środa, 27 lutego 2013

W pracy.

Taki mam widok z miejsca pracy przez następne dwa dni. Mimo, że szaro, zimno i ciemno, bardzo inspirująco. Efekty sesji zdjęciowej zobaczycie niebawem ale już teraz mogę powiedzieć, że będzie lux torpeda! :) 


Buziaki!
Ala

wtorek, 26 lutego 2013

Pielęgnacja włosów - szybkie serum olejowe

Szykując dzisiejszego posta zerknęłam w archiwum na datę, kiedy zaczęłam zmieniać pielęgnację włosów - już ponad rok! Przestałam kupować drogeryjne szampony z detergentami i odżywki nafaszerowane silikonami, za to pokochałam olejowanie i maksymalnie proste składy. Wiem też dużo więcej niż wtedy, kiedy hodowałam siano (klik ;)).

Olejowanie włosów jest bardzo popularne w blogosferze ale wciąż nieznane dla niewtajemniczonych :) Wiele osób pyta mnie o tę metodę ale jeszcze dość nieufnie do niej podchodzi. Proponuję więc rozwiązanie, które jest łatwiejsze i szybsze do zastosowania a u mnie sprawdza się równie dobrze jak stosowanie samego oleju - olejowe serum zrobione samodzielnie w domu. W sieci można znaleźć wiele przepisów i modyfikacji - przedstawiam swoją wersję :)

Składniki i proporcje są tu mocno na oko - ale trzymamy się schematu: 

baza + odżywka lub maska + olej 
+ półprodukty (opcjonalnie)

Początkowo podzieliłam serum na trzy równe części ale ostatecznie olejku dodałam jednak najwięcej. Wybór produktów zależy od Was - możecie użyć końcówek odżywek i masek, które macie w domu, olei 'kosmetycznych' (Sesa, Khadi, Amla czy Alterra) lub spożywczych oraz bazy - u mnie był nią hydrolat oczarowy. Wody nie zaryzykowałam widząc, jak bardzo jej twardość wpływa na stan mojej skóry. Do niego dodałam porcję odżywki Mrs. Potters aloes i jedwab (to ten móżdżek na zdjęciu :)) oraz oliwkę dla dzieci HIPPNa tym można by zakończyć mieszankę, ja jednak dodałam półprodukty, po które sięgam dość często i które lubią się z moimi włosami: kilka kropel żelu hialuronowego, hydrolizatu keratyny i oleju arganowego. Całość zamknęłam w butelce z atomizerem i mocno wstrząsnęłam aby składniki dobrze się połączyły. Voila! 

 
Koszty?
  • butelka z atomizerem (polecam , bardzo dobra!) - 2,75 zł.
  • hydrolat oczarowy - 10,90 zł / 75 ml
  • odżywka Mrs.Potters - ok. 7 zł / 500 ml
  • oliwka HIPP - ok. 10 zł / 200 ml
  • żel hialuronowy - 19,80 zł / 100 ml
  • hydrolizat keratyny - 3,99 zł / 15 g
  • olejek arganowy - 9,50 zł / 15 ml 
Razem wychodzi ok. 64 złotych. Może nie wydaje się wcale mało ale biorąc pod uwagę proporcje i ilości zużyte do serum - niewiele hydrolatu, porcja odżywki jak do zwykłego, jednorazowego mycia, nieco więcej oliwki, po kilka kropel hydrolizatu, żelu hialuronowego - finalna cena wychodzi dużo niższa niż produktów drogeryjnych. Można też swobodnie poprzestać na bazie (hydrolaty, wody itp.), oleju (może być spożywczy - ja uwielbiam ten z pestek winogron i oliwę z oliwek) i zwykłej maski lub odżywki, którą na pewno każda z Was ma w domu :) 

Aplikacja jest banalnie prosta - wstrząsam butelką aby wytrącony olej zmieszał się z resztą składników i dość obficie spryskuję  włosy. Robię to przed snem i zostawiam na noc a rano normalnie myję głowę. Wystarczy jedno mycie aby doczyścić włosy - nie, nie są tłuste :)Wszystko trwa dosłownie chwilkę :)


Działanie jest dużo lepsze niż samej odżywki czy nawet maski. Włosy są nawilżone, sprężyste, miękkie i przyjemnie gładkie w dotyku. Jestem bardzo zadowolona z jego działania. Polecam spróbować, szczególnie jeśli wiecznie brakuje Wam czasu ;) 

Próbowałyście już? Jeśli macie jakieś pytania - piszcie :)

piątek, 22 lutego 2013

Kolorowo sesyjnie

Dziś przychodzę z makijażem, który wykonałam już jakiś czas temu na potrzeby sesji foto. Miało być kolorowo, pozytywnie i optymistycznie - to tak na przekór temu, co za oknem... 

Modelka: Magda 
Fotograf: Borys www.efabryczka.com
MUA: ja



 

 
 
 
 



 

Dawno się tu nie pojawiałam ale na swoją obronę powiem, że już wkrótce na blogu pojawią się dowody tego, że pracuję nad tym, co kiełkuje w mojej głowie już od jakiegoś czasu ;) Wrócę już w weekend! 

piątek, 15 lutego 2013

Urodzinowy Glossybox - luty

Właśnie dotarło do mnie lutowe, urodzinowe pudełko Glossybox. Co w środku? 



  • PREZENT: papierowe foremki do babeczek
  • TOŁPA, lekki nawilżający krem odprężający (pełny produkt, 36,99 zł / 40 ml)
  • L'OREAL PARIS, Color Riche Le Vernis lakier do paznokci (pełny produkt, 20 zł / 5ml)
  • SCOTTISH FINE SOAPS szampon i odżywka do włosów z serii Arboria (11,90 zł / 40 ml / szt.)
  • MODEL CO paleta cieni duo (pełny produkt, 80 zł / 2x2,35g)
Czy jestem zadowolona? Przyznam, że średnio. Kolejny krem do twarzy, lakier w bardzo nietrafionym kolorze, kolejna odżywka i szampon do włosów o kiepskim składzie więc raczej nie użyję. Cieni poużywam i wówczas ocenię, całe szczęście kolory są bardzo uniwersalne. Nie ma w tym pudełku jednak ani jednego produktu, który by mnie ucieszył i który uznałabym za luksusowy - wręcz przeciwnie.  Jedyne, co przypadło mi do gustu to sama oprawa ale to jednak trochę za mało, żebym mogła powiedzieć, że warto. W tym miesiącu nie warto, mimo trzech pełnowymiarowych produktów.
 

Na szczęście Glossybox wpadł na pomysł utworzenia tablicy, gdzie można wymieniać się nietrafionymi produktami. To pudełko daje duże pole do aktywności...niemal wszystkie produkty będę chciała komuś oddać w zamian za coś, co mnie bardziej zadowoli. 

Po urodzinowej edycji spodziewałam się czegoś więcej, tym razem się zawiodłam. Co myślicie?

piątek, 1 lutego 2013

Styczniowe denko i sprostowanie

...czyli co przetestowałam w ostatnim czasie i mogę polecić lub odradzić...


  1. L'Occitane, miniatura żelu pod prysznic z ekstraktem z werbeny - lubię miniaturki bo świetnie się sprawdzają na siłowni czy saunie. Nie przekonał mnie jednak, żeby sięgnąć po pełnowymiarowe opakowanie, bardzo przeciętny, niczym się nie wyróżnia spośród drogeryjnych, tańszych żeli.
  2. Ultra Doux, odżywka z olejkiem z awokado i masłem karite - jak widać moja ulubiona :) Miała być chwilowym zamiennikiem dla Isany Babassu ale została na dłużej. Niezbyt wydajna ale tania (ok. 8 zł) więc bez żalu kupuję kolejne... Moje włosy ją uwielbiają!
  3. Balneokosmetyki biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający - pełnowymiarowy produkt z Glossyboxa. Nigdzie nie widziałam tych kosmetyków ale niespecjalnie będę ich szukać. Żel był całkiem fajny ale bez zachwytów. Zdecydowanie wolę delikatniejsze pianki do których ostatnio wróciłam.
  4. Isana zmywacz do paznokci - najlepszy jakiego używałam. Nie wysusza a skutecznie radzi sobie z lakierami, nawet ciemnymi. Testowałam też wersję różową ale wracać będę do zielonej. 
  5. Babydream fur Mama balsam do kąpieli - pisałam już o nim wiele razy - najlepszy produkt do codziennego mycia delikatnych włosów. Nie wiem ile butelek już zużyłam. Mało wydajny przez rzadką konsystencję ale na tyle tani, żeby sobie nie żałować :) 
  6. SVR balsam do suchej skóry - zużył mi M. z upodobaniem więc wnioskuję, że fajny :P
  7. Dermalogica maska z witaminami - bardzo fajna, moja buzia uwielbia witaminy a to był naprawdę fajny kosmetyk. Szkoda, że cena pełnego opakowania jest taka kosmiczna...
  8. Clarena krem do biustu - zużyłam na dekolt i szyję. Plus za piękny zapach i działanie - skóra była wyraźnie nawilżona, miękka i gładka.
  9. Jantar wcierka - osławiona między blogerkami :) Nie stosowałam jej zgodnie z zaleceniem a pryskałam mgiełką wilgotne włosy. Działała na nie jak odżywka bez spłukiwania - uwielbiam ten efekt, w zapasie mam kolejną :) 
  10. Babydream szampon dla dzieci - używam do mycia pędzli i sprawdza się świetnie. Włosy na głowie plącze i wysusza więc nie polecam. 
  11. Joanna peeling do ciała - ma obłędny zapach bzu! Niestety sam w sobie jest słaby - rzadki, mało przez to wydajny a drobinki raczej łaskoczą niż cokolwiek zdzierają. Plus za praktyczne i wygodne opakowanie, łatwość spienienia i jeszcze raz za zapach :) 
  12. Alterra szampon z kofeiną - niestety u mnie się nie sprawdził. Plątał i wysuszał włosy, minus za detergent, plus za składniki nie testowane na zwierzakach. 
Dużo tego nie ma ale te kilka słów komentarza może okażą się dla kogoś pomocne. 

Winna Wam jestem przy okazji sprostowanie - BABYDREAM FUR MAMA NIE ZOSTAŁ WYCOFANY. Zostałam wprowadzona w błąd przez osobę sprzedającą w gdańskim Rossmannie (CH Manhattan :///). Temat się niepotrzebnie spienił, okazało się, że to nie kwestia składnika wywołującego alergię a przestoju na dostawach. Napięłam się bo to najlepszy produkt do codziennego mycia włosów i perspektywa jego wycofania bardzo mnie ruszyła. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. 

Dziękuję Karolinie za upolowanie dla mnie dwóch butelek w Warszawie, nie zmarnują się! :* 


UA-49610063-1