piątek, 31 maja 2013

Garść kosmetycznych nowości

Dzisiaj kilka nowości, które już jakiś czas temu przytaszczyłam ze spotkania blogerek. Uciszyłam się szczególnie z tych lakierowych bo wraz z cieplejszymi dniami naszła mnie ochota na kolory na paznokciach. Kto by pomyślał ;)

Rimmel: lakiery do paznokci, tusz do rzęs, lakier do ust

Lakiery od Lovely - w tym kuleczki - co ja mam z tym zrobić? :D

Lakiery z blogerskiej kolekcji, w tym dwa kolory, które najbardziej przypadły mi do gustu :D

Tusze do rzęs Lovely&Wibo

Cienie, puder i lakier od Vipera Cosmetics.

Niekosmetycznie ale przyjemnie - pierwszy mój wosk od Yankee Candle :D

Maść mentolowa i nafta kosmetyczna

Balsam i żel antybakteryjny Bath&Body Works

Pielęgnacja włosów i krem od Ziaja

Przyznam, że większość kosmetyków - poza lakierem Jumpy i balsamem - jest dla mnie wielką zagadką. Używałyście któregoś z tych produktów? Jeśli tak, będę wdzięczna za komentarz z Waszą opinią. Ja tymczasem chyba poszukam kominka (?) na swój pierwszy wosk :) Chociaż czytałam o Yankee Candle już milion razy, nigdy się nie skusiłam i nie za bardzo wiem jak się do tego zabrać :) 

To nie koniec nowości ale o paczce od Decubal i zakupach w Rossmannie strach pisać ;) Pisać?
Buziaki!
Ala


poniedziałek, 27 maja 2013

Domowe peelingi naturalne

...czyli kosmetyki do ciała, które możemy stworzyć w domu :) Pisałam ostatnio, że nie przepadam za peelingami ze sklepowych półek. Drogeryjne mają dla mnie w większości chemiczny zapach i skład, naturalne są zazwyczaj drogie (Pat&Rub, jeden z nielicznych, które naprawdę polubiłam, kosztuje blisko stówkę). A z czego składa się peeling, że po niego tak chętnie sięgamy? Z drobinek złuszczających i substancji nawilżających ciało. Wszystko to mamy w kuchni, za grosze. Bez konserwantów, barwników, sztucznych aromatów i innych 'ulepszaczy'.

Moje peelingi, o których dzisiaj Wam opowiem, zrobiłam w prezencie z okazji Dnia Matki dla mojej Mamy. Coraz więcej rozmawiamy ostatnio o naturalnych kosmetykach i środkach czystości, wprowadzamy małymi krokami duże zmiany w tej kwestii więc pomyślałam, że to będzie dobry prezent - cieszący oko, nos i w pełni naturalny.


Robiłam już wcześniej peelingi w domu i moim ulubionym był cukrowy i kawowy. Unikam natomiast soli, odkąd natarłam nią delikatnie skaleczoną skórę ;) Poza tym sól może dodatkowo wysuszać i podrażniać więc spokojnie można ją sobie odpuścić.


RELAKSUJĄCY PEELING CUKROWO - LAWENDOWY

 
Uwielbiam zapach lawendy :) Działa na mnie odprężająco dlatego pomyślałam, że będzie świetnym dodatkiem do peelingu stosowanego po długim dniu. Z czego składa się ta wersja? 
  • cukier (zwykły, biały ale można użyć też brązowego)
  • suszona lawenda (do kupienia w sklepach zielarskich)
  • olej kokosowy
Do pojemnika wsypałam cukier, dodałam suszoną lawendę. Olej kokosowy rozpuściłam w kąpieli wodnej (w temperaturze pokojowej ma konsystencję stałą i biały kolor, po podgrzaniu staje się płynny i przezroczysty). Wszystko razem wymieszałam i przełożyłam do słoika (pod prysznicem nie jest to może najpraktyczniejsze rozwiązanie ale dużo lepiej się prezentuje, szczególnie w charakterze prezentu ;)). Zaletą tego peelingu, poza zapachem lawendy, są solidne drobinki ścierające oraz działanie oleju kokosowego, który nie tłumi ziołowego aromatu, za to doskonale nawilża i wygładza skórę. Olej kokosowy jest świetną bazą do kosmetyków robionych w domu ale doskonale sprawdza się także solo. O jego właściwościach jeszcze napiszę bo to moje odkrycie roku :) 
Przepis można oczywiście dowolnie modyfikować - jeśli nie lubicie lawendy, można dodać innych ziół, jeśli nie zioła, to może aromat cytrusów lub innych owoców? Może być suszona herbata, cokolwiek przyjdzie Wam do głowy :) 





POBUDZAJĄCY PEELING KAWOWY

 
Peeling kawowy pokazywałam już wcześniej na moim blogu. Ten przepis nieco zmodyfikowałam - nie dodałam żelu pod prysznic ani oliwki - chciałam, żeby był całkowicie naturalny. Początkowo stosowałam oliwę z oliwek, która świetnie działa na skórę, jednak jej zapach był zbyt wyczuwalny a zależało mi na aromacie kawy. Mielone ziarenka nie dość, że pięknie pachną to wspaniale masują skórę, zapobiegają pomarańczowej skórce, ujędrniają i pobudzają. Mycie łazienki to inna kwestia ale naprawdę warto ;) Co w tym składzie? 
  • mielona kawa
  • odrobina miodu 
  • kilka goździków 
  • oliwa z oliwek i olej kokosowy 
  • odrobina wody
Kawę zalałam odrobiną wody aby peeling miał luźniejszą konsystencję niż poprzedni, cukrowy. Dodałam nieco oliwy z oliwek i oleju kokosowego. Całość wymieszałam z łyżką miodu i dodałam goździki dla aromatu. Całość przełożyłam do słoika, udekorowałam gwiazdką anyżkową i voila! :) Pachnie obłędnie.


Dajcie znać czy robicie same peelingi i jakie są Wasze przepisy. 
Buziaki,
Ala


środa, 22 maja 2013

Makijaż etniczny

Na ostatnich zajęciach podjęłyśmy wyzwanie stworzenia makijażu etnicznego. Wybrałyśmy makijaż inspirowany Indiami i Japonią. Przyznam, że po raz pierwszy robiłam tego typu make up i choć efekt pozostawia jeszcze sporo do życzenia, cieszę się, że miałam okazję sprawdzić się w takim zadaniu, miałam przy tym naprawdę sporo frajdy :)

Poniżej debiutowe prace :) 

 
 
 
 
 

Która wersja mojej modelki, Kasi, przemawia do Was bardziej? :) 
Próbowałyście już tego typu stylizacji?

Buziaki!
Ala

sobota, 18 maja 2013

Denko czyli garść recenzji...

...kosmetyków, które zużyłam w ostatnim czasie :)


Miniatura peelingu stymulującego Pat&Rub trafiła do mnie z Glossyboxem. Pełną recenzję napisałam niedawno, możecie zobaczyć ją tutaj. Bardzo przypadł mi do gustu jego przyjemny i relaksujący zapach, duże i porządnie ścierające drobiny i efekt gładkiej i nawilżonej skóry. Niestety cena 99 zł za opakowanie jest dość zaporowa i nie sądzę, żebym do niego wróciła.

"No co Ty, fotografujesz gąbkę?" Pf, to nie jest jakaś tam zwykła gąbka, to Syrena! W drogeriach i supermarketach można ją złapać za kilka złotych. Kupuję ją od lat, mimo, że sceptycznie podchodzę do napisów 'antycelulitowe' na wszelkiego rodzaju produktach. Początkowo to jest narzędzie tortur pod prysznicem, skóra musi się odzwyczaić od głaskania a przyzwyczaić do solidnego masowania. Nawet łagodniejsza strona gąbki nie zna litości :D Na moim etapie wtajemniczenia używam różowej strony do delikatniejszych partii ciała, żółtej, hardkorowej do tych, którym się należy. Nie używam żadnych peelingów pod prysznicem, chyba że testuję coś dla kaprysu. Syrena masuje, poprawia krążenie, wygładza, ściera martwy naskórek i pozostawia skórę gładką i napiętą. Nie wiem ile ich już zużyłam, wciąż kupuję nowe i bardzo polecam.

Żel do mycia twarzy Green Pharmacy dostałam na spotkaniu blogerek. Używałam go do rąk i twarzy. Nagrody za najlepszy kosmetyk tego typu na świecie bym mu nie przyznała ale nie ma się do czego w zasadzie przyczepić. Był dość skuteczny i przy tym obojętny dla skóry - ani jej nie podrażniał ani nie wygładzał czy nawilżał - po prostu oczyszczał. Ekstrakt ze świeżych liści aloesu dopiero na ósmym miejscu w składzie, sporo za SLS, choć żel jest rzekomo na bazie delikatnych składników... Obietnica czystości i komfortu okej ale młodzieńczy wygląd to już delikatna przesada ;) Plus za opakowanie z pompką i zapach, minus za natural cosmetics, które na moje oko takie natural nie są... 

Peeling Yoskine polecam bardzo. Przyjemny zapach, delikatne ale skuteczne drobinki ścierające, uczucie relaksu i odprężenia podczas masowania skóry, która po nim jest niesamowicie gładka. Miałam kiedyś bardzo podobny peeling drobnoziarnisty Dax, o identycznym działaniu. Czy on działa  przeciwzmarszczkowo? Nie sądzę, spełnia natomiast swoje zadanie na piątkę - złuszcza, odświeża, przyjemnie masuje i wygładza. Polecam spróbować.


Emulsji Nuxe byłam bardzo ciekawa ale miniatura z Glossyboxa nie przekonała mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania. To, co mnie najbardziej zniechęciło to dość ciężki, jakby ziołowy zapach i brak wyraźnego efektu nawilżenia i wygładzenia skóry. Stosowałam go na szyję i dekolt ale bez zachwytu. 

Obok odżywek Organix kręciłam się dość długo, ostatecznie postanowiłam spróbować wersji z olejkiem arganowym, który jest moim ulubieńcem w pielęgnacji. Włosy po niej były sypkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Nie wykluczone, że podczas kolejnego urlopu wpadną mi znów do koszyka :) Wielki plus za nie testowanie na zwierzakach! 

Do znudzenia będę powtarzać - Babydream to ulubiony produkt, nigdy nie brakuje go w mojej łazience. Idealny na wyjazdy, bo załatwia kwestię szamponu, płynu pod prysznic, żelu do demakijażu i mycia twarzy. Wielozadaniowy, skuteczny, delikatny, tani, pojemny, pachnący. Nie plącze włosów, doskonale domywa je z olei, ułatwia rozczesywanie. Skóra po nim nie wymaga nawilżenia balsamem, jest miękka i gładka. Radzi sobie nawet ze zmyciem prostego makijażu. Mój ulubieniec!

Nie wiem ile butelek tej odżywki już zużyłam :) Kupiłam ją na próbę, zachęcona dobrymi opiniami, kiedy wycofano moją ulubioną Isanę z babassu. Odżywka Ultra Doux okazała się na tyle dobra, że zagościła u mnie na stałe. Jest świetna, pozbawiona silikonów, odżywcza. Nie obciąża moich cienkich włosów, pomaga je rozplątać. Szampon z tej serii omijam szerokim łukiem ale odżywkę polecam bardzo. Jedyny minus to dość mała pojemność, byłoby idealnie gdyby była w większej butli bo przy codziennym myciu głowy, mimo gęstej konsystencji, dość szybko muszę uzupełniać zapasy :)

Odżywkę Jantar przelałam do butelki z atomizerem i  zamiast wcierać w  skórę głowy, jak zaleca producent, psikam po wilgotnych włosach delikatną mgiełką. Pasma są miękkie, nawilżone i błyszczące, a po jakimś czasie zauważyłam wysyp młodych włosków :D Nie obciąża i nie przetłuszcza, zastosowana z umiarem. Mam już kolejną butelkę bo widzę, że moje włosy bardzo ją polubiły. Minusem jest dość trudna dostępność, plus za niską cenę (ok. 10 zł).

Hit z Biedronki za blisko 5 złotych. Nie wiem czy jest jeszcze ktoś, kto nie wypróbował lub nie zna tego płynu :) Dobrze radzi sobie z makijażem a przy tym jest delikatny i nie podrażnia skóry. Z powodzeniem dorównuje droższym, drogeryjnym odpowiednikom. Bioderma to może nie jest ale z pewnością bije na głowę fioletowego micela Bourjois. Podobno został wycofany ale zapasy zrobione więc pewnie go tu jeszcze zobaczycie ;)

O kremie z tej firmy dużo czytałam na blogach więc kiedy otrzymałam do przetestowania maskę, liczyłam na równie pozytywne odczucia. Nie wiem jaki efekt dałoby częstsze stosowanie, mi dwie saszetki wystarczyły na trzy użycia. Nałożyłam, zmyłam, zapomniałam. O jej działaniu świadczyło jedynie pieczenie i nieprzyjemne ściągnięcie skóry, większych efektów 'po' brak. 

Żel pod prysznic Isana z żurawiną i białą herbatą znalazłam w jeden z paczek od Rossmanna. Zużyłam z przyjemnością. Pachniał przyjemnie żelkami, konsystencję miał dość gęstą, nieco galaretkowatą :) Nie mam dużych wymagań co do kosmetyków tego typu - mają myć i nie wysuszać przy tym skóry. Ten spełnił to zadanie, dodatkowo uprzyjemniając prysznic słodkim zapachem. Wydajny, w praktycznej butelce, nic do zarzucenia. Plus za limitowaną, typowo zimową edycję.


 
Podkład Under20, choć już dawno under20 nie jestem, dostałam do przetestowania od Cammie i od razu bardzo polubiłam - za przepyszny zapach i naturalny efekt. Fluid nie jest mocno kryjący ale idealnie wyrównuje koloryt skóry. Cera wygląda promienne i świeżo. Nie wiem jak by sprawdził się na młodej skórze, która potrzebuje wyraźnego zmatowienia - ja utrwalałam jego działanie pudrem i nie narzekałam na trwałość. Polubiłam go do tego stopnia, że kupiłam kolejne opakowanie. Stosunek jakości do ceny (kilkanaście złotych w Rossmannie) jest dla mnie fenomenem. Idealny na co dzień.

Revlon zaś jest dla mnie niezastąpiony na zimę i większe okazje. Uwielbiam, uwielbiam jego zapach, przeklinam za brak pompki :) Nie zgadzam się z opiniami, że jest ciężki, tworzy efekt maski, mocno kryje. Dużo zależy od ilości i sposobu aplikacji. Mieszałam go z kremem, stosowałam solo i nigdy się nie zawiodłam. Jeden z ulubieńców.

Korektor Sephory miałam od bardzo dawna, nie pamiętam dokładnie od kiedy ale można mu przyznać medal za wydajność. Nie zawierał drobinek, ładnie rozjaśniał ale nałożony w nadmiarze potrafił zbierać się w załamaniach skóry w okolicach oczu (dobra, w zmarszczkach ;)). Bardzo lubiłam jego rozświetlające działanie, szczególnie pod oczami, na grzebiecie i skrzydełkach nosa. Posiadał precyzyjny pędzelek, sposób aplikacji nie sprawiał problemów - łatwo było dozować odpowiednią ilość przekręcając zakrętkę. Gdyby nie fakt, że posiadam zamiennik innej firmy, pewnie kupiłabym go ponownie bo byłam z niego bardzo zadowolona.

Znacie któreś z kosmetyków, o których napisałam? Dajcie znać jakie macie wrażenia.

Buziaki,
Ala





środa, 15 maja 2013

Majowy Glossybox

Właśnie dotarło do mnie majowe, jeszcze ciepłe pudełeczko. Co w środku? Zobaczcie same:





  • Roberto Cavalli, woda toaletowa Acqua
  • SANTAVERDE, Aloe Vera Creme Medium
  • Model Co Cheek & Lip Tint (pełny produkt)
  • La Roche Posay Effaclar żel oczyszczający 
  • ORGANIQUE pomarańczowa pianka do kąpieli (pełny produkt)
  • 40 zł rabatu do Zalando przy zakupie za minimum 200 zł

Co myślicie o tym pudełku? Mnie kompletnie zauroczyły mini perfumy :)

 

wtorek, 14 maja 2013

Spotkanie trójmiejskich blogerek po raz drugi!

W miniony weekend odbyło się, tym razem w Gdańsku, kolejne spotkanie blogerek. Zachęcona fantastyczną atmosferą na poprzednim spotkaniu, postanowiłam uczestniczyć i w tym i nie zawiodłam się - było równie głośno, wesoło, pysznie! Zresztą zobaczcie - zdjęcia, które bezczelnie podkradłam dziewczynom mówią same za siebie :) 








Jak widać zrobił się mały tłumek :) Wśród nas była Emilia, przedstawicielka Wibo, która przy kawie pokazała nam nowości marki. Było więc testowanie, prezenty, wymianki, ploteczki, dużo śmiechu i radości, przegrzebki prywatnych kosmetyczek ;P Nadarzyła się też okazja, żebym wyciągnęła swoje pędzle :D

Wielkie podziękowania dla organizatorek za ogarnięcie wszystkiego, obsłudze kawiarni za cierpliwość, sponsorom za podarki i przede wszystkim dziewczynom, które przyjechały. Najfajniejsze w tym wszystkim to spotkać ciekawe, wesołe osoby o podobnych zainteresowaniach i niekończące się rozmowy.  Bardzo się cieszę, że mogłam poznać blogerki, które czytam regularnie oraz te, których blogi dopiero poznałam. Zapraszam do odwiedzania także Was :)

A Wy kogo rozpoznajecie na zdjęciach? :D Mała ściąga obecnych na spotkaniu:

Nie mogę się doczekać kolejnego, lipcowego spotkania! A już niedługo pokażę Wam lakiery, które znalazłam w prezentach i które mnie absolutnie zachwyciły. Będzie kolorowo!

Ala


UA-49610063-1