czwartek, 10 stycznia 2013

Pamiętniki z wakacji - Karaiby

Był już post z pamiątkami z podróży, czas na obiecaną fotorelację. Opowiadać mogłabym długo, zdjęć wrzuciłabym o wiele więcej ale przecież  to nie jest blog o radosnych wojażach :) Postaram się nie przynudzać i w skrócie opowiedzieć o moich wrażeniach.

Nasza podróż trwała dwa tygodnie i przebiegała następująco: Gdańsk - Warszawa - Paryż - Miami - Karaiby: Aruba - Bonaire - Grenada - Dominika - St.Thomas (Wyspy Dziewicze USA) - Bahamy: Eleuthera - Miami - Paryż - Warszawa - Gdańsk.

MIAMI, mimo iż teoretycznie wiedzieliśmy czego się spodziewać, zaskoczyło nas ciepłem. Dziwnie było zostawić zimowe ubrania i buty na stołecznym lotnisku i wysiąść na miejscu w sandałkach :) Poza tym palmy okręcone światełkami, sztuczne ozdobione choinki, Mikołaje... mix tego wszystkiego stwarzał abstrakcyjny, odrealniony klimat :) Wciąż powtarzaliśmy sobie, że jest grudzień a my szukamy cienia... Główną atrakcją postoju w Miami była wycieczka na Key West. Zajęła cały dzień ale cieszę się, że się na nią zdecydowaliśmy bo widoki po drodze, szczególnie przy dźwiękach kolęd reggae, są niezapomniane :)

Kokos był pycha, to taka twarz ;)


Jeśli chodzi o same KARAIBY, zaskoczyły mnie swoją różnorodnością - każda wyspa miała swój niepowtarzalny charakter i niczym nie przypominała poprzednio przez nas odwiedzanych. Aruba już zawsze będzie kojarzyła mi się z jaszczurkami, których ilość początkowo mnie paraliżowała, kaktusami i piękną, piaszczystą plażą. Najatrakcyjniejsze punkty wyspy udało nam się zobaczyć w kilka godzin i moja ciekawość została chyba na zawsze zaspokojona :) Z kolei wspomnienie Bonaire będzie się już zawsze łączyło z obłędnie czystą wodą. Nigdy nie widziałam jeszcze jej tak krystalicznej i żywej - niezliczone ilości wodnych stworzeń można było zobaczyć tuż przy brzegu - kraby, jeżowce, ryby o kolorach i kształtach, których nie da się opisać słowami. Ta wyspa to raj dla nurków, nie spotkałam jeszcze miejsca, które by się do tego lepiej nadawało. To było także pierwsze miejsce, gdzie udało nam się podziwiać kolibry! Kolejna z wysp, Grenada, to pierwsze zetknięcie się z lasem deszczowym, górami, olbrzymią wilgotnością powietrza i wyłącznie czarnoskórymi mieszkańcami. Tego dnia 'taksówka' zawiozła nas w głąb wyspy, skąd razem z przewodnikiem poszliśmy nad wodospady położone w dżungli. Przyroda zapierała dech. Byliśmy daleko od ludzi, miast, dobrodziejstw technologii i było mi z tym wspaniale. Było to jednak miejsce, które wydało mi się jednocześnie najmniej przyjazne turystom ze wszystkich jak dotąd odwiedzonych - no, może poza Paryżem ;) Dominica wynagrodziła nam to jednak z nawiązką i jeśli miałabym wybrać jedną wyspę, na którą chciałabym wrócić, wybrałabym ją bez wahania. Przyjaźni, choć bardzo skromni ludzie, zniewalająca przyroda, dzięki której czuliśmy się jakbyśmy znaleźli się na planie zdjęciowym Avatara. Nic dziwnego, że Johny Deep kupił tu działkę (kręcił na tej wyspie Piratów z Karaibów). W obu ostatnich przypadkach zwiedzaliśmy nie tyle same wyspy co lasy deszczowe i wodospady - jedynie z przewodnikiem, bez towarzystwa innych turystów i serdecznie to rozwiązanie polecam. Nie poznaliśmy życia mieszkańców w miasteczkach, za to wrażenie jakie wywarła na mnie tamtejsza egzotyczna przyroda zapamiętam na zawsze. St. Thomas jest wyspą amerykańską i daje się to odczuć niemal na każdym kroku. Nie jest to miejsce, które mnie zauroczyło - zapamiętałam głównie sklepy, galerie, bary i plaże obłożone jak w lipcu w Sopocie. Nasza aktywność ograniczyła się więc do przeszklonej łodzi, z której mogliśmy obserwować podwodne życie (polecam) i podziwiania iguan, które niezliczone i niczym nie skrępowane opanowały całkowicie wyspę. Z nich przenosiliśmy wzrok na kolibry, próbując uchwycić te małe skubańce w obiektywach. Z zakupów polecam jedynie kawę, która pachnie i smakuje oszałamiająco oraz likiery. Zasmakowały nawet mnie a nie piję alkoholu w ogóle :) Bahamy były ostatnim celem rejsu więc postanowiliśmy złapać i ostatnie promienie słońca na plaży. Jak nie znoszę się opalać w 'normalnych' warunkach tak tam wygrzewałam się z wielką przyjemnością - delikatny wiatr sprawiał, że słońce nie dokuczało ale jednocześnie pozwalało na dobre zapomnieć, że mamy - jakby nie patrzeć - grudzień :)

Powrót do Miami przebiegał mi już w poczuciu gorzkiego rozczarowania, że ten niezwykły czas dany nam dobiegł końca i pora wracać do codzienności. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie wsiadłabym do samolotu ale nie byłam całkiem przy zdrowych zmysłach - ostatniego dnia dopadła mnie choroba i nawet nie wiem kiedy znalazłam się z powrotem w Polsce (pozdrawiam ozięble wszystkich 'operatorów' klimatyzacji, którzy mi towarzyszyli w całej podróży...).

Na koniec krótkie foto-podsumowanie, z czym od teraz będą kojarzyły mi się Karaiby: 

z cudownymi plażami:










z oszałamiającą przyrodą:
Grenada / Dominica
z pysznymi owocami, kokosowym mleczkiem i egzotycznymi kwiatami:  
ze zwierzakami:

z ludźmi: 
 
z krystalicznie czystą, kipiącą życiem wodą: 
 
z niezapomnianymi widokami: 
 
ze zjawiskami, które wprawiały nas w radosne zdumienie :)   
 
Tu byłam! :)  

A wszystko to smakowało podwójnie mocno za sprawą Jednego.... :)

Dziękuję, że z Wami przeżyłam to jeszcze raz. Ktoś nabrał ochoty na karaibską podróż?:D
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało.

Ala

Wszystkie opublikowane w tym poście zdjęcia są autorstwa mojego lub moich towarzyszy podróży (serdecznie pozdrawiam :) ). Proszę o nie kopiowanie ich bez mojej wcześniejszej zgody.

37 komentarzy:

  1. Wow, jest czego zazdrościć :D Pięknie tam jest :D

    OdpowiedzUsuń
  2. poczekaj...musze dojsc do siebie po takiej dawce slonca i pieknych widokow...WOOOW:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. to my tu marzniemy a Ty się wygrzewasz ! :D ahhhh... dosyć dziwnie to wygląda grudzień, ozdoby świąteczne i plaża, sandałki, oplenizna :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłaś w raju ;) tam jest tak przepięknie, cudownie, fantastyczne widoki i te plaże! :D świetny pomysł ze spędzeniem Świąt na Karaibach :) mam nadzieję, że kiedyś też uda mi się tam pojechać, bo jest to z pewnością niezapomniane przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne, cudowne miejsca, wyjazdy, zdjęcia! Marzy mi się taaaka wycieczka! :) Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, zdjęcia robią takie wrażenie, że szczęka opada :)))) Po prostu raj na ziemi! Zaznaczam na mojej mapie miejsc koniecznych do zobaczenia. Sami zorganizowaliście sobie taką wycieczkę czy z biurem podróży? Nie wiem czy chcesz o tym pisać, ale ciekawi mnie orientacyjny koszt takiego wypadu. Jeśli to nie problem to byłabym wdzięczna za info :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy jeszcze nie wyjeżdżałam z biurem podróży, za bardzo cenię sobie niezależność :) Koszty rejsów można zobaczyć na http://www.princess.com/. Bilet lotniczy w obie strony do Miami kosztował około 2400zł/os. Nie pamiętam dokładnie kosztów wynajmu mieszkania w Soutch Beach na Miami i samochodu (na trzy dni), sprawdzę wieczorkiem i napiszę Ci na priv ale zaskoczyło mnie, że wyszło tak niewiele. Na miejscu koszty taksówek, opłat za przewodników itp. też nie były wysokie, szczególnie, że dzieliliśmy je na cztery osoby a dolar dość słabo stoi. A leżenie na plaży było za darmo :)

      Usuń
    2. Dziękuję za info :) Szczerze powiedziawszy spodziewałam się, że lot będzie droższy, a tu miłe zaskoczenie :)

      Usuń
  8. Wow,podróż życia. Od zawsze marzę o takim wyjeździe:) Mogłabym Cię również prosić o widełki ile mniej więcej Cię kosztowała taka przygoda? Bardzo jestem ciekawa i sama chciałabym kiedyś pojechać w taką podróż. Sama też zawsze staram się jeździć na własną rękę, wynajmować auto itd. Wtedy najlepiej się poznaje daną okolicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sprawdzić koszty mieszkania i wynajmu samochodu w Miami i napiszę. Nie pamiętam dokładnie, dzieliliśmy te koszty na cztery osoby.
      Też tak wolę, zdecydowanie :)

      Usuń
  9. taka wycieczka to marzenie:) i to jeszcze o tej paskudnej porze roku w pl.

    OdpowiedzUsuń
  10. ło matko! myślałam że wzięłaś udział w tym polsatowskim serialu! i mięsnego jeża wypatruję, a tu piraci na karaibach:) Czy spotkałaś czarną perłę:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ale byłam koło jaskini, gdzie kręcili scenę walki z pierwszej części Piratów :) Niestety nie mogliśmy dostać się do środka bez nurka-przewodnika ale i tak było to fajne przeżycie :)

      Usuń
  11. Coś pięknego. Obiecałam sobie taką podróż życia w najbliższej przyszłości ;-)


    A jak z wizą, Kochana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizę już miałam wcześniej, kiedy leciałam na Alaskę. Jest ważna 10 lat :)

      Usuń
  12. podoba mi się ten napis z koralowców na końcu :) To Wasze dzieło ;) zaintrygowały mnie te reggowe kolędy, jeszcze nigdy ich nie słuchałam

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniałe zdjęcia! Bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona z wyjazdu. Zazdroszczę tych wszystkich miejsc i pięknych widoków <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale Ci zazdroszczę...Pięknie tam jest!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przecudowne zdjęcia!:) Nie mogę się napatrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. aaaaa zazdraszczam!! w szczegolnosci,ze za oknem snieg...


    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniała relacja, przeczytałam od deski do deski z prawdziwą przyjemnością! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana i co mam teraz zrobic jak bardzo zazdroszczę. Lido di Jesolo wogóle nie przypomina tego klimatu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. przepiękne widoki, aż chce sie tam być! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ZAZDROSZCZĘ do granic możliwości ;) piękne wspomnienia i fajne zdjęcia, aż by się chciało tam być ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Genialne. Dwa lata temu byłam na Kanarach i ciągle sobie obiecujemy z mężem, że w końcu jedną wigilię połączoną z sylwestrem też spędzimy pod palmami. Ciągle nam nie wychodzi, ale może w tym roku wreszcie się uda!!!! :)

    Leciałaś z polskiego biura podróży, czy jak to zorganizowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały wyjazd, od początku do końca, organizowaliśmy samodzielnie. Oczywiście trasa rejsu była nam narzucona przez armatora.

      Usuń
  22. oooo nie :) Tu za oknem plucha a tu takie zdjęcia :) Naprawdę przewspaniały kolaż wspomnień :) Nigdy nie byłam w tych miejscach i pewnie nie będę, dzięki Tobie mam okazję "pozwiedzac" wirtualnie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy nie mów nigdy ;) W takim razie zapraszam na kolejne wirtualne podróże, będzie więcej! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1