piątek, 26 kwietnia 2013

Baroque

Gdzie jestem jak mnie nie ma? Staram się pozamiatać dookoła jeszcze przed wyjazdem na majowy weekend - zaliczenie semestru w szkole wizażu, rozliczenie roczne na ostatnią chwilę - jak zawsze, bieżące sprawy w pracy, domowy pierdolniczek i miliony innych ważnych kwestii. Mam nadzieję, że wypocznę i wrócę na pełnej ;)

Tymczasem próba generalna przed jutrzejszym zaliczeniem. Jak już przywiozłam tę perukę z opery to nie mogłam się powstrzymać, żeby jej nie przymierzyć, a jak już przymierzyłam, machnęłam bardzo szybki barokowy make up :D 



 



Jutro postaram się bardziej dopracować całość a modelką będzie piękna Ania. Niebawem więcej zdjęć :) Trzymanie mocno kciuków wskazane ;)

Buziaki!
Ala

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Reklama z Magdą w Glamour :)

W miniony czwartek w magazynie Glamour ukazała się kolejna odsłona reklamy conceptshop.pl, przy której miałam przyjemność pracować. Tym razem moją modelką była Magda, także blogerka. 

To mix przeróżnych uczuć widzieć efekty swojej pracy w reklamie prasowej i internetowej :) Z jednej strony stres i trema czy wszystko wyszło tak, jak chciałam, z drugiej radość, duma i zalążek wiary w to, że może się udać wszystko, co sobie wymarzymy :) 




Zapraszam do obejrzenia filmu z backstage'u:  KLIK



środa, 17 kwietnia 2013

Wyniki rozdania z by dziubeka

Mam dla Was ogłoszenie wyników rozdania z by dziubeka. Osoba, do której wyślę zestaw została wybrana przez Kota Bez Imienia, zwanego dziś też Kotem Losującym. Osobnik ten za każdym razem wpycha się w kadr kiedy robię zdjęcia na bloga więc postanowiłam dzisiaj dać mu szansę wykazania się w roli modela :D


Wszystkim dziękuję za udział w rozdaniu a Kasienka23 proszona jest o kontakt :)


Buziaki i do następnego!
Ala



wtorek, 16 kwietnia 2013

mobile mix #2

1. mój makijaż w reklamie prasowej InStyle / 2.3. zimowe lubelskie / 4. stare rodzinne fotografie / 5. nowości blogowe / 6. Sopot nocą / 7. kwietniowy Glossybox / 8. wiosenny prezent od Rossmanna / urodzinowe

Dostałam od Was bardzo pozytywny odzew po debiucie z mobile mixem więc postanowiłam przygotować drugą część :) Sporo się ostatnio dzieje, czuję, że wciąż brakuje mi czasu i nie ogarniam. Próbuję czasem się zatrzymać, złapać chwilę w lesie albo nad morzem, cieszyć się drobiazgami i celebrować dobre chwile, czekając na wiosenną energię. To chyba powoli już! :) 

Jak Wasze samopoczucie?


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Makijaż Jess z reklamy conceptshop.pl

Jak obiecałam tak czynię, czyli dziś o tym, jak powstał makijaż na potrzeby reklamy - krok po kroku. Nie jest to nic szczególnego i wiele z Was, obeznanych w tajnikach makijażu, niczego nowego się nie dowie ale wiem, że zagląda też tu kilka osób, dla których opis może być przydatny do ćwiczeń ;)

Na wstępie zaznaczę, że kolejność wykonywania przeze mnie makijażu jest dostosowana do mojego komfortu i wygody a nie 'szkolnych' zasad. Wielokrotnie upominano mnie, że zaczynam malować od oczu a makijaż twarzy zostawiam na koniec ale nie widzę powodu, by sztywno trzymać się reguł, szczególnie w przypadku makijaży ciemnych, intensywnych oraz fotograficznych, gdzie całość musi być niezwykle precyzyjna i czysta. A więc najpierw oczy - bo tak! ;)

Na powieki położyłam bazę pod cienie Dax, delikatnie wklepując ją opuszkami palców. Całość przypudrowałam pudrem sypkim i pomalowałam cielistym matowym cieniem Inglot 353.
Użyłam czarnego cienia Sleek z jednej z palet - jest rewelacyjnie napigmentowany, nie osypuje się a kolor jest naprawdę czarny :) Zaczęłam od zaznaczenia dolnej powieki niewielkim płaskim pędzelkiem - poprowadziłam linię wzdłuż rzęs i przeciągnęłam ją nieco poza zewnętrzny kącik oka. Następnie poprosiłam Jessicę by spojrzała luźno przed siebie i zaznaczyłam na górnej powiece miejsce, gdzie chciałam aby przebiegała granica (niezbyt wysoko). Wypełniłam zewnętrzny kącik cieniem, tworząc trójkąt i wyciągając lekko w koci kształt. Całość dokładnie roztarłam miękkim pędzlem by zatrzeć granice, dokładając w razie potrzeby czerni tak, by makijaż wyszedł rzeczywiście czarny a nie całkiem szary.

Przestrzeń między granicą czarnego cienia a brwiami rozjaśniłam jasnym, matowym cieniem. Linerem w żelu (Kryolan) narysowałam linię tuż przy rzęsach, co optycznie je zagęściło i podkreśliło kształt oka. Rzęsy wytuszowałam dość mocno podkręcającym tuszem Clinique a brwi podkreśliłam matowym cieniem Inglot. 
Na twarz użyłam bazy Smashbox Photo Finish oraz serum rozświetlającego Estee Lauder Idealist połączonego z podkładem Revlon Photoready. Ten zestaw spisał się doskonale. Pod oczy, w okolice nosa, czoła i brody nałożyłam korektor rozświetlający Sephora a całość utrwaliłam transparentnym pudrem, używając zwykłego wacika kosmetycznego.
Później czekała nas chwilka przerwy na krótki wywiad i przebranie. Na koniec zostało nam jeszcze pomalowanie odsłoniętych partii (dekolt, ramiona, dłonie), wymodelowanie twarzy matowym bronzerem (Inglot), odrobina różu (Kryolan) i usta (Kate Moss dla Rimmel).

No i voila, makijaż gotowy :) Mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu.


Więcej zdjęć zza kulis sesji - backstage - możecie zobaczyć TUTAJ oraz na blogu Jess (KLIK)

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis był dla Was ciekawy. A już niebawem kolejna odsłona kampanii z Magdą - także blogerką i kolejne prasowe publikacje :) Rozkręcamy się :)))

A.


czwartek, 11 kwietnia 2013

Kwietniowy Glossybox - aktywnie!

Właśnie dotarł do mnie cieplutki jeszcze, kwietniowy Glossybox. Co w środku tym razem?

  • BILIQ intensywne serum rewitalizujące - pełny produkt, 28 zł / 30 ml 
  • Charmine Rose nawilżająca emulsja do stóp - miniaturka 50 ml
  • RSS Dermo Rassoul dezodorant nawilżający - pełny produkt, 15 zł / 75 ml 
  • Love Me Green organiczny krem do ciała - nowość, miniaturka 30 ml 
  • YASUMI peeling do ciała - miniaturka 50g 
  • Extra gadżety: gumki do włosów w neonowych kolorach i vouchery: 40 zł na zabieg Yasumi oraz 40 zł na zakupy z Love Me Green (powyżej 200 zł.)
Tym razem wszystkie pudełka są jednakowe. Jak Wam się widzi zawartość w tym miesiącu? Znacie te kosmetyki? Dla mnie wszystkie są nowością i jestem ich bardzo ciekawa, szczególnie organicznego kremu. Ogólnie na plus :)

Ala

Na prośbę Natalii dorzucam skład serum Biliq :)



środa, 10 kwietnia 2013

Makeupowy debiut prasowy :)

Dziś w magazynie InStyle ukazała się reklama, do której miałam przyjemność wykonać makijaż :) Twarzą kampanii i moją modelką była Jessica, autorka bloga http://www.fashionmugging.com/ 



Przyznam, że miałam ogromną tremę kupując dziś rano gazetę i wertując ją w poszukiwaniu zdjęcia :) Bardzo się cieszę, że ekipa mi zaufała i mogłam się wykazać w tym, co najbardziej lubię robić. Spędziłam dwa fantastyczne, inspirujące dni w przepięknym miejscu położonym nad samym morzem, z ludźmi pełnymi energii i pasji. Już niebawem opublikuję kilka migawek zza kulis oraz pokażę jak makijaż powstawał krok po kroku. Tymczasem z całego serca polecam Wam bloga Jess - styl i klasa, zobaczcie same! :)

Zaczynam powoli wierzyć, że jeśli czegoś się tak bardzo, bardzo, bardzo chce to można to osiągnąć!
Z niecierpliwością czekam jeszcze na Glamour, Avanti i kolejne prasowe publikacje :) Mam nadzieję, że ta przypadła Wam do gustu. 

Ala




poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Projekt śmietnik :)

...czyli comiesięczna garść recenzji tego, czego używałam w ostatnim czasie. 


Co na powyższym? Trochę przeciętniaków, trochę ulubieńców, lecę od lewej.
  • Skin79 Super+ BB czyli mój koreański hit :) Nie wierzę w inne kremy BB niż azjatyckie i tylko tym jestem wierna. Służył mi rewelacyjnie i już czaję się na kolejny. Pełną recenzję pisałam całkiem niedawno, możecie ją przeczytać tutaj. ULUBIENIEC, zdecydowanie!
  • Bioderma Photoderm AKN Mat SPF 30 - ten krem kupiłam z myślą o ochronie przeciwsłonecznej przed grudniowym wyjazdem na Karaiby (klik) i spisał się doskonale. Używałam go niemal do dziś więc wydajność oceniam bardzo wysoko. Ma rzadką, lejącą konsystencję, nie bieli skóry ale mam wrażenie, że ją ładnie rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Zastąpił mi krem na dzień - bardzo dobrze chroni przed słońcem i innymi czynnikami i sprawdza się pod makijaż - nie roluje się ani nie zbiera w załamaniach skóry. ULUBIENIEC wśród kremów z filtrem, na pewno kupię kolejny. 
  • Babydream fur Mama - pisałam o nim wielokrotnie - najlepszy uniwersalny kosmetyk - pod prysznic, do mycia włosów i demakijażu, delikatny, skuteczny, pojemny i tani, ULUBIONY! Mam stały zapas w łazience :) 
  • Carmex Moisture Plus w kolorze pink jest rewelacyjnym zamiennikiem klasycznej wersji, której smak i zapach jest kwestią dyskusyjną. Bardzo go lubię za przyjemną konsystencję i kolor na ustach - kilka osób pytało mnie jakiej używam szminki :) Jedyne na co bym mogła ponarzekać to mniejsza wydajność, wyższa cena i mechanizm do wykręcania, który nie zawsze działa - w kolejnym, który kupiłam sztyft się nie wkręca z powrotem :/ Mimo wszystko, póki co to ULUBIENIEC wśród nawilżaczy do ust.
  • Charmine Rose Coco body peeling, czyli miniaturka z Glossyboxa. Dość konkretny zdzierak o bardzo przyjemnym kokosowym zapachu. Używałam go do dłoni, na których zostawiał lekko tłustą warstwę, która dawała komfort nawilżenia suchej skórze. Nie zachwycił mnie jednak na tyle, żebym kupiła kolejne opakowanie, ot taki PRZECIĘTNIAK. 
  • Blumarine Innamorata, żel pod prysznic ze styczniowego Glossyboxa. Trudno mi uwierzyć, że pełnowymiarowe opakowanie, 200 ml kosztuje aż 130 zł. Cena jest absurdalnie wysoka bo to bardzo przeciętny żel o koszmarnym, ciężkim i męczącym zapachu. Nie ma w nim nic szczególnego, pieni się, myje jak większość tego typu kosmetyków w cenie 10 złotych. PRZECIĘTNIAK, nie polecam. 
  • Dermika Passione, peeling kwiatowy do ciała, u mnie do dłoni - przyjemny ale i dość konkretny, pachnie delikatnie i świeżo. Konsystencją i fakturą przypomina mi nieco peelingi St.Ives. Pewnie bym do niego wróciła gdyby nie to, że mam spory zapas tego typu produktów a nie specjalnie lubię ich używać - jestem zdecydowaną zwolenniczką naturalnych złuszczaczy w postaci cukru, soli lub kawy :) 
  • Ziaja masło kakaowe, żel pod prysznic. Nie jestem miłośniczką tej marki i nie kupiłam tego żelu, przytaszczył go któregoś dnia M. Chemiczny zapach, nieciekawy kolor, właściwości przeciętne - myje, pieni się, nie wysusza. Zdecydowałam się na przetestowanie bo słyszałam wiele pozytywnych opinii ale z pewnością nie sięgnę po niego ponownie.
  • Aura Herbals maseczka z zielonej glinki - 50 g produktu starczyło mi na ładnych kilka razy. Bardzo lubię glinki za efekt oczyszczenia i wygładzenia buzi, nie lubię zaś za nieprzyjemne ściągnięcie w trakcie wysychania. Ta nie ujęła mnie niczym szczególnym. Odkąd poznałam glinkę marokańską Synesis, niewiele jest w stanie ją przebić :)
  • Jantar odżywka do włosów i skóry głowy czyli hit wśród włosomaniaczek. Bardzo polubiłam tę odżywkę i wciąż mam kolejne w zapasie. Jest ją dość trudno dostać więc kupuję jak tylko się na nią natykam ;) Stosuję ją nieco inaczej niż zaleca producent - zamiast wcierać w głowę przelałam zawartość do butelki z atomizerem i lekką mgiełką spryskuję włosy po umyciu. Świetnie nawilża, nie wysusza, włosy są po niej przyjemne w dotyku i mam wrażenie, że rosną baby hair :) Uwielbiam jej zapach, kojarzy mi się z męskimi perfumami :) Minus za ciężką, szklaną i nieporęczną butelkę. Mimo wszystko ULUBIENIEC! 
  • Clinique makeup remover o którym dopiero co pisałam tutaj. Polska cena za ten produkt jest dla mnie sporym nieporozumieniem. To bardzo przeciętny zmywacz, w dodatku mało wydajny i niewygodny w aplikacji z powodu wielkiej, ziejącej dziury zamiast prostego korka :/ Plus za solidną butelkę z bardzo twardego plastiku i nakrętkę, która chroni zawartość przed wylaniem, szczególnie w podróży. Nie kupię ponownie, nawet za 'amerykańską' cenę, PRZECIĘTNIAK.
  • L'Occitane krem do rąk czyli jeden z bestsellerów marki, o której ostatnio głośno w blogosferze ;) Bardzo wydajny i solidny krem, jeden z lepszych przeze mnie używanych. Ma gęstą konsystencję, bardzo przyjemny zapach, dość szybko się wchłania i nieźle nawilża. Zdecydowany minus za opakowanie - ładnie wygląda na początku ale późniejsze wyciskanie kosmetyku to jest masakra. Nie ma możliwości zużycia go do końca jak w przypadku miękkich tubek - tu co najwyżej można się pokaleczyć. Mimo to ULUBIENIEC. 
  • Golden Rose Paris lakier do paznokci, który się nie skończył ale jego termin przydatności owszem. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie zużyć lakier zanim się zestarzeje albo zgęstnieje na plastelinę. Mam kilka kolorów z tej serii i uważam, że są one bardzo nierówne - jedne świetnie się rozprowadzają, kryją i długo trzymają płytki paznokcia, inne wykańczają psychicznie już na stracie, przy aplikacji. Ten egzemplarz akurat należy do tych, które śmiało mogę polecić - dobra jakość za uczciwe pieniądze.
  • Soraya Fresh, produkt zaliczający się do tych, o których nie przepadam pisać na blogu (antyperspiranty, żele do higieny intymnej, tampony, papiery toaletowe, podpaski, itp. :)). Mimo to zdecydowałam się go dorzucić, żeby przestrzec czułe nosy :) Nie polecam, bo fresh to ostatnie słowo jakie do niego pasuje, jak na mój gust to on zwyczajnie śmierdzi. Zdecydowanie nie kupię ponownie, wracam z ulgą do wersji bezzapachowej.
Używacie któregoś z tych kosmetyków? Dajcie znać jakie macie odczucia :)

Buziole,
Ala

sobota, 6 kwietnia 2013

Spotkanie trójmiejskich blogerek cz. 2 - sponsorzy

Jakiś czas temu pisałam o fantastycznym spotkaniu trójmiejskich blogerek. Emocje z nim związane trzymały dość długo i naprawdę się cieszę, że mogłam poznać tyle wspaniałych dziewczyn, a jeszcze bardziej, że z niektórymi mam nadal kontakt w sieci :) Takie zloty są bardzo pozytywne, inspirujące i potrzebne.

W pierwszej notatce nie wspominałam o sponsorach bo przeważały zupełnie inne, ważniejsze odczucia. Marysia postarała się jednak, żeby spotkanie było dla nas wyjątkowe i przy współpracy z firmami zorganizowała wiele pamiątek. Jestem do dziś pełna podziwu dla jej zapału i organizatorskiej smykałki, dlatego postanowiłam zaprezentować zestawy, które otrzymałyśmy. Nie mamy obowiązku recenzowania produktów, które dostałyśmy ale jeśli któryś z nich okaże się nieprzeciętny (w pozytywnym lub negatywnym sensie) na pewno o tym napiszę.  

Wiedziałam, że wielu spotkaniom towarzyszą czasem kosmetyczne drobiazgi ale zaskoczyło mnie, że było ich aż tyle...

GREEN PHARMACY HERBAL COSMETICS
W paczce od Green Pharmacy znalazłam: masło do ciała rumianek i imbir, żel do mycia twarzy z aloesem, olejek do masażu oraz jedwab w płynie na końcówki włosów. Nigdy nie miałam wcześniej styczności z produktami tej firmy ale znam je z blogów. Zaczęłam już stosować olejek i muszę przyznać, że określenie 'neutralny' całkowicie do niego pasuje - nie pachnie, natłuszcza skórę i do masażu nadaje się idealnie.

BARWA
Firma Barwa przekazała nam kosmetyki, z którymi wcześniej także się nie znałam: krem do rąk z ekstraktem z wiśni, specjalistyczny antybakteryjny żel do mycia ciała oraz próbki kremu matującego i maseczkę. Siarkowa moc to hasło także znane mi z wielu blogowych recenzji, jeśli dobrze pamiętam, w większości pozytywnych. Wątpię aby próbki pozwoliły mi wyrobić sobie własne zdanie ale zobaczymy. W pierwszym wrażeniu wygrywa krem - pachnie intensywnie wiśniowo jedynie podczas aplikacji, błyskawicznie się wchłania i pozostawia skórę przyjemnie pachnącą i gładką - będzie idealny do pracy gdzie zależy mi na tym, by krem nie pozostawiał na długo tłustej warstwy.

NONI CARE
To jest także dla mnie nowość, nie kojarzę marki Noni Care ani z blogów ani z drogerii. Do przetestowania dostałam krem do twarzy, krem pod oczy, maseczkę intensywnie nawilżającą oraz żel do mycia twarzy. Jako pierwszy zachwycił mnie świeży, orzeźwiający zapach tych kosmetyków, zobaczymy jak z działaniem. Znacie produkty tej firmy? 

ESOTIQ
Jakiś czas temu otrzymałam od przedstawiciela tej firmy maila z propozycją przetestowania nowości kosmetycznych tej marki w ramach współpracy. Nie zdecydowałam się na nią, marka kojarzy mi się wyłącznie z bielizną i jakoś nie przekonywały mnie obietnice hipnotajzing biustu... Poza tym powiedzmy sobie szczerze, reklama nie pomagała, była bardzo słaba. Los jednak zdecydował, żebym jednak miała ten hipnotyzujący dekolt bo chciał nie chciał, w moje ręce wpadła jednak maska push-up. Ostatecznie zachęciło mnie bardzo eleganckie opakowanie, które swoją drogą jest ciut oszukańcze - wnikliwi obserwatorzy zauważą, że porcja kosmetyku sięga od korka do napisu Push Up, a od niego w górę mamy pachnące powietrze :D Dostajemy więc nieco ponad połowę tubki i gdyby nie plasterek zabezpieczający dozownik pomyślałabym, że ktoś z domowników się nim naciera :D Lista podejrzanych byłaby krótka: M. albo któryś z kotów ale plasterek przeczy mojej tezie :) Przyznaję, że z dużą porcją dystansu podchodzę do tego typu preparatów i trudno mi uwierzyć, by to cudo mogło pokonać grawitację ;) 

PANDORA

Przyznaję się - wpisy o biżuterii Pandory zwykle na blogach pomijałam bo to zupełnie nie mój styl - charmsy, zawieszki, supełki - nie brało mnie to zwyczajnie :) Wiem, że wiele z Was jest fankami kolekcjonowania tej biżuterii, ba znam kilka, które mają dość solidny odchył nawet :D Cieszę się więc, że w prezencie od firmy dostałyśmy skromne, proste sznureczki. Zdecydowanie bardziej trafia to w mój gust i pewnie coś swojego sobie pouczepiam :) Chociaż do biżuterii nie ciągnę (noszę tylko zegarek i drobny łańcuszek) myślę, że na lato takie bransoletki będą fajną, lekką opcją, na którą jestem skłonna się skusić, tym bardziej, że trafił mi się 'mój kolor' czyli kobalt. 

BY DZIUBEKA
Biżuteria od by dziubeka to już zupełnie nie moje klimaty więc postanowiłam się z Wami podzielić. Zestaw można wygrać w rozdaniu - wystarczy kliknąć w banerek u góry strony. Mam nadzieję, że przypadnie do gustu wybranej osobie.

Na koniec to, co lubię najbardziej czyli kolorówka :) 

PAESE
W zestawie od Paese otrzymałyśmy matowe cienie do powiek oraz pomadkę w płynie. Mnie trafił się zestaw w kolorach fioletowych i bardzo się z tego cieszę - będzie pasował do moich brązowych oczu a poza tym od czasu do czasu mam fazy na ten kolor więc z pewnością wykorzystam. 

 MARY KAY

W prezencie od Mary Kay otrzymałyśmy nowości: lakier do paznokci oraz szminki. Kolory mojej wersji postanowiłam zachować na razie w tajemnicy - pomadkę pokażę w poście, który planuję już niebawem natomiast lakier będzie jednym z bohaterów najbliższego rozdania. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i weźmiecie udział w zabawie :) 

DIVA
Diva jako sponsor sprezentowała nam biżuterię w postaci ozdoby na włosy, na nadgarstek i kolczyków. Fajne było to, że każda z nas dostała coś innego więc mogłyśmy się wymieniać zgodnie z naszymi upodobaniami. Myślę, że każdy znalazł coś dla siebie - w moim przypadku był to wielki kwiat w pudrowym kolorze, który mi się widzi przy wieczorowej sukience :D

Dodatkowo od Oui i PolaZag otrzymałyśmy miły akcent w postaci kuponów rabatowych na zakupy.


 Moje najulubieńsze zdjęcie z momentu wręczenia upominków - Monika, nie mogłam się powstrzymać! :D


Dziękuję jeszcze raz Marysi za zaangażowanie jakie włożyła w organizację naszego spotkania i pozyskanie sponsorów. Wyobrażam sobie ile pracy musi kosztować ogarnięcie wszystkiego a dzięki takim osobom mamy możliwość poznawania się bliżej. Marysia, jesteś idolem :D Mam nadzieję, że jeszcze niejedno miłe popołudnie przed nami - w takim samym, a najlepiej jeszcze większym gronie :) 

Doskonale spisała się też Agnieszka, dzięki której mamy mistrzowskie pamiątki w postaci zdjęć (dzisiejsze są także jej autorstwa). Wszystkie możecie zobaczyć tutaj: KLIK. A tutaj inne prace Agi: KLIK

Dajcie znać czy znacie kosmetyki, o których napisałam i czy coś Was szczególnie zainteresowało. Nie planuję recenzji każdego z produktów ale jeśli jesteście któregoś ciekawe, przygotuję notkę jak tylko bliżej się z nimi zapoznam. 

Ala

UA-49610063-1