czwartek, 21 czerwca 2012

Konkurs z Apart Natural

W zeszłym tygodniu dostałam niesamowitą paczkę - dwa ciężkie kartony. W środku smakowitości, w tym także coś dla Was! :) 


Otrzymałam propozycję współpracy od Pani Magdy i firmy Apart Natural. Chętnie na nią przystałam, bo chciałabym Wam podziękować za to, że mnie odwiedzacie, czytacie, komentujecie. Tym samym zapraszam na mini-konkurs.


Do wygrania jest 5 zestawów Apart preBIOtic, w skład których wchodzi: mydło, żel pod prysznić i płyn do kąpieli z serii oliwka i buriti. 

Warunki uczestnictwa w zabawie: 
  • Musisz być obserwatorem mojego bloga
  • Napisz, jak pachniałby idealny żel pod prysznic, gdybyś mogła go sama skomponować 
Na Wasze odpowiedzi czekam do 15 lipca. Ogłoszę wyniki i wyślę nagrody (na terenie Polski) w ciągu kolejnych siedmiu dni.  Będzie mi bardzo miło, jeśli na blogach wygranych osób pojawi się choć krótka informacja lub recenzja.

Więcej informacji o nagrodach znajdziecie klikając w logo:

 APART Natural logo 

Tymczasem ja przetestuję ponadto serię jedwab i noni (KLIK) oraz figę i irys (KLIK). Uroczy kuferek, który otrzymałam już zamieszkały moje biżuteriowe drobiazgi :) Póki co powiem, że zielona seria najbardziej mi odpowiada pod względem zapachu, mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. Moje recenzje niebawem.


Bardzo dziękuję Pani Magdzie i firmie Apat Natural za przekazanie nagród. Jednocześnie chcę Was zapewnić, że pozwolono mi na pełną swobodę w wyrażeniu opinii o otrzymanych do testów produktach.  To mi się podoba!

Zapraszamy do zabawy!
Ala 


środa, 20 czerwca 2012

TAG: Tell me about yourself czyli bziki Ali

Zostałam otagowana przez Eve z bloga http://evelin86-habitatecum.blogspot.com/. Długo zastanawiałam się jak na niego odpowiedzieć i postanowiłam odkryć przed Wami trochę swoich mrocznych sekretów :)


7 rzeczy o Ali: 

1.  Kilka ładnych kilogramów temu, kiedy byłam młoda, zgrabna i gibka dużo tańczyłam :) Zaliczyłam trzy różne szkoły tańca i zamiłowanie to zostało mi do dnia dzisiejszego. Uwielbiam muzykę i chyba całkiem nieźle ją słyszę :) 

2. Miłością do koni zaraził mnie dziadek jeszcze kiedy byłam mała, później trenowałam pod okiem trenera skoki przez przeszkody. To zamiłowanie chyba nigdy mi nie przejdzie choć już nie jeżdżę sportowo od dawna.

3. Uwielbiam jeść i jestem przewlekle głodna :) Sushi, owoce, wybrane słodycze, ziemniaki jem w wstydliwych ilościach :) Poza tym ciągle gadam o jedzeniu w kontekście naszych podróży - bardzo lubię odkrywać smaki lokalnych kuchni. 

4. Podróże są celem mojego życia. Jestem przyzwyczajona do przeprowadzek i bardzo je lubię. Nie wyobrażam sobie kupić mieszkanie z kredytem do końca życia, nie opuszczam kotwicy :) Chcę poznać świat i pomieszkać w różnych miejscach - od Stanów po Nową Zelandię!

5. Był taki czas, że wyglądałam jak chłopak :) Nosiłam krótkie włosy, czapkę z daszkiem i ubrania, które z powodzeniem mogłabym dzielić z bratem. Nie miałam o czym gadać z koleżankami, natomiast z chłopakami jeździłam na rolkach i włóczyłam się po skateparkach. Po jakimś czasie mi przeszło, teraz zdarza mi się nawet ubierać sukienki :D Gdybym powiedziała 'kumplom ze starej paczki', że piszę bloga o kosmetykach, zabiliby mnie śmiechem :)))

6. Kocham zwierzęta i jestem bardzo wyczulona na ich krzywdę. Przez pół mojego życia towarzyszył mi pies. Od roku mam dwa koty - sieroty, które zgarnęłam ze śmietnika. Trzeciemu znalazłam pewny dom. Gdyby nie rozsądek M., skończyłabym jak pewna sławna pani z bujną blond fryzurą ;)

7. Potrzebuję adrenaliny :) Wspinaczka, skydiving, skoki z mostu - proszę bardzo :) Nie czuję lęku jeśli chodzi o prędkość i wysokość, kocham latać samolotem. Panicznie natomiast boję się wody - nie umiem pływać i nawet zamoczenie głowy pod prysznicem jest dla mnie nieprzyjemnym wyzwaniem :) 

Bonusik :)

Poza tym jestem nieprzyzwoicie szczęśliwa! :)))

Taguję wszystkie z Was, które tu zaglądacie a na taga jeszcze nie odpowiedziałyście. Z chęcią poczytam o Waszych bzikach.

wtorek, 19 czerwca 2012

Alaska 2011 - krótkie wspomnienie i recenzje suwenirów :)

Nie mogę przestać myśleć o wakacjach, na które jedziemy już za 3 dni :) Przebierając nogami ze zniecierpliwienia przeglądam zdjęcia z zeszłorocznego urlopu - pamiętacie? Byłam wtedy miesiąc na Alasce, udało nam się też przejechać całkiem spory kawałek Kanady. 
Jeśli macie ochotę, zajrzyjcie do mojej relacji - KLIK

I bonus: kilka zdjęć z tej wspaniałej przygody :)))


Zdałam sobie sprawę, że nie napisałam Wam nic o kosmetykach, które stamtąd przytargałam. Nie było tego dużo, bo jeśli czytalyście moją relację to wiecie, że na zakupy nie bylo w ogóle czasu :) Nie mogłam jednak wrócić z pustymi rękami. Użyłam, czas na małe podsumowanie.


Pierwszym moim zakupem był szampon JOHN FRIEDA Luxurious Volume, a ponieważ cena była śmiesznie niska, dokupiłam jeszcze później ten z serii Root Awakening wraz z odżywką. Do tego wersja sucha - każdy z nich kosztował całe 5$ :) Szczerze mówiąc uważam, że w Polsce się za nie konkretnie przepłaca. Nie zauważyłam, żeby były lepsze od typowych, drogeryjnych szamponów. Plusem była miękka, spora tubka i bardzo ładny zapach. Jeśli chodzi o efekty, bez szału. Suchego szamponu nie polubiłam, nie sprawdził się u mnie w ogóle. Włosy po nim wcale nie są świeższe, za to bardzo suche, matowe, szorstkie, sterczące. Kurzy się w łazience do tej pory. Podsumowując, nie polecam i nie kupię ponownie. 

Nawilżający lotion EUCERIN też mam do tej pory. Kupiłam go, bo kosztował niecałego dolca. Nie zmęczyłam go nawet zimą: jest ciężki, tłusty, na długo pozostawia śliski film i koszmarnie śmierdzi. Olej mineralny na drugim miejscu w składzie dodatkowo zniechęca. 

EOS - aktualnie panowała moda na te balsamy więc kiedy zobaczyłam go w sklepie za cenę 3$, nie wahałam się długo. Także mam go do tej pory bo jest bardzo, bardzo wydajny. Zimą okazał się zdecydowanie zbyt lekki więc wracam do niego teraz. Nie mam wobec niego dużych oczekiwań - jest fajnym gadżetem ale gdybym miała ocenić go pod kątem pielęgnacji i nawilżenia... jest fajnym gadżetem ;)

REVLON Colorstay jest najbardziej udanym zakupem. Kosztował mnie niecałe 10$ (w Polsce widziałam cenę 70 zł - wtf?!) i do dziś żałuję, że kupiłam tylko jedną butelkę. UWIELBIAM GO! To najlepszy podkład jaki do tej pory miałam, nie licząc BBkremów Skin79. Rewelacyjnie się rozprowadza, odpowiednio kryje nie tworząc maski, ma dobrą konsystencję i zapach, który bardzo lubię. Nie jest za ciężki, nie zapycha, długo się trzyma na skórze, ładnie wygląda na zdjęciach i jest bardzo wydajny. Brakuje mi w nim jedynie dozownika. Mam go jeszcze odrobinkę, więc wystarczył mi na rok. Na pewno kupię kolejne. Kolor Ivory jest idealny. 

ESSIE to kolejny produkt, za który tutaj słono przepłacamy i który warto upolować za granicą. Zapłaciłam za niego kilka dolarów, kolor jaki widzicie na zdjęciu to Sugar Daddy. Jest półprzezroczysty, wymaga kilku warstw by uzyskać kolor z buteleczki (pierwsza jest całkowicie bezbarwna). Na szczęście ładnie się rozprowadza i szybko schnie. Lubię go, paznokcie wyglądają na zadbane przy minimum wysiłku czyli coś dla leworęcznych leniuchów takich jak ja :) Teraz będę polowała na Mademoiselle - kupiłam go siostrze i także świetnie się sprawdził.

Peeling morelowy ST. IVES to już kosmetyk kultowy, niestety wycofany w Polsce. Podobno Soraya ma identyczny ale ja jednak mam oba i widzę różnicę - zarówno w składzie jak i działaniu. Bardzo jestem zadowolona z tego zakupu (ok. 3$). Jeszcze go mam, bo jest bardzo wydajny (ma konsystencję gęstej pasty). Rewelacyjnie oczyszcza i odświeża skórę. Udało mi się też kupić małe, podróżne opakowanie. Nie ma się co rozpisywać, wszyscy już go chyba dobrze znają :) Rewelacyjny produkt za niską cenę (wówczas kosztował mnie niecałe 10 zł.).

MAC Opulash to tusz, który kupiłam bardziej z ciekawości niż potrzeby. Używałam wówczas Mary Kay, z którego byłam bardzo, bardzo zadowolona, więc ten przeleżał trochę w koszyku i używam go dopiero teraz. Ogólnie wokół MACa kręciłam się bardzo długo i na nic nie mogłam się zdecydować, nic mnie nie urzekło. Ten tusz jest przyzwoity ale spodziewałam się czegoś lepszego. Ładnie rozdziela rzęsy, pogrubia je i sprawia, że spojrzenie staje się wyraziste. Daje naturalny efekt, jest trwały, nie osypuje się. Ze względu na wielką szczotę może brudzić powieki, trzeba uważać. Podsumowując polubiłam go ale nie wiem czy na tyle, by kupić ponownie. 

O zmywaczu i oliwce nie ma się co rozpisywać - kupiłam je z potrzeby a nie ciekawości. Bardzo przeciętne kosmetyki, znalazłam zdecydowanie lepsze na polskich półkach.

Jestem bardzo ciekawa co uda mi się przywieźć w tym roku ]:-> 

Jeśli zainteresował Was któryś z tych kosmetyków i chciałybyście pełniejszej recenzji, dajcie znać. 


piątek, 15 czerwca 2012

Za tydzień WAKACJE!

Już za tydzień, dokładnie w piątek, wyjeżdżamy na WAKACJE! Rozpoczynamy w Barcelonie, kończymy w Wenecji! Tak mnie nosi, że musiałam napisać to już teraz :)

Map 

Nie mogę się już doczekać! Mam niecny plan przytaszczyć z tego rejsu kilka zacnych kosmetycznych suwenirów :) Dajcie znać czy byłyście w tych miejscach i co możecie polecić.

Aaaaa, nie mogę się doczekać! :)))))))))))

Jeszcze przed wyjazdem pokażę Wam moje podróżne miniumum i rozpocznę dla Was KONKURS! 
 

czwartek, 14 czerwca 2012

TAG: Co jest w mojej torebce

Jakiś czas temu zostałam otagowana przez Justynę z bloga http://kosmetycznerewolucje.blogspot.com. Lubię czytać tagi i odpowiedzi na nie, a ten szczególnie :) Zapraszam do zajrzenia do mojej torebki. 


1.parasolka w sówki ;) / 2.szalik lub apaszka, bardzo lubię nosić coś na szyi / 3. notes z kalendarzem i pisadło - nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tego, lubię sobie wszystko zapisywać - długopisem :) / 4.okulary - przy mojej wadzie wzroku są niezastąpione / 5.zawieszka na torebkę - bardzo przydatna / 6. karta wejściowa do firmy / 7.miętowe gumy - bywa, że cukierki :) / 8.portfel - aktualnie Parfois / 9.okulary przeciwsłoneczne - kiedy noszę soczewki, obowiązkowe / 10.telefon / 11.samoplączące się słuchawki :) /12.pamięć USB / 13.klucze /14.migdały, bo jestem chronicznie głodna :)

M., kiedy zobaczył, że odpowiadam na ten tag powiedział: prawdę napisz, że nosisz klucze i śrubokręty :) Rzeczywiście nosiłam narzędzia kiedy jeździłam starym samochodem, teraz już nie są mi potrzebne. Wciąż jednak można u mnie znaleźć miarki, nożyki i inne niewielkie narzędzia. Jesienią jeszcze kasztany i inne sezonowe suweniry ze spacerów. 

Kosmetyczka to inna historia, zawartość umieściłam na osobnym zdjęciu :) 
 

1.lakier Essie Sugar Daddy - ulubiony! / 2.płyn do czyszczenia okularów / 3.Carex, kiedy nie mam możliwości umycia rąk - niezastąpiony na zakupach w SH ;) / 4.woda termalna Uriage - zawsze ją mam przy sobie latem! / 5.mokre chusteczki Alterra / 6.Celia Nude 602 / 7.Vipera Spring / 8.Rimmel Airy Fairy / 9.Celia Nude 606 / 10.Tangle Teezer / 11.Carmex / 12.krem do rąk L'Occitane z GB / 13. puder, który dostałam gratis przy okazji zakupów - noszę ze względu na lusterko i wszelki wypadek ;) /14.wsuwki i gumka do włosów

Wiem, że to dziwne, nosić aż 5 szminek ale wszystkie (no może poza Carmexem) bardzo lubię i często po nie sięgam :) Za to resztę ograniczyłam do minimum. 

Jeśli chodzi o torebki, nie jestem ich wielką kolekcjonerką. Mam kilka, noszę tak naprawdę trzy - czwarta, którą widzicie na zdjęciu pasowała do mnie, kiedy nosiłam się... hm...mniej kobieco ;)
 

1.H&M - torebka, którą noszę ostatnio najczęściej; lekka, pojemna, bardzo wygodna. Niestety jest kiepskiej jakości i nie wydaje mi się, żeby przetrwała do następnego sezonu :( Żałuję, bo ma fajny kolor, przyjemną teksturę i kształt, który bardzo mi pasuje. 

2. River Island - wciąż bardzo ją lubię, jest w stanie niezmiennym odkąd ją mam, niestety jej rozmiar zwykle nie mieści bajzlu, jaki ze sobą targam :)

3. C&A - niezniszczalna torebka, którą uwielbiam! Jest dość ciemna, więc wrócę do niej jesienią. Bardzo wygodna, pojemna i solidna. 

4. Cropp - nie wiem ile lat mam tę  torbę, koty uwielbiają w niej spać :) Noszę ją już sporadycznie, nie pasuje już do mnie jeśli chodzi o styl, co do przekazu... milczę :) 

Tag krążył w sieci od dłuższego czasu więc taguję wszystkie te, które jeszcze otagowane nie zostały a mają ochotę uzewnętrznić swoje torby :) 


środa, 13 czerwca 2012

Zapowiedź kolejnej sesji!

Wczoraj pisałam o makijażu, jaki zrobiłam do reklamy prasowej. Dziś zapowiedź kolejnej sesji. Niebawem więcej szczegółów, jesteście ciekawe? 

Dzieje się, dzieje, to lubię! :) 



Na zdjęciu piękna Ania :)

wtorek, 12 czerwca 2012

Makijaż do reklamy czyli Ala się przechwala :)


Dziś się trochę pochwalę :D

Miałam ostatnio okazję zrobić makijaż Karolinie, która przygotowała stylizację do reklamy serwisu Conceptshop.pl Reklama ukazała się już w dwutygodniku Viva oraz Gala, a będzie można ją jeszcze zobaczyć w wielu innych magazynach :) Poniżej kilka zdjęć z backstage'u i reklama.





Conceptshop.pl to serwis, przez który możecie kupić unikatowe ubrania, dodatki i biżuterię z pracowni młodych projektantów. Ambasadorem został Łukasz Jemioł, a twarzą serwisu jest Alicja Zielasko (Alice Point), popularna blogerka modowa. Wizytówką serwisu są oryginalne fasony oraz wyjątkowa oferta, eksponowana w serwisie nieraz w chwilę po wyjściu z pracowni projektanta! Znajdziecie tam wiele różnorodnych produktów, między innymi takich marek jak Blessus, Joanna Hawrot, Loft37, Madox oraz MISBHV. ZAPRASZAM! :)




To była ogromna przyjemność, przednia zabawa i spora satysfakcja - BARDZO DZIĘKUJĘ! :) 


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Czerwcowy Glossybox


Właśnie dostałam, jeszcze ciepły. Pierwsze wrażenie mocno mieszane, więcej wieczorkiem.


AKTUALIZACJA

Wróciłam do domu, otwieram jedyne jak dotąd tak pachnące pudełko i co ja pacze...

BM BEAUTY sypki róż mineralny
Mineralny róż to idealny sposób aby zakończyć makijaż w 100% naturalnym rumieńcem. Łatwy do zastosowania, nie zatyka porów, dzięki czemu skóra może swobodnie oddychać. 
Pełny produkt ok. 40 zł./4g

Z minerałami nie mam wielkiego doświadczenia, o marce nie miałam wcześniej zielonego pojęcia. Na stronie czytam jednak, że w ofercie posiada kosmetyki naturalne, nie testowane na zwierzętach (strona: http://www.bmbeauty.com/). Kolor zdaje mi się pasować, więc wypróbuję z ciekawością.

CLARENA luksusowy krem mikrokolagenowy z multipeptydami
Ujędrnia, modeluje owal twarzy. Kompleks peptydowy PEPHA-NUTRIX rozkurcza zmarszczki jak botoks. Kolagen zwiększa gęstość i elastyczność skóry, kwas hialuronowy nawilża. 
Pełny produkt 82 zł./50 ml 

Nie spotkałam się wcześniej z tą marką, wiem jednak, że można ją spotkać w salonach kosmetycznych. Krem ma dość pozytywne opinie ale ja mam mieszane uczucia - po pierwsze jest do cery dojrzałej 35+ - mam wątpliwości czy to ten sam target co subskrybentki Glossyboxa...Po drugie beznadziejny skład - zawiera to, czego się wystrzegam w kosmetykach więc nie rozumiem zachwytu. Ma przyjemnie lekką konsystencję i delikatny, ładny zapach ale nie wiem, czy go zużyję. 

TONI&GUY sól morska w sprayu - nowość!
Podkreśla naturalny charakter włosów i dodaje im objętości. Unosi włosy i utrwala efekt artystycznego nieładu.
Pełny produkt ok. 40 zł./200 ml

Jest aktualnie w promocji w Rossmannie za niecałe trzy dychy więc nie jest to produkt ani luksusowy ani unikatowy. Sól i włosy kojarzą mi się z kiepskim połączeniem ale zaobserwowałam entuzjazm wśród dziewczyn odnośnie tego kosmetyku. Mnie nie urzekł ze względu na skład i fakt, że należy do koncernu Unilever. Ma fajną butelkę ale już rzuciło mi się w oczy, że atomizer zawodzi i ciężko jest rozpylić równo mgiełkę. Możliwe, że na moich włosach, chętnych do samoistnego skrętu, sprawdzi się nie najgorzej ale podchodzę do niego z dużą nieufnością i rezerwą.

TSO MORIRI organiczne z naturalnymi ekstraktami Mydło Kibica
Mydło organiczne z najwyższej jakości naturalnych składników. Wysoka zawartość gliceryny pochodzenia roślinnego zapewnia bardzo dobre nawilżenie skóry. Mydło ma delikatny, orzeźwiający zapach, myje i pielęgnuje skórę, a dzięki aloesowi zmiękcza i odbudowuje naskórek. 
Pełny produkt 16 zł./100g

Mydło kibica?! Wtf?! Mydło za 16 zeta?! Po pierwsze, mam już serdecznie dość ełro i boję się otworzyć lodówkę w domu. Po drugie, wygląda dość przaśnie i kompletnie nie pasuje mi do idei pudełka Glossybox. Nie jest ani eleganckie, ani estetyczne ani luksusowe. Zapach, delikatnie mówiąc, nie urzeka ale akurat wstrzeliło się w moment, kiedy skończyło nam się mydło więc użyjemy, zobaczymy. Ten produkt, choć pełnowymiarowy, zaskoczył mnie najmocniej, bynajmniej nie pozytywnie. No ale to pierwsze wrażenie, nie oceniajmy książki po okładce a mydła po wyczuciu twórców tego pudełka... 

YVES ROCHER pogrubiający tusz do rzęs Sexy Pulp Czarny
Ekstremalnie pogrubiający tusz, wyposażony w grubą, wyjątkowo gęstą szczoteczkę, pozwala równomiernie pogrubić każdą rzęsę. Efekt uwodzicielskiego spojrzenia utrzymuje się do 12 godzin!
Pełny produkt 49 zł./9 ml

Gdybym miała do wydania 50 złociszy na tusz do rzęs, z pewnością nie wybrałabym Yves Rocher. Za marką nie przepadam, nie kusi mnie w ogóle. Jedyne co mi się spodobało to maleńkie opakowanie z całkiem niezłą szczotą, które nada się w dwutygodniową podróż, która przede mną. Mam jednak wątpliwości czy poradzi sobie z upałami i wilgocią. Do tuszu dołączona była karta rabatowa -30% na jeden dowolny kosmetyk ale nie sądzę, żebym go wykorzystała. Koleżanka namówiła mnie jakiś czas temu na kartę klienta i na wyrobieniu jej się skończyło dlatego nowa poleci dalej. 

LOEWE Aire Sensual - nowość!
Kontynuacja legendarnego zapachu Aire, który od momentu powstania w 1985 roku aż do dzisiaj cieszy się nieustającym zainteresowaniem kobiet. Świeży, promienny i delikatny zapach, to dusza hiszpańskiej kobiety zamknięta w butelce perfum. 
Pełny produkt 239 zł./ 30 ml, 339 zł./ 75 ml

Dusza hiszpańskiej kobiety poleci ze mną do Hiszpanii :) Obawiam się jednak, że zanim doleci to się ulotni. Wypróbowałam na nadgarstku i po pewnym czasie nie czułam nic, ani jednej nutki zapachu. Szkoda, bo zaprezentował się na skórze całkiem przyjemnie. Niestety próbka nie posiada zatyczki i mam obawy przed wrzuceniem jej do torebki :( Aplikator też działa jakby chciał a nie może, zamiast równo rozpylić sika luźnym strumieniem, jakkolwiek to brzmi... W Sephorze widziałam ostatnio ekspozycję, która dała po oczach, więc plus za to, że GB nadąża :) 

Podsumowując, powinnam wstrzymać się z opinią bo jeszcze nie używałam produktów z tego pudełka ale nie mogę pozbyć się wrażenia delikatnego zawodu. Do tej pory marki, jakie oferował Glossybox mi odpowiadały, tu znalazłam coś, co mi w ogóle nie pasuje do charakteru różowego pudełeczka: mydło kibica i Yves Rocher rozczarowało. Ciekawość i ogólne zadowolenie z subskrypcji przekonuje mnie do kontynuowania ale mam nadzieję, że będzie lepiej.
 
Wrócę z recenzją za około miesiąc. Tymczasem!


niedziela, 10 czerwca 2012

Makijaż na niedzielę


Na poprawę humoru bo paskudnej sobocie, dziś mam dla Was skromniutki makijażyk. Oczywiście w fioletach, bo ostatnio zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną...



Obleci? :)

Ściskam,
Ala

czwartek, 7 czerwca 2012

Mimo wolnego czwartku, nie jestem dzisiaj w najlepszym nastroju. Mało co tak mnie w życiu boli jak okrucieństwo wobec zwierząt i przyzwolenie na nie.


KOSMETYKI URBAN DECAY TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

Kolejna marka, której PR-owiec okrasił pustymi frazesami komunikat: dla chińskiej kasy poświęcimy nasze zasady i azjatyckie zwierzaki :( Nawet nie chce mi się komentować wypracowania, które wypocili, jeśli jesteście ciekawe zapraszam TUTAJ i TUTAJ. Staram się nie popadać w paranoję ale nie lubię jak się traktuje klienta jak idiotę. Kolejna marka, zaraz po Mary Kay, wykreślona z zielonej listy i wpisana na czarną. Szkoda :(




AKCJA THE BODY SHOP Z MIŁOŚCI DO ZWIERZĄT

Oł, rili? Ten The Body Shop, który został wykupiony w 2006 roku przez koncern L'Oreal*, który testuje na zwierzętach i wcale się z tym nie kryje? Wszystko ubrane w słodką szatę graficzną, kosmetyczna limitka, znana (?) twarz kampanii a nawet petycja. I czy ktoś może mi wytłumaczyć przesłanie tego layoutu? O co chodzi z twarzą modelki?


The Body Shop nie budzi mojego zaufania. Owszem, dostrzegam cały marketing, piękne, kolorowe, pachnące opakowania,  przemyślaną ekspozycję, eko hasła i akcje ale nie kojarzę, żeby szła z tym w parze jakość. Wszystko miłe dla oka, niemiłe dla portfela.

Dla przykładu - to są akcje, które do mnie przemawiają: 





*Czy wiesz, że...

w skład koncernu L'Oreal wchodzą między innymi takie znane marki jak:  

L'Oréal Professionnel, Kerastase, L'Oreal Technique, Matrix, Mizani, Redken, Kéraskin Esthetics, Shu Uemura Art of Hair, PureOlogy, L'Oreal Paris, Garnier, Maybelline New York, Harley Davidson Perfums, Biotherm, Cacharel, Giorgio Armani, Helena Rubinstein, Kiehl's since 1851, Lancome, Paloma Picasso, Ralph Lauren, Victor & Rolf, Diesel, Lanvin, Guy Laroche, Yves Saint Laurent,Stella McCartney, Boucheron, Oscar de la Renta, Laboratoires Vichy, La  Roche-Posay, Skinceuticals, Inneov, Sanoflore, Roger & Gallet Ombrelle, The Body Shop i wiele, wiele innych.





środa, 6 czerwca 2012

Sobotnie malowanie Ewy :)

W sobotę miałam okazję malować moją koleżankę, która wybierała się na wesele. Chciałam, żeby było świeżo, lekko, dziewczęco i spójnie z charakterkiem, makijażowym stylem i ogólną stylizacją :) 

Przyznam, że ubolewam nad jakością zdjęć. Makijaż na żywo prezentował się o wiele, wiele lepiej i byłam naprawdę zadowolona z efektu końcowego. Postanowiłam mimo wszystko zamieścić kilka fotek licząc, że ślubny fotograf uchwycił moją pracę bardziej umiejętnie :)

 


Buziaki!
Ala


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Makijażowe archiwum

Raz na jakiś czas przeglądam zdjęcia moich makijaży na dysku. Widzę na nich wyraźnie jakie popełniałam błędy, co dziś zrobiłabym inaczej, w jaki sposób malować twarze i oczy różniące się kształtem czy budową. Taki 'materiał' jest bardzo cenny. Poza tym wciąż uczę się fotografować makijaże, co nadal sprawia mi dużą trudność.

Też macie takie swoje makijażowe archiwum? 







piątek, 1 czerwca 2012

Kilka spostrzeżeń z kwietniowego Glossybox

Za chwilkę dotrze do mnie kolejna subskrypcja Glossybox, na którą czekam z niesłabnącym entuzjazmem. Tymczasem dziś chciałabym napisać o najsłabszym z dotychczasowych trzech pudełek czyli edycji kwietniowej, która wzbudziła wiele emocji na blogach :)


Kwietniowe, wiosenne pudełko zawierało dwa produkty, na których wyraźnie było napisane: prezent, próbka nie do sprzedaży, co niektórych zniesmaczyło ale także jeden pełnowymiarowy produkt znanej marki Kryolan. Osobiście nie czuję się oszukana, próbki są miniaturkami kosmetyków, które są wystarczające by zdecydować, czy chcę kupić pełnowymiarowy produkt czy nie. Osobiście nie znoszę próbek w saszetkach, tu mamy do czynienia z klasycznymi, jedynie mniejszymi, opakowaniami, które są bardzo praktyczne w podróży lub codziennym stosowaniu.
A więc po kolei: 

1. AQUA SLIM, suplement diety wspomagający odchudzanie
Preparat stworzony z myślą o tych, którzy chcą zdrowo i szybko schudnąć. Wspomaga metabolizm tkanki tłuszczowej, zmniejsza uczucie głodu i wpływa korzystnie na wydolność tkanki mięśniowej. Pełny produkt: 70 zł/35 szt. 

Umieszczenie suplementu wspomagającego odchudzanie wzbudziło chyba najwięcej zdziwienia i komentarzy. Ja się nie dziwię, że znalazł się on w pudełku, szczególnie że na blogach pojawił się wówczas wysyp notatek o shredowaniu i ogólny zryw do ćwiczeń fizycznych. Poza tym z nadejściem pierwszego wiosennego ciepła jesteśmy bombardowane zewsząd komunikatami w stylu Idzie lato, musisz zrzucić zimowe sadło, żeby na czas wbić się w szorty i bikini! :| Preparatu nie zużyłam bo nie wierzę w działanie suplementów, polegam raczej na rozsądnym odżywianiu się i ruchu, nie tylko wiosną i latem. Spróbowałam z ciekawości jednej saszetki i smak był dla mnie nie do przebrnięcia. Miałam wrażenie, że piję wodę z cukrem a ponieważ nie stosuję cukru w ogóle, ciężko mi się było zmusić do wypicia całej butelki. Zdecydowanie wolę wrzucić dwa plasterki cytryny i listek mięty. Jestem na NIE.

2. GALENIC, żelowy olejek do demakijażu twarzy i oczu Argane
Olejek doskonale usuwa makijaż. W połączeniu z wodą tworzy aksamitne mleczko, które dokładnie oczyszcza skórę z pozostałości makijażu i zanieczyszczeń, pozostawiając ją świeżą i sprężystą.Pełny produkt: 57 zł/125 ml

Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam ten produkt w pudełku. Byłam jeszcze wówczas przed OCM i olejkiem pomarańczowym z BU a chciałam spróbować olejku do demakijażu. Entuzjazm opuścił mnie już za pierwszym razem. Olejek w połączeniu z wodą rzeczywiście tworzył przyjemnie pachnące mleczko ale kompletnie nie radził sobie z makijażem (niewodoodpornym!). Rozmazywał całość tworząc klasyczną pandę. Najgorsze jednak było to, że pozostawiał paskudne uczucie mgły na oczach, które utrzymywało się dość długo i utrudniało dalszą pielęgnację niezależnie od tego, jak długo próbowałam go zmyć. To go zdyskwalifikowało, z pewnością nie kupię pełnowymiarowego opakowania, szczególnie za taką cenę. W opisie czytam: oczyszcza skórę z POZOSTAŁOŚCI MAKIJAŻU - czy to jest jakiś klucz? Co to są pozostałości makijażu? Zdecydowanie lepiej zaopatrzyć się w zwykły, czysty olejek arganowy za blisko 10 złotych z BU czy ZSK. Znów jestem na NIE.
   
3. SANOFLORE, lekki miodowy krem do twarzy
Odżywczy krem do skóry wrażliwej z regenerującym  miodem lipowym. Nawilża, koi, chroni. 
Czytałam sporo pozytywnych opinii na temat tego kremu i rzeczywiście, nie zawiodłam się. Był lekki ale odżywczy. Nie kleił się, nie zapychał, nie pozostawiał filmu ale chronił, nawilżał, zmiękczał i wygładzał skórę. Stosowałam go wyłącznie na noc. Miał specyficzny ale przyjemny, delikatny zapach, lekką konsystencję i poręczne, przyjemne opakowanie. Szybko się wchłaniał a buzia rano wyglądała na jasną i wypoczętą. Polubiłam ten krem, jestem na TAK. 

4.  PAT RUB, relaksujące masło do ciała
Masło do ciała o konsystencji tortowego kremu, które z łatwością się wchłania. Bogactwo maseł i olei roślinnych sprawia, że nawet bardzo sucha skóra staje się nawilżona i elastyczna. Pełny produkt: 69 zł/225 ml

Ciężko z tym masełkiem, oj ciężko. Miało być relaksujące, okazało się męczące. Na plus trzeba zaznaczyć skład, lekką jak na masło formułę, brak uczucia lepkości, bardzo szybkie wchłanianie i działanie - rzeczywiście przyjemnie zmiękczające skórę. Niestety zapach okazał się zabójczo trwały i bardzo intensywny. Początkowo czuć jedynie gorzką trawę cytrynową, po dłuższej chwili przebija się nieśmiało kokos. Z zapachami maseł mój nos ma wyraźnie problem ale ten okazał się tak intensywny, że zniechęcił mnie do używania. Mdli mnie gdy używam go na dłonie, nie wiem jakby się skończyło, gdybym nałożyła je na większe partie ciała. Działanie okej ale wysoka cena i zapach sprawia, że jestem na NIE.
 

5. DERMALOGICA, MultiVitamin Power Recovery Masque 
Odżywcza maska witaminowa ze skoncentrowaną dawką antyoksydacyjnych witamin. Niezwykle bogata formuła doskonale nawilża, działa naprawczo oraz opóźnia efekty starzenia się skóry. Pełny produkt: 184 zł/75 ml

Zaskoczył mnie kolor maski, brudny żółto-pomarańczowy i paskudny zapach, który nie zachęcał do stosowania. Postanowiłam po nią sięgnąć kiedy wróciłam do domu po wielogodzinnej podróży, gdy na mojej twarzy wyraźnie wymalowało się zmęczenie i niewyspanie. Postawiłam na multiwitaminę, żeby się odświeżyć, ożywić, zregenerować. Maska sprawdziła się świetnie. Od razu przyniosła mi ulgę i lepsze samopoczucie i wracałam do niej za każdym razem, gdy moja skóra była zmęczona. Niestety cena jest zabójcza i tylko z tego powodu nie kupię pełnowymiarowego opakowania. Szkoda, bo to najlepszy produkt z pudełka, zdecydowanie na TAK!

 
6. KRYOLAN, Classic Lipstick
Pomadka o bogatej formule zawierającej witaminę E, która pobudza mechanizmy regenerujące naskórek. Pomadka daje matowy efekt i charakteryzuje się doskonałą trwałością. Pełny produkt: 30 zł/4g

Narzekało się na kolory, oj narzekało. Kolor był loterią - albo był to intensywny róż albo czerwień i tą też wylosowałam. Nie czuję się ani nie wyglądam w takim kolorze zbyt korzystnie. Uważam, że czerwień jest bardzo wymagająca - trzeba mieć ładne, równe, białe zęby, dość pełne, symetryczne usta, wprawę w malowaniu i umiejętność noszenia takiej szminki, nie ma się co wygłupiać. Nie jestem przyzwyczajona, zwykle stosuję bezpieczne kolory, których nie trzeba pilnować więc początkowo nie rozumiałam tajemniczych znaków, jakie dawała mi koleżanka z pracy ;) (Szminka osiada na zębach :) Poza tym ma głęboki i obłędnie intensywny kolor, świetnie i równo się rozprowadza, rewelacyjnie kryje, pięknie lśni i równo znika z ust. Jest trwała i elegancka, nie mam uwag odnośnie jej jakości. Ponieważ jest to produkt pełnowymiarowy z pewnością go jeszcze zobaczycie na moim blogu. Kolor może nie jest dla mnie najszczęśliwszy ale ponieważ składam kufer, jestem bardzo na TAK. 



Podsumowując, uważam, że to pudełko było najsłabsze ale nie zniechęciło mnie do dalszej subskrypcji. Warto było, choćby dla samej maski i miodowego kremu.

Więcej zdjęć możecie zobaczyć tutaj - KLIK 
Ostatni, majowy boks, zawierał same produkty do pielęgnacji. Zaskoczyły mnie kremy L'Occitane, które tak przypadły mi do gustu, że już kupiłam pełnowymiarowe opakowania. Zastanawiam się czy w kolejnej edycji pojawi się coś do makijażu, bezpiecznego kolorystycznie :) Czekam z niecierpliwością! 

Glossybox ułatwiło nam wielu życie i  umożliwiło płatność przelewem! Więcej informacji znajdziecie klikając w banerek.


UA-49610063-1