poniedziałek, 5 listopada 2012

Glossy? Oh, really?!

Na samym wstępie zaznaczam - nie będzie słodko, będę marudzić. Osoby, które nie lubią krytykowania, nabijania statów aferkami, kochają różową ekipę różowego pudełka z różową kokardką bezgraniczne bezkrytycznie - zapraszam na kolejny post :) 

Jakiś czas temu napisałam o moich spostrzeżeniach odnośnie październikowego Glossybox. Zrobiło się zamieszanie więc notatkę przerzuciłam do roboczych czekając na dalszy rozwój sytuacji. Dziś, po prawie miesiącu, mogę dopisać jej kolejną część (poprzedniego posta znajdziecie poniżej, edytowałam dopisując treść, żeby zachować Wasze komentarze).

Po tym jak Glossybox wtopił z uszkodzonymi, starymi i poodkręcanymi produktami mogliśmy przeczytać sprostowanie (tutaj: KLIK). Jak dla mnie trochę mydlenie oczu i już straciłam zainteresowanie całą sprawą gdy - po dość długim zresztą czasie - otrzymałam rekompensatę. Róż jest świeży, ładny ale i bardzo jasny - za co oczywiście ekipy GB nie winię, żeby nie było, że czepiam się wszystkiego ;) Muszę się nieco namachać, żeby efekt na polikach był widoczny ale może dlatego, że nie umiem jeszcze obchodzić się z minerałami.


Żeby nie było tak słodko, w krótkim czasie po rozczarowaniu pudełkiem i stanem kosmetyków - zanim jeszcze otrzymałam rekompensatę - dostałam maila od jednego z przedstawicieli Glossybox, w którym zwrócono uwagę, że w moich notatkach nie ma linkowania do strony :D

No więc, mili Państwo, już wyjaśniam dlaczego. Wpisy o Glossybox na moim blogu nie są sponsorowane. Pudełko kupuję sama i sama decyduję, w jaki sposób i czy w ogóle o nim napiszę. Reklama na blogach jest albo płatna albo na zasadzie współpracy, której Glossybox nie podejmuje z blogami o takim zasięgu jak mój (czyt. dla nich za małym). Nie widzę więc powodu, dla którego miałabym zamieszczać bezpłatną reklamę, która kieruje zainteresowanych na stronę. Nie jesteśmy bezmyślnymi istotami, które potrafią tylko pomalować paznokcie, potrafimy się w Internecie odnaleźć, serio. Co więcej, w mojej ocenie strona jest słaba, mało intuicyjna i często gęsto wiele funkcji nie działa. Co miałabym napisać, że polecam stronę? Nie, nie polecam.

Skoro już mi się zebrało na gorzkie żale to napiszę jeszcze, jak do szału doprowadza mnie profil GB na fejsbuniu. Jakiś geniusz wymyślił, że najaktywniejsze osoby dostaną upominki i teraz hordy lasek wypisują denne i nic nie wnoszące komentarze łasząc się o prezent jak Reksio o szynkę. Jeśli chcesz przeczytać o czymś, co Cię interesuje, musisz przekopać się przez górę śmieci.

Moje zadowolenie z Glossybox jest tak samo sinusoidalne jak zawartość pudełek. Ostatnio zaskoczyli możliwością zakupu - sprzed kilku miesięcy co prawda ale jednak - pudełek zagranicznych. Zostały wykupione ekspresowo i już czytamy o zjełczałych kremach i obietnicach ponownej rekompensaty. LOL

Jestem na etapie intensywnych rozważań nad kontynuowaniem subskrypcji. Póki co wygrywa ciekawość grudniowego pudełka więc przymykam oko na zatracony profesjonalizm i czekam na zawartość.

Czy stałam się już listopadowym hejterem? :D




Notka z 10.10.2012

Po wczorajszym dostarczeniu pudełek Glossybox, w sieci zawrzało. To chyba pierwsze pudełko, które wzbudziło tyle negatywnych emocji i pierwsze, które podpadło także mnie. Pisałam już, że jestem zadowolona z subskrypcji, lubię testować nowe kosmetyki, zabierać w podróże lub na siłownię miniaturki no i uwielbiam niespodzianki. Tym razem chyba jednak nie o taką niespodziankę mi chodziło...


O tym, co było w pudełku chyba wszystkie już wiecie. Na blogach, na stronie profilowej FB jest wysyp wpisów, niestety w przeważającej części krytycznych. Uderzyło mnie to do tego stopnia, że postanowiłam poświęcić temu post. 

USZKODZENIA: W moim pudełku znalazłam złamaną na pół kredkę i odkręcony peeling. Zamawiam kosmetyki przez Internet bardzo często i jeszcze takie czary mi się nie przytrafiły, żeby kosmetyk zapakowany w pudełko, to pudełko w drugie pudełko, w dodatku z trocinami amortyzującymi uszkodził się do tego stopnia. Nie doświadczyłam i w to nie wierzę tym bardziej, że same pudełka są w stanie idealnym i nienaruszonym.

ŚWIEŻOŚĆ: Kolejna kwestia poruszana na blogach, która mnie osobiście nie dotknęła. Wystarczy jednak poczytać opinie dziewczyn, które dostały suche tusze, linery, kredki, podejrzanie pachnące pomadki. Po akcji z poprzedniego miesiąca, kiedy trafiły się przeterminowane żele L'Occitane myślałam, że ekipa wyciągnie wnioski, przeprosi, wyśle rekompensatę i tym samym ukręci łeb sprawie. Tymczasem mamy dalsze czyszczenie magazynów ze staroci.

POWTARZALNOŚĆ: Kiedy otworzyłam swoje pudełko i zobaczyłam kolejny raz mydło, maskę, peeling i smarowidło do ciała, straciłam cierpliwość. Rozumiem, że z kolorówką ciężko trafić w preferencje wszystkich ale kosmetyki pielęgnacyjne są na tyle zróżnicowane, że z powodzeniem można uniknąć nudy i rutyny.

MARKI: Pozwolę sobie zacytować: Zapisz się już teraz, aby otrzymać swój GLOSSYBOX i przetestuj 5 luksusowych kosmetyków, dostarczonych prosto pod Twoje drzwi. Poznaj najnowsze, światowe trendy kosmetyczne. Luksus jest oczywiście pojęciem względnym. Czytając karteczki dołączone do niektórych kosmetyków, gdzie cena pełnowymiarowych opakowań waha się między 20 a 50 zł mam wrażenie, że moja definicja luksusu jest jednak nieco inna. Żeby było jasno - nie oczekuję Diora, Sisleya czy nie wiadomo czego - oczekuję szczerości a nie oferowania marek drogeryjnych, średniopółkowych pod takim hasłem (patrz spray Toni&Guy, dupny zresztą, który był w tym czasie na promocji w Rossmannie).

Tutaj możecie zobaczyć wszystkie marki, które współpracują z Glossybox - KLIK

KOMUNIKACJA: Profil na facebooku zaparował. Zgłaszało swoje uwagi wiele dziewczyn, które dostały złamane kredki, stare szminki, tusze, linery, odkręcone słoiczki i glinkę rozpyloną w pudełku i całym jego otoczeniu w momencie otwierania. Na to ekipa miała przygotowaną odpowiedź, wklejaną ctrc+ctrlv: koniecznie napisz w tej sprawie na kontakt@glossybox.pl - przez Facebook nie jesteśmy w stanie Ci pomóc. :( Każdemu to samo. Żadnej odpowiedzi na pytania, żadnego nawet banalnego tłumaczenia, jeden test wklejany wszędzie tam, gdzie ktoś był niezadowolony. Mistrzowie komunikacji!

Maila napisałam. Odpowiedzi się jeszcze nie doczekałam ale po tych, które już dostały inne blogerki wnioskuję, że Glossybox zaproponuje mi rekompensatę w postaci 'bezpłatnej próbki', pewnie będzie to mineralny puder - z tej samej starej stajni co reszta kolorówki. 


Zauważyłam już wcześniej, że jakość pudełek i poziom mojego zadowolenia zachowuje się sinusoidalnie - świetne pudełko, słabe, świetne i tak w koło (doświadczenie mam od samego początku). Ogólnie byłam bardzo zadowolona, czasem trafiały się kosmetyki lepsze, czasem gorsze ale wszystko rekompensowały emocje związane z niespodzianką, oczekiwaniem, otwieraniem. Teraz czuję jedynie niesmak i mocno rozważam zakończenie przygody z Glossybox. Szkoda, bo zagraniczne edycje, mówiąc wprost, dupę urywają. A tu ktoś mocno kręci - albo producent, albo ekipa - efekt jest taki, że cierpli klient, który za to płaci. 



40 komentarzy:

  1. Dlatego ja zrezygnowałam po 2 pudełkach z GB i cieszę się z tego bardzo! bo z tego co czytam na innych blogach, plułabym sobie brodę z kolejnego zamówionego GB ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załapałaś się chyba na najlepsze :)

      Usuń
  2. Zgadzam się, ja mam już dość peelingów do ciała (jakby nic innego nie było) dlatego zaprzestałam i listopadowego pudła już nie dostanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze bardzo ciekawi grudniowe. Poza tym z moich obserwacji i wyliczeń wynika, że po tym słabym październikowym powinno nadejść to 'fajne' więc jeszcze zaczekam na dwa kolejne :)

      Usuń
  3. kupowałam później dostałam za darmo od ekipy ale i tak zrezygnowałam, nic ciekawego! próbki,próbki i jeszcze raz próbki! powtarzalność marek i aferki! szkoda mojego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano próbki... ale ta ciekawość, to wyczekiwanie, walka ze sobą żeby nie podejrzeć na blogach... :D To pudełko to mało kosmetyku, dużo emocji ;)

      Usuń
  4. mój peeling też był niedokręcony, a tusz suchy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć skręcali w pośpiechu a mineralne muszą być suche ;)

      Usuń
  5. ja akurat z tego pudełka byłabym zadowolona, kosmetyki by mi się przydały, ale ta złamana kredka i odkręcony peeling... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nie ładnie zachowuje się ekipa GB. Myślałam o zaczęciu subskrypcji, ale po pudełku w tym miesiącu stwierdzam, że nie warto, bo pudełka z miesiąca na miesiąc są coraz gorsze, zamiast lepsze. A szkoda, bo tak jak piszesz zagraniczne GB dupę urywają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustosunkowali się dzisiaj do tych wszystkich gorzkich żali, niby w porządku... Tylko tłumaczenie tych od kolorówki jest jak dla mnie trochę dziwne ;)

      Usuń
  7. Zrezygnowałam ze subskrypcji po wrześniowym pudełku i strasznie się z tego cieszę. Miałam już dość balsamów,peelingów,kremów czy maseczek ile można? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam wciąż lęki, że jak zrezygnuję to wtedy dadzą jakiś wypas :)))

      Usuń
  8. Zgadzam się z Tobą. Ja do tej pory byłam zadowolona z otrzymywanej zawartości, ale tym razem jestem nieco zniesmaczona, bo dostałam wyschnięty eyeliner:/ Napisałam do Glossy w tej sprawie, ale jeszcze odpowiedzi nie dostałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadają sukcesywnie, myślę że się doczekasz. Ja im napisałam dość bezpośredniego maila, nie cackałam się. Odpisali dość szybko :)

      Usuń
  9. normalnie ani razu nie żałowałam od momentu rezygnacji (już 3 pudełka temu). Powtarzalność produktów i ich jakość to porażka. Miały to być testy NOWYCH. LUKSUSOWYCH produktów, a nie ogólnie dostępnych na rynku i ciągle tych samych :( nie podoba mi się to bardzo. Ale co innego, gdyby to był byle jaki box, ale nie GB, który jest nie jest nowością na rynku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, też mi ciut brakuje 'luksusu'. Może niekoniecznie marek z najwyższej półki ale przynajmniej tych nam nie opatrzonych w drogeriach.

      Usuń
  10. Kurcze. Nie dbają należycie o to, co wysyłają. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczyłoby uważniej przyjrzeć się temu, co wkładają do pudełka, prawda?

      Usuń
  11. ajj faktycznie jak może się złamać kredka w pudełku? nie kumam... co do brzydko pachnących szminek jeżeli chodzi o kryolan to ja te produkty znam - one zapachem nie grzeszą i świeże mają taki podły zapach niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem nie chodzi o Kryolan. Mnie się poprzednie szminki podobały, szczególnie ostatnia, różowa. Często jej używam i jak dla mnie zapach ma w porządku :)

      Usuń
  12. ale dziwnie z ta kredka..masakra
    ja dostalam blyszczyk, dziwnie nie pachnie, ale suchy jest , wtapia sie w usta- kiedys tak mialam ze swiezym blyszczykiem maybelline czy astor- nie pamietam, ale napisalam na wszelki wielki do glossy- napisali,ze wysla cos . zobaczymy ..

    srednio jestem zadowolona, liczylam na maslo shea...zaraz obfoce moj glossy co w nim mialam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełko Organique broni się mocno w tym pudełku. Ma obłędny zapach i jak nie lubię smarowideł do ciała, to mnie kusi :)

      Usuń
  13. Bardzo mi przykro. Zawsze uwazalam, ze jak na polskie warunki 50zl to duzo za duzo, zeby zaplacic za probki. W Kanadzie bylo ok, moze nie sa to produkty z wyzszej polki, ale przynajmniej swieze i duzo pelnych rozmiarow. Od nastepnego miesiaca podniesza cene z 15 na 21 dolarow bo niby ma byc wiecej produktow i wiecej tzw. "high end brands". Zobacze, jak bedzie bedzie lepiej niz jest to nie odpuszcze tej suskrybcji, ale jak poziom bedzie sie utrzymywal, tez zrezygnuje. Co do obslugi klienta: chyba wszedzie jest tak samo. U nas wklejaja to samo! Taki chyba maja system.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za mile komentarze na moim blogu. Przepraszam za literowki i niedbalosc w pisaniu komentarza, ale pisalam z telefonu :)

      Usuń
    2. Wiesz, ja sobie pomyślałam, że 50 zł wydaję nie tylko za próbki kosmetyków. Uwielbiam to, co temu towarzyszy - zawsze mam lepszy nastrój kiedy wiem, że dostanę pudełko. Czekam niecierpliwie, patrzę na blogi, lubię moment otwierania, wąchania... To takie dziecinne ale takie radosne :))) Warto, nawet jeśli nie każdy produkt trafi w gust :)

      Bardzo proszę :) Dopiero teraz Cię odkryłam ale będę już teraz zaglądać regularnie :)

      Usuń
  14. Że też u nas zawsze muszą coś schrzanić... Akurat GB, to marka, która wyjątkowo dobrze rozpoczęła przygodę zarówno z blogerkami, jak i biorąc pod uwagę ogólna rozpoznawalność i to jak bardzo była wyczekiwana w Polsce... Mieli taki ułatwiony start, ale jak zwykle ktoś musi iść na łatwiznę i olewać klienta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizerunkowo lekko osłabli, fakt. Powinni lepiej sprawdzać to, co dostają od współpracujących marek i tych, którzy to pakują bo choć wiadomo, że wpadki się zdarzają to jednak niesmak pozostaje.

      Usuń
  15. Ja dostałam rozwaloną po całym pudełku glinkę.. Napisałam do nich maila, a odpowiedź dostałam niespodziewanie szybko. Ponieważ zależało mi akurat na tym produkcie obiecali wysłać następną w najbliższych dniach. Mam tylko nadzieję, że znów nie przyjdzie rozwalona -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że teraz już nie dopuszczą do takiej sytuacji ponownie. Mi zaproponowano nowy kosmetyk z kolorówki i zapewniono, że będzie świeży :)

      Usuń
  16. Po październikowym pudełku Glossy na pewno straci wiele subskrybentek.
    Ciężko mi uwierzyć, że kredka złamała się już w pudełku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także w to nie wierzę, niedopatrzenie lub świadome działanie kogoś, kto pakował pudełko. Sporo tych złamanych kredek się trafiło :(

      Usuń
  17. mnie nigdy to nie jarało jakoś te pudełka nie masz wpływu na to co będzie w środku. nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale właśnie w tym cała zabawa :D Dreszczyk emocji :D

      Usuń
  18. No co za dziady - pakować połamane kredki, to jak strzał w kolano!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja może będę należała do tego wyjątku ale ja mi, iż dostałam lekko rozsypaną glinkę to mi moje pudełko się podobało. Dla mnie luksus kosmetyków to nie koniecznie ich cena:)
    Jednak rozumiem wrzawę, bo suche tusze, złamane kredki to zdecydowanie nie jest luksus!!!!!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    http://wyprzedazmarzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Woda sodowa uderzyła im do głowy, a może nie mają na tyle dużej ekipy, żeby zadbać o każde zamówienie nalezycie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie jakoś nigdy do tych pudełek specjalnie nie ciągnęło ;) I chyba dobrze :D :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Po przeczytaniu takich postów cieszę się, że nie uległam tej całej pudełkomanii :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1