poniedziałek, 16 grudnia 2013

SUBTELNY FIOŁEK

Dziś chciałabym odskoczyć od świątecznej tematyki, kosmetyków w kolorach złota i czerwieni, o zapachu wanilii, piernika, cynamonu :) Dziś będzie lekko i świeżo, o fiołkowym kremie do ciała. Jeśli nie lubicie ciężkich zapachów, którymi raczą nas producenci zimowych linii kosmetycznych ale szukacie solidnego nawilżenia skóry, ten produkt powinien Was zainteresować.


To krem do ciała Subtelny fiołek, który wchodzi w skład limitowanej linii kosmetyków L'Occitane Kwiaty Miłości, o której szczegółowo pisałam tutaj. O samym kremie producent pisze tak:

KREM DO CIAŁA 25% SHEA. Wyjątkowa koncentacja masła Shea (25%) w tym aksamitnym kremie silnie odżywia i chroni skórę. Słodka i kojąca fiołkowa woń delikatnie perfumuje i pozostawia wyśmienity zapach. Aktywne składniki masła Shea, olejek morelowy, olejek słonecznikowy, wyciąg z rozmarynu, olejek z róży. Produkt idealny do masażu.

Rzeczywiście masło shea widzimy bardzo wysoko w składzie, na drugim miejscu zaraz za wodą. Nie lubię, kiedy producenci reklamują produkt w oparciu o cenny składnik, którego śladowe ilości znajdują się na szarym końcu ale w tym przypadku mówią, jak jest :)



OPAKOWANIE kremu to pierwsza rzecz na jaką zwróciłam uwagę. Puszka z fioletową, fiołkową grafiką przykuwa kobiece oko. Zdecydowanie częściej sięgam po kosmetyki, których design mnie do tego zachęca. Lubię też praktyczne, odkręcane słoiczki - nie trzeba się bawić w wyciskanie tubek, można łatwo sięgnąć po zawartość i zużyć ją do końca. W tym przypadku mamy zakręcaną puszkę z plastikowym środkiem, krem jest dodatkowo zabezpieczony plasterkiem, dzięki czemu mam pewność, że nikt przede mną go nie otwierał i mogę z łatwością odliczyć 12 miesięcy od pierwszego użycia.

ZAPACH  był kolejną rzeczą, która mnie urzekła. Bardzo dawno nie wąchałam już fiołków, nie jestem w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście tymi kwiatami pachnie ten krem. Nawet, jeśli nie do końca go odzwierciedla, i tak jest piękny, świeży i lekki. Na mojej skórze pachnie odrobinę inaczej niż w opakowaniu ale wciąż bardzo przyjemnie. Jest doskonałą alternatywą dla ciężkich, słodkich zapachów, za którymi nie przepadam nawet zimą. Utrzymuje się długo ale nie męczy.

APLIKACJA i KONSYSTENCJA także bez zarzutu. Wiele razy pisałam, że nie jestem miłośniczką balsamowania. Nie lubię tego robić i rzadko trafiam na kosmetyki, po które chętnie i regularnie sięgam. Postanowiłam przyłożyć się do nawilżenia skóry kiedy ruszył sezon grzewczy i akurat wtedy otrzymałam ten krem. Nie zawiodłam się - konsystencja jest znacznie lżejsza niż masło, kremowa i aksamitna. Wystarczy niewielka ilość by równomiernie rozprowadzić ją na skórze. Kosmetyk szybko się wchłania, nie marze się, nie pozostawia smug ani lepkiej, śliskiej warstwy. Po tak dużej zawartości masła shea spodziewałam się bardziej zbitej konsystencji i tłustego filmu ale krem jest naprawdę przyjemnie lekki i komfortowy w użyciu.



DZIAŁANIE oceniam również pozytywnie. Nie mam szczególnie wymagającej skóry ale odkąd zaczęłam stosować krem, zauważyłam większą gładkość i przyjemność w dotyku. Czuję komfort, nawilżenie i miękkość. Nie jest to może wielki zachwyt ale wysoki poziom zadowolenia z pewnością tak :)

Czy jest więc coś, co mi się nie podoba w tym produkcie? Tak, cena. Wiem, że pozyskanie masła shea na zasadach sprawiedliwego handlu, używanie innych naturalnych składników niesie za sobą większe koszty ale niestety wciąż, przy polskich zarobkach, ciężko wydać 85 złotych na 100 ml kremu do ciała, nawet jeśli ten jest bardzo wydajny. Nie kupiłabym go sobie do codziennego stosowania ale myślę, że świetnie nadaje się na prezent. Piękne opakowanie, subtelny, delikatny zapach i zbawienne działanie nie mogą nie przypaść do gustu.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Jesteście skłonne zapłacić więcej za jakość takich kosmetyków?

Ala


W poprzednim poście jedna z czytelniczek napisała, że rynek chiński wymusza testowanie na zwierzętach produktów dopuszczonych do handlu, w tym także marki L'Occitane. Jeśli temat jest dla Was ważny, przesyłam link do oświadczenia firmy - klik.

 

5 komentarzy:

  1. nigdy nie miałam nic z L'Occitane, ale myślę, że taki fiołek byłby fajny wiosną (ja jestem ogromną fanką ciężkich, słodkich, pierniczkowo-korzennych zimowych zapachów o tej porze roku), cena faktycznie trochę straszy, ale nie przebija mojego najdroższego balsamu do ciała z Lusha (chociaż jego jest też dwa razy więcej niż tego z L'Occitane, więc może nie powinno się liczyć...?), chociaż też nie kupuję regularnie tak drogich rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam ten zapach, mam nadal to masełko bo oszczędzam je :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze nic z tej firmy nie próbowałam, ale chyba w koncu się skuszę bo wyglądają naprawdę zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj musi pachnieć pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1