piątek, 2 sierpnia 2013

Polowanie na Spitsbergenie czyli wakacyjne zdobycze :)

Przyznaję... przywiezienie pamiątek kosmetycznych ze Spitsbergenu było wyzwaniem, któremu nie udało mi się sprostać :) Nie łatwiej mi też było podróżując wzdłuż wybrzeża Norwegii, bo choć kraj piękny, to ceny obrzydliwe... Nie byłabym jednak sobą, gdybym obok kolorowych magazynów i jedzenia (ser, my love!), nie kupiła niczego z urodowej półki. Jeśli pamiętacie moje poprzednie łupy (klik, klik, klik) to zgodzicie się chyba, że tym razem bardzo skromnie podeszłam do tematu ;P 

Nie, nie zamierzam zostać mulatką :) Ten zestaw kupiłam w ramach 'przydasie' do kufra, tym bardziej, że kosztował całe $11. Dokładnie w dzień wylotu brałam udział w przygotowywaniu modelek do The Look Of The Year 2013, jedną z nich była ciemnoskóra dziewczyna. Makijaż wykonała koleżanka ale do mnie dotarło, że w takich przypadkach nie posiadam w kufrze nic, co by mi umożliwiło pracę. Potraktowałam to jako znak i oto mam :D Niewielki zestaw, w skład którego wchodzi miniatura bazy, którą uwielbiam (poniżej zobaczycie jak bardzo :P), korektor, podkład i puder. Cieszę się, że produkty są małe bo prawdopodobieństwo zużycia nie jest szczególnie duże ale w razie czego - mam :) Jako podkładka - brytyjski Vogue, którego kolekcjonowanie z podróży zapoczątkował mój M. przywożąc mi pierwszy egzemplarz z Hiszpanii (wiem, że czytasz więc łap buziaka! :* :) ).
 
Puder Clinique złapałam także z myślą o klientkach, ponieważ poprzedni już powoli dobija dna. Słyszałam o nim sporo dobrego, zobaczymy jak się sprawdzi. Opakowanie wygląda na wygodne, co w przypadku sypańców jest dość istotne. Śmieszny wydaje mi się pędzelek, dla którego raczej nie znajdę zastosowania ;) 


Zakup tej bazy planowałam jeszcze przed wyjazdem choć mam jeszcze sporo z poprzedniego wyjazdu. Okazała się jednak na tyle dobra, że postanowiłam zrobić spory zapas bo w Polsce cena jest niestety zaporowa. Udało mi się ustrzelić duo za $45 w tym uroczą miniaturkę w sam raz na wyjazdy. Przygotuję jej recenzję, teraz napiszę tylko, że to najlepsza baza jakiej używałam do tej pory. Dobra inwestycja!

Jak baza to i podkład :) Tyle czytałam o Double Wear od Estee Lauder, że postanowiłam go sprawdzić. Przed wyjazdem testowałam na sobie wersję Light, ostatecznie jednak zdecydowałam się na tę, z myślą o makijażach ślubnych. Wydaje mi się trwalsza i zdecydowanie lepiej kryjąca ale wciąż bacznie jej się przyglądam. Wybrałam kolor 3C2 Pebble 04, cokolwiek to znaczy :) Butelka po lewej to 6W2 Spice 44 - znów wersja dla ciemnoskórych. Kupiłam ją z myślą o mieszaniu, przyciemnianiu jaśniejszych podkładów. Kosztowała mnie całe $6 - ze względu na kolor, który nie znalazł zainteresowania wśród tamtejszych klientek :D

Tusze też kupiłam z myślą o kufrze. Zawiedziona ostatnio kupioną maskarą Projectonist od EL, postawiłam tym razem na Hypnose Drama Lancome i Sumptuous Estee Lauder w wersji wodoodpornej, z myślą o makijażach ślubnych. Każda z nich kosztowała około $20-25. Nie kupiłabym ich w Polsce i trochę nie rozumiem, dlaczego są u nas tak drogie. Przetestowałam na razie Lancome i rzeczywiście drama! Skleja rzęsy, nie rozczesuje ich, z każdym kolejnym ruchem jest tylko gorzej. Liczę, że z czasem przyschnie i lepiej się nim będzie pracowało ale dopóki nie będę zadowolona z efektu, nie pomaluję nim klientki. Staram się nie zniechęcać, zobaczymy co będzie dalej. 

Nie ma tego dużo, wszystko z myślą o pracy. Czas bowiem gromadzić wojska, już za miesiąc będę dyplomowaną wizażystką :D 

Dajcie znać czy miałyście do czynienia z tymi kosmetykami i co o nich sądzicie. 
W jednej z kolejnych notek pokażę Wam kilka miejsc, które odwiedziłam i wybiorę osobę, do której powędruje mała niespodzianka związana z zagadką :) 

Trójmiejskie, słoneczne pozdrowienia!
Ala


55 komentarzy:

  1. Pamiątką kosmetyczną ze Spitsbergenu mogły być odchody reniferów. Małe, eleganckie kuleczki. Mówiłem by pozbierać, ale nie. Teraz mogłabyś sprzedawać je jako maseczkę, albo napar i zbić fortunę na alledrogo.pl :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak takie eleganckie, to czemu nie zbierałeś? :P Poza tym teraz modna jest kupa słowika i ślimaczy śluz a nie jakieśtamrenifery :P

      Usuń
    2. Nigdy nic nie wiadomo, ślimaki i słowiki pójdą w odstawkę i będzie moda na maseczki z reniferową kupą i będziecie sobie "pluć w brodę", że mogliście zrobić taki interes !! S.

      Usuń
    3. Norweska glinka złuszczająca! :D

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    5. Obrzydliwy jesteś. To jest estetyczny blog o urodzie, wynocha!

      Usuń
    6. Wizualizowałaś to sobie prawda? :) I teraz naprawdę żałujesz, że nie wzięłaś ze sobą do domu choćby jednej grudki :D

      Usuń
    7. Obawiam się, że moja wyobraźnia nie jest tak bujna jak Twoja :P

      Usuń
  2. wow, niezłe drogerie mają na tym Szpicbergenie :) niezłe łupy - Smashboxa jestem bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siouxie, to łupy z samej podróży, na wyspie trochę z tym słabo :P
      Baza - petarda, co do reszty zobaczymy. Tylko nie wiem czy Wam się pokazać w tym podkładzie. Zrobiłam test, wyglądam jak lasia z solarium :D Jakieś sto tonów za ciemny :D

      Usuń
  3. Bardzo lubię tego sypańca z Clinique:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze wróży :) A jaki masz kolor?

      Usuń
  4. Tusz EL (wersja non waterproof) sprawdza się idealnie, jak dotąd stoi dla mnie na równi z Iconic Diora, zobaczę, jak długo wytrzyma i wtedy zdecyduje czy dać jeden punkcik więcej. Co do maskar Lancome- ostatnio sprawdziłam Star, efekt podobny jak opisujesz Drama, do tego wysechł totalnie w 2 miesiące, mimo przetrzymywania w ciemnej szafce w sypialni, dokładnie zakręconego. Z Lancome wart polecenia jest chyba tylko tradycyjny Hypnose, który nie zasycha, ładnie rozczesuje, nie skleja rzęs i naturalnie wydłuża. Trzymam kciuki za dyplom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz mi to wszystko mówisz? :P

      Usuń
  5. Dodatkowo chciałam powiedzieć, że do tej pory nie używałam tego tuszy EL z grudniowego wyjazdu. Czeka grzecznie na swoją kolej, dwa raz go otworzyłam co by trochę zgęstniał bo nienawidzę lejących się tuszów ( hhmmmmm...może powinnam sprawdzić czy nie zgęstniał całkiem:/).

    ps. Jeśli puder sypki podobny jest do tego w kamieniu to myślę, że powinnaś być zadowolona.
    S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dobrze. Sprawdź ten tusz lepiej. Dla mnie jest mocno przeciętny, każdy Max Factor bije go na głowę... A jak Ci się MAC spisuje?

      Usuń
    2. Ok sprawdziłam... tusz taki jak był lejący jest nadal.....ale nie wytrzymałam i pomalowałam nim rzęsy....masz racje przeciętny, może jak zgęstnieje to będzie lepiej.

      Bronzer z MAC jest fajny ale nie urywa ( moim zdaniem szybko znika z twarzy a zostają tylko delikatne błyszczące drobinki całe szczęście są na tyle delikatne, że nie wyglądają jakoś szaleńczo źle). Powiem szczerze, że za polską cenę nie kupiłabym go ponownie... myślę, że na 100% można znaleźć zamiennik sporo tańszy.
      Pomadka za to fajna bardzo, ładny delikatny malinowo-czerwony kolor, przyjemnie delikatnie nawilża tylko mogłaby się dłużej trzymać na ustach.

      Z grudniowych zakupów najbardziej zadowolona jestem z pudru, tuszu oraz kremu pod oczy z Clinique, jak dobrze pamiętam to ekspedientka mówiła, że Clinique to kosmetyki dla tych bardziej młodych hmmm.... to nie jest ze mną widocznie jeszcze tak źle :)) S.

      Usuń
  6. Jak zobaczyłam pierwsze zdjęcie, to przeraziłam się kolorem, ale szybko do mnie dotarło, że to na pewno do pracy :DDD

    Udane łowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pracy, do pracy, hahaha :)))) Dzięki :)

      Usuń
  7. Fajne zakupy, na pewno przydadzą się do pomalowania opalonych ( zwłaszcza teraz ) klientek :)ciekawi mnie ten podkład z EL podobnie jak tusze :)musi być całkiem nieżle kryjący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetestowałam go na razie dwa razy, z czego raz robiono mi zdjęcia w sztucznym świetle. Fakt, krycie ma niezłe. Nałożyłam go ciut za dużo i wyszła maska, muszę znaleźć na niego sposób :)

      Usuń
  8. Jestem ciekawa Twojego zdania o Double Wear. Bardzo fajne zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idalia, nie jestem przyzwyczajona do takich 'ciężarów', muszę się go najpierw nauczyć. Na pewno będę o nim pisała :)

      Usuń
  9. Podkład DW bardzo lubię :) Z kolei tusz Lancome to moim zdaniem średniak... No ale może u Ciebie sprawdzi się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby... A jak aplikujesz DW? Pędzlem trochę mi wyszła maska a beauty blenderem się trochę obawiam, czytałam, że się fatalnie spiera.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Oby, oby... Marka to niestety nie zawsze jakość...

      Usuń
  11. Bardzo mnie zaciekawiła baza Shmasbox!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie najlepsza! Biorę się za recenzję :)

      Usuń
  12. o Double Wear od Estee Lauder czytałam sporo dobrych opinii, reszty nie znam i nawet nie miałam pojęcia o firmie smashbox. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dostępna w Sephorze, nie wiem czy w innych perfumeriach też. Zobaczymy, czy DW się sprawdzi, bardzo jestem go ciekawa.

      Usuń
  13. Double Wear od Estee Lauder to podkład idealny <3
    6$ o.O trzeba było do mnie dzwonić ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ciekawe jak, zębami o parapet chyba :P Poza tym $6 kosztował tylko ten ciemny, musiałabyś się jeszcze troszkę opalić :D
      Nosisz go latem? Nie jest zbyt ciężki?

      Usuń
  14. Ostatnio z koleżanką miałyśmy problem jak ty... koleżanka na gwałt ze mną szukała baz dla znajomej mulatki.

    Problem polega na tym, że jej cera jest w zimnym brązie a wszystkie bazy były w ciepłych złotawych brązach...

    Ostatecznie się poddałyśmy... Kupiłyśmy Revlon i całkiem ładnie się stopił ze skórą.

    Niezłe masz tu cudzeńka.

    Całsuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Revlon ma w Polsce takie ciemne kolory? Nawet nie wiedziałam, muszę się przyjrzeć bo uwielbiam ich podkłady.
      Do zmieniania odcieni podkładów są specjalne farbki MUFE ale jeszcze nie miałam okazji ich przetestować, na razie się czaję :)

      Usuń
  15. smashbox nigdy nie próbowałam
    faktycznie jakby trzeba było malować ciemnoskórą dziewczynę nie byłoby czym :P za takie ceny rzeczywiście się opłacało ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nice stuff
    http://differentcands.blogspot.kr/2013/07/back-from-vacation-and-choies-dress.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Poszalałaś w dobrym stylu! Łowy idealne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem nie do powstrzymania na wyjazdach :) Teraz chwila oddechu i ...targi w październiku, hell yeah!

      Usuń
  18. Kultowy podkład :) Mi niestety ta maskara z lancoma wcale nie przypadła do gustu :( Efekt marny w porównaniu np z moim kultowym tuszem z wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że podzielę Twoją opinię...

      Usuń
  19. Fantastyczne souveniry:D ostatnio na warsztatach z makijazu slubnego uzywalysmy własnie kultowego DW od Lauder i wypadł naprawdę super w testach- duza gama kolorystyczna, fajnie się rozprowadzał, pozostawiał ładne wykończenie matowo- satynowe, krycie zadowalające. Powiedz mi, jak dezynfekujesz tusze do rzęs, które stosujesz na klientkach? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doma, mam nadzieję, że właśnie najlepiej sprawdzi się ten podkład na klientkach ślubnych... Do tuszy używam osobnych szczoteczek.

      Usuń
    2. aa moja taka mała rada- ten podkład bardzo się "wżera" we włosie pędzla i szamponem lub mydłem trudno schodzi, jednak fantastycznie wymywa się płynem dwufazowym albo oliwką:)

      Usuń
  20. Gdzie Ty kupujesz TAKIE kosmetyki za TYLE?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za granicą, w sklepach bezcłowych, najczęściej amerykańskich.

      Usuń
  21. dobry arsenał, musze się na tą bazę przyczaić, albo poprosić kogoś za granicy by mi kupił;p

    OdpowiedzUsuń
  22. Great post! Thanks for sharing!

    Hugs, Brittany, xx

    http://polkaanddots.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  23. Dramę trzeba dobrze wyczuć i odpowiednio ustawić szczoteczkę, wtedy naprawdę daje fajny spektakularny efekt. Choć ma przeróżne opinie, u mnie się sprawdziła, choć też nie dałabym za nią 145 zł, czyli tyle ile kosztuje w Polsce. Double Weara póki co nie znoszę i nie potrafię się do niego przekonać, dla mnie to jest plastik w płynie. Smash ma cudowne kosmetyki. A jak teraz przejął go koncern Estee, to ma dużo fajnych nowości:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1