sobota, 18 maja 2013

Denko czyli garść recenzji...

...kosmetyków, które zużyłam w ostatnim czasie :)


Miniatura peelingu stymulującego Pat&Rub trafiła do mnie z Glossyboxem. Pełną recenzję napisałam niedawno, możecie zobaczyć ją tutaj. Bardzo przypadł mi do gustu jego przyjemny i relaksujący zapach, duże i porządnie ścierające drobiny i efekt gładkiej i nawilżonej skóry. Niestety cena 99 zł za opakowanie jest dość zaporowa i nie sądzę, żebym do niego wróciła.

"No co Ty, fotografujesz gąbkę?" Pf, to nie jest jakaś tam zwykła gąbka, to Syrena! W drogeriach i supermarketach można ją złapać za kilka złotych. Kupuję ją od lat, mimo, że sceptycznie podchodzę do napisów 'antycelulitowe' na wszelkiego rodzaju produktach. Początkowo to jest narzędzie tortur pod prysznicem, skóra musi się odzwyczaić od głaskania a przyzwyczaić do solidnego masowania. Nawet łagodniejsza strona gąbki nie zna litości :D Na moim etapie wtajemniczenia używam różowej strony do delikatniejszych partii ciała, żółtej, hardkorowej do tych, którym się należy. Nie używam żadnych peelingów pod prysznicem, chyba że testuję coś dla kaprysu. Syrena masuje, poprawia krążenie, wygładza, ściera martwy naskórek i pozostawia skórę gładką i napiętą. Nie wiem ile ich już zużyłam, wciąż kupuję nowe i bardzo polecam.

Żel do mycia twarzy Green Pharmacy dostałam na spotkaniu blogerek. Używałam go do rąk i twarzy. Nagrody za najlepszy kosmetyk tego typu na świecie bym mu nie przyznała ale nie ma się do czego w zasadzie przyczepić. Był dość skuteczny i przy tym obojętny dla skóry - ani jej nie podrażniał ani nie wygładzał czy nawilżał - po prostu oczyszczał. Ekstrakt ze świeżych liści aloesu dopiero na ósmym miejscu w składzie, sporo za SLS, choć żel jest rzekomo na bazie delikatnych składników... Obietnica czystości i komfortu okej ale młodzieńczy wygląd to już delikatna przesada ;) Plus za opakowanie z pompką i zapach, minus za natural cosmetics, które na moje oko takie natural nie są... 

Peeling Yoskine polecam bardzo. Przyjemny zapach, delikatne ale skuteczne drobinki ścierające, uczucie relaksu i odprężenia podczas masowania skóry, która po nim jest niesamowicie gładka. Miałam kiedyś bardzo podobny peeling drobnoziarnisty Dax, o identycznym działaniu. Czy on działa  przeciwzmarszczkowo? Nie sądzę, spełnia natomiast swoje zadanie na piątkę - złuszcza, odświeża, przyjemnie masuje i wygładza. Polecam spróbować.


Emulsji Nuxe byłam bardzo ciekawa ale miniatura z Glossyboxa nie przekonała mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania. To, co mnie najbardziej zniechęciło to dość ciężki, jakby ziołowy zapach i brak wyraźnego efektu nawilżenia i wygładzenia skóry. Stosowałam go na szyję i dekolt ale bez zachwytu. 

Obok odżywek Organix kręciłam się dość długo, ostatecznie postanowiłam spróbować wersji z olejkiem arganowym, który jest moim ulubieńcem w pielęgnacji. Włosy po niej były sypkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Nie wykluczone, że podczas kolejnego urlopu wpadną mi znów do koszyka :) Wielki plus za nie testowanie na zwierzakach! 

Do znudzenia będę powtarzać - Babydream to ulubiony produkt, nigdy nie brakuje go w mojej łazience. Idealny na wyjazdy, bo załatwia kwestię szamponu, płynu pod prysznic, żelu do demakijażu i mycia twarzy. Wielozadaniowy, skuteczny, delikatny, tani, pojemny, pachnący. Nie plącze włosów, doskonale domywa je z olei, ułatwia rozczesywanie. Skóra po nim nie wymaga nawilżenia balsamem, jest miękka i gładka. Radzi sobie nawet ze zmyciem prostego makijażu. Mój ulubieniec!

Nie wiem ile butelek tej odżywki już zużyłam :) Kupiłam ją na próbę, zachęcona dobrymi opiniami, kiedy wycofano moją ulubioną Isanę z babassu. Odżywka Ultra Doux okazała się na tyle dobra, że zagościła u mnie na stałe. Jest świetna, pozbawiona silikonów, odżywcza. Nie obciąża moich cienkich włosów, pomaga je rozplątać. Szampon z tej serii omijam szerokim łukiem ale odżywkę polecam bardzo. Jedyny minus to dość mała pojemność, byłoby idealnie gdyby była w większej butli bo przy codziennym myciu głowy, mimo gęstej konsystencji, dość szybko muszę uzupełniać zapasy :)

Odżywkę Jantar przelałam do butelki z atomizerem i  zamiast wcierać w  skórę głowy, jak zaleca producent, psikam po wilgotnych włosach delikatną mgiełką. Pasma są miękkie, nawilżone i błyszczące, a po jakimś czasie zauważyłam wysyp młodych włosków :D Nie obciąża i nie przetłuszcza, zastosowana z umiarem. Mam już kolejną butelkę bo widzę, że moje włosy bardzo ją polubiły. Minusem jest dość trudna dostępność, plus za niską cenę (ok. 10 zł).

Hit z Biedronki za blisko 5 złotych. Nie wiem czy jest jeszcze ktoś, kto nie wypróbował lub nie zna tego płynu :) Dobrze radzi sobie z makijażem a przy tym jest delikatny i nie podrażnia skóry. Z powodzeniem dorównuje droższym, drogeryjnym odpowiednikom. Bioderma to może nie jest ale z pewnością bije na głowę fioletowego micela Bourjois. Podobno został wycofany ale zapasy zrobione więc pewnie go tu jeszcze zobaczycie ;)

O kremie z tej firmy dużo czytałam na blogach więc kiedy otrzymałam do przetestowania maskę, liczyłam na równie pozytywne odczucia. Nie wiem jaki efekt dałoby częstsze stosowanie, mi dwie saszetki wystarczyły na trzy użycia. Nałożyłam, zmyłam, zapomniałam. O jej działaniu świadczyło jedynie pieczenie i nieprzyjemne ściągnięcie skóry, większych efektów 'po' brak. 

Żel pod prysznic Isana z żurawiną i białą herbatą znalazłam w jeden z paczek od Rossmanna. Zużyłam z przyjemnością. Pachniał przyjemnie żelkami, konsystencję miał dość gęstą, nieco galaretkowatą :) Nie mam dużych wymagań co do kosmetyków tego typu - mają myć i nie wysuszać przy tym skóry. Ten spełnił to zadanie, dodatkowo uprzyjemniając prysznic słodkim zapachem. Wydajny, w praktycznej butelce, nic do zarzucenia. Plus za limitowaną, typowo zimową edycję.


 
Podkład Under20, choć już dawno under20 nie jestem, dostałam do przetestowania od Cammie i od razu bardzo polubiłam - za przepyszny zapach i naturalny efekt. Fluid nie jest mocno kryjący ale idealnie wyrównuje koloryt skóry. Cera wygląda promienne i świeżo. Nie wiem jak by sprawdził się na młodej skórze, która potrzebuje wyraźnego zmatowienia - ja utrwalałam jego działanie pudrem i nie narzekałam na trwałość. Polubiłam go do tego stopnia, że kupiłam kolejne opakowanie. Stosunek jakości do ceny (kilkanaście złotych w Rossmannie) jest dla mnie fenomenem. Idealny na co dzień.

Revlon zaś jest dla mnie niezastąpiony na zimę i większe okazje. Uwielbiam, uwielbiam jego zapach, przeklinam za brak pompki :) Nie zgadzam się z opiniami, że jest ciężki, tworzy efekt maski, mocno kryje. Dużo zależy od ilości i sposobu aplikacji. Mieszałam go z kremem, stosowałam solo i nigdy się nie zawiodłam. Jeden z ulubieńców.

Korektor Sephory miałam od bardzo dawna, nie pamiętam dokładnie od kiedy ale można mu przyznać medal za wydajność. Nie zawierał drobinek, ładnie rozjaśniał ale nałożony w nadmiarze potrafił zbierać się w załamaniach skóry w okolicach oczu (dobra, w zmarszczkach ;)). Bardzo lubiłam jego rozświetlające działanie, szczególnie pod oczami, na grzebiecie i skrzydełkach nosa. Posiadał precyzyjny pędzelek, sposób aplikacji nie sprawiał problemów - łatwo było dozować odpowiednią ilość przekręcając zakrętkę. Gdyby nie fakt, że posiadam zamiennik innej firmy, pewnie kupiłabym go ponownie bo byłam z niego bardzo zadowolona.

Znacie któreś z kosmetyków, o których napisałam? Dajcie znać jakie macie wrażenia.

Buziaki,
Ala





35 komentarzy:

  1. kurcze tak mnie kusi ten peeling pat&rub... Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mój ukochany peeling szafirowy yoskine też już się kończy.
    będę za nim tęskniła. też używam tej odżywki z garniera.
    jantar dopiero nie dawno kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. na revlona i yoskine muszę wreszcie się skusic,micela miałam z bb-dobry,ale trochę szczypał w oczy

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię odżywkę z Garnier. Dostępna jest też w wersji 400 ml, więc to chyba dość spora pojemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w takim razie coś przeoczyłam... Muszę sprawdzić, dzięki za informację :)

      Usuń
  5. znam jedynie żel z isany, i bardzo mi się ta wersja spodobała. zaciekawiłaś mnie natomiast odżywką z organix, wpisałam ją już na listę rzeczy na które muszę mieć oko:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam kremik siarkowa moc i bardzo mi odpowiada, matuje skórę i jest dla niej przyjazny. Co do tych gąbek - dużo o nich czytałam, zastanawiałam się nawet nad zakupem, jednak zawsze zapominam i kończy się na zwykłej gąbce z biedronki ; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować, ta gąbka jest superancka :)

      Usuń
  7. Revlon CS jest do zużycia? ;)
    wszystkie miniatyry z GB miałam i też tęskni mi się do peelingu P&R, niestety za tę cenę wolę sobie zrobić peeling sama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak :D Ja też lubię samorobne peelingi ;)

      Usuń
  8. U mnie Revlon ColorStay sprawdza się bardzo dobrze, to moj podkladowy ulubieniec :)
    Tak samo lubię micela z Biedronki (też poczyniłam zapasy) i żel z Isany.

    OdpowiedzUsuń
  9. ten miceral z Biedronki jest cudowny, jeden z lepszych jakich używałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowna to jest woda z Lichenia ;P

      Usuń
  10. Zaciekawił mnie peeling z Yoskine. Bardzo lubię żele Isany. Są niezawodne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie wypróbowałam micela z Biedronki :)
    Colorstay bardzo lubię, mam też tą odżywkę Garnier, ale czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. żel z Isany bardzo lubiłam, ślicznie pachniał

    OdpowiedzUsuń
  13. Żele z Isany uwielbiam, a tą odżywkę z Garniera muszę w końcu kupić

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków ale zainteresował mnie peeling Yoskine ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Biedronkowy płyn micelarny uwielbiam :)
    I mam spory zapas - aż pięć butelek.
    Odzywki Garnier jestem niezwykle ciekawa.
    Mam ją na swojej liście zakupowej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. chętnie wypróbowałabym peeling z Daxa, ale na razie zabieram się za korund :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przypomniałaś mi o korundzie :) Leży gdzieś zapomniany w łazienkowym kącie :)

      Usuń
  17. Organix mnie strasznie kusi z tej linii marokańskiej:)Ale najpierw zużycia innych:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do Revlonu, wiesz jak mieszasz z czyms innym to zawsze jego gęstośc i krycie się zmienia:P Dobre nawilzanie buzi przy nich to must have, znam masę osób które niestety miały problemy po stosowaniu takich tapet, koszamrem jest jak ktoś ma buzię opłakanym stanie i maskuje to własnie takimi podkladami:( Ale tak jak piszesz wszystko zależy od aplikacji i łączeń:)

      Usuń
    2. Każdy podkład będzie wyglądał fatalnie za zaniedbanej cerze. Poza tym wiele jeszcze osób uważa, że grubszą warstwą osiągnie lepsze krycie. Niepotrzebnie to psuje mu opinię.

      Usuń
  18. Świetne zużycia! Z Organix miałam kiedyś odżywkę (chyba w fioletowym opakowaniu) i niestety nie spisała się u mnie zbyt dobrze :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Apropo "Syreny"... Bedac ostanio w Polsce zakupilam sztuk 12. Pani przy kasie patrzyla na mnie jak na jakiegos cudaka. Zastanawiam sie ile teraz taka gabka kosztuje bo ja placilam chyba cos kolo 3 zl ponad 2 lata temu. Mam w lazienkowej szafce jedna, jedyna, ostania i zaluje jej otworzyc. Moj maz takze sie od nich uzaleznil i kapiel bez gabki to nie kapiel. Szukam kogos kto podeslalby mi ze 4 sztuki do Kanady.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam odżywkę Garniera i Jantar, zużyłam już mnóstwo butli ;) Poza tym micel z Biedry to też obowiązkowy produkt w łazience, zamiast Revlona bardziej mi odpowiada jego zamiennik z Pierre Rene Skin Balance, jest tańszy, świetnie kryje i jest bardziej plastyczny jak dla mnie :)
    Żele z Isany też regularnie goszczą u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie próbowałam podkładów z Pierre Rene. Przyjrzę mu się przy najbliższej okazji :)

      Usuń
  21. Hahah zaskoczyłaś mnie gąbką, muszę ją gdzieś wyczaić koniecznie! Odżywkę do włosów używałam kiedyś i bardzo sobie chwaliłam i używałam też kremu "Siarkowa moc" jak miałam problemy z trądzikiem ładnych parę lat temu - polecała go moja pani dermatolog razem chyba z tonikiem czy jakimś innym produktem - zabij, nie pamiętam! Dobrze wspominam ale nie wróciłam już do niego później bo teraz nie mam aż takich problemów. Nie wiedziałam, że teraz produkty z tej serii są na starzenie się skóry.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię tę odżywkę z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie znałam tego płynu micelarnego z Biedronki i już raczej nie wypróbuję go. Ale jest też dobra strona - nie będę płakać, że go wycofują. :P
    Czaję się na odżywkę Jantar i wypadałoby ją w końcu skądś zamówić, bo tak ją wszyscy chwalą.

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam gąbkę z Syreny! To najlepszy produkt do pozbywania się tej nieszczęsnej pomarańczowej skórki :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzięki za cenne recenzje! :) Przydadzą się na dzisiejszych zakupach:)

    OdpowiedzUsuń
  26. widzę kilka "moich" produktów , a Revlon muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1