wiele rzeczy inaczej - fryzurę, dobór stroju i dodatków, ale bardzo skupiłam się na samym makijażu. Wiem, że  muszę jeszcze popracować nad stylizacją włosów i ciuchami ale to nigdy nie było moją mocną stroną i wszystko jeszcze przede mną ;) Cieszę się, że miałyśmy na to dwie godziny. Mogłam spokojnie walczyć ze zrobieniem gładkiego kucyka (co nie okazało się wcale takie proste), przebraniem modelki, założeniem dodatków itp. Myślałam, że stres dopadnie mnie na scenie, kiedy będę malowała pod presją czasu (60 minut), pod okiem komisji, która nie wahała się podchodzić naprawdę blisko, wyłapując najdrobniejszy błąd, ale nic takiego się nie stało. Kiedy tylko chwyciłam pierwszy pędzel, poczułam się naprawdę swobodnie. Patrzyłam na zegarek, liczyłam czas i starałam się wykonać swoją pracę najlepiej jak umiałam. Udało się nawet skończyć przed czasem. Atmosfera przed, jak i w trakcie była naprawdę bardzo wesoła, nie czułam nawet cienia rywalizacji. Już sam fakt, że znalazłam się wśród tak kreatywnych, doświadczonych i zdolnych dziewczyn był dla mnie wystarczającym sukcesem.









Wreszcie miałyśmy okazję się spotkać! Po prawej Karolina z bloga http://grzee.blogspot.com/
Makijaż, dzięki któremu dostałam się do finału (zgłoszenie)

Już w garderobie wiedziałam, że mój udział w mistrzostwach będzie typowo poznawczy, ale jak się okazało nie odeszłam ze sceny z pustymi rękami :D Otrzymałam wyróżnienie od magazynu MAKE-UP TRENDY (klik) i publikację makijażu krok po kroku w wydaniu karnawałowym! Praca będzie wykonana kosmetykami Make Up Studio i pędzlami Maestro, które także otrzymałam w ramach nagrody. Radość! :)

Jestem wyjątkowo dumna z Kasi, która zajęła 3.miejsce i Karoliny, która zajęła 2. miejsce. Jesteście niesamowicie zdolne, malowanie z Wami na jednej scenie to dla mnie zaszczyt i super frajda! :) 

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem. Dałyście mi MOC!!!


piątek, 4 października 2013

Mistrzostwa Wizażu już jutro!

Jakiś czas temu postanowiłam wziąć udział w Mistrzostwach Wizażu, które odbywają się na Targach Uroda w Gdańsku. Wysłałam zgłoszenie z czterema zdjęciami makijażu, własnym projektem i wszystkimi niezbędnymi dokumentami. Nie liczyłam na zbyt wiele bo wiem, że do konkursu stają dziewczyny z mistrzowskim warsztatem. Jakie było moje zdziwienie kiedy odebrałam telefon z informacją, że zakwalifikowałam się do finału :)

 

Konkurs już jutro a ja czuję mieszankę radości, euforii, przerażenia i tremy. Mam jednak nadzieję, że wszystko się uda i będę mogła dopisać kolejne cenne doświadczenie do swojej listy. Wiem też, że spotkam inne blogujące wizażystki, z czego niesamowicie się cieszę. Za wszystkich trzymam kciuki, wszystkim życzę jutro powodzenia a przede wszystkim dobrej zabawy. Mam nadzieję, że się bardzo nie skompromituję :P

Dajcie znać jeśli brałyście już udział w podobnych konkursach. Wszelkie rady i wskazówki mile widziane :) Kogo spotkam na targach?

Ala

środa, 2 października 2013

Mój dyplom - sesja plenerowa

Dziś wreszcie mogę napisać, że jestem dyplomowaną wizażystką i podzielić się zdjęciami z sesji plenerowej. Przyznam, że przeżywałam ten dzień bardzo ale kiedy wzięłam pędzle w dłoń, całe napięcie minęło. Malowało mi się świetnie, atmosfera na planie była luźna i bardzo pozytywna. Magda i Marcin dokładnie oddali to, o co mi chodziło. Efekty naszej współpracy poniżej (kilka wersji, bo nie mogłam się zdecydować :) ).



 


Bardzo dziękuję wszystkim, którzy mi pomagali, trzymali kciuki i wierzyli w sukces :) To niewiarygodne, jak dużo daje takie wsparcie.

No, to pierwsze koty za płoty :) 
Ala



UA-49610063-1