niedziela, 27 maja 2012

GOLDEN ROSE BOX - podsumowanie

Zauważyłam, że na blogach pojawiały się pojedyncze recenzje produktów, jakie znalazłyśmy, jako testerki, w boxie Golden Rose. Ja postanowiłam dać sobie maksymalną ilość czasu na zapoznanie się z produktami i napisać recenzję zbiorczą wraz z podsumowaniem.

O tym, że zostałam wyłoniona w akcji "Zostań testerką Golden Rose" (KLIK) pisałam tutaj: KLIK i później tutaj: KLIK. Wyróżnienie było dla mnie podwójnie miłe, gdyż zaproponowano mi zamieszczenie mojej wypowiedzi odnośnie makijażu w nadchodzącym sezonie w informacji prasowej (artykuł do poczytania tutaj: KLIK). Niedługo po tym dotarło do mnie moje pudełko z kosmetykami, wybranymi dla mnie na podstawie wypełnionej wcześniej ankiety!

Zdania na temat zawartości pudełka są podzielone. Moim zdaniem to, co znalazłam wewnątrz świadczy o tym, że osoba odpowiedzialna za akcję wyraźnie przeczytała moje odpowiedzi w ankiecie. Produkty różnią się między sobą i nie wszystko przypadło mi do gustu ale nie to nie zmienia faktu, że wzięto pod uwagę moje preferencje kolorystyczne. Poza tym muszę pochwalić firmę za zróżnicowanie przesyłek, dzięki czemu recenzje nie powielają się aż tak bardzo i z ciekawością można było śledzić, co dostały inne blogerki.

Ja otrzymałam: puder prasowany, który wskazałam sama, lakier do paznokci z serii Paris, tusz do rzęs, cień do powiek, szminkę oraz zestaw próbek, próbkę wody toaletowej, lusterko oraz katalog z pełną ofertą. Cztery ostatnie produkty znalazły się w każdym innym pudełku. 


GOLDEN ROSE PRESSED POWDER

Od producenta: Nowy puder prasowany zapewni Twojej skórze idealne pokrycie, bez uczucia ściągnięcia skóry, zaś jedwabista konsystencja nadaje jej przepiękny aksamitny wygląd. Zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 15 oraz witaminę E i A, które chronią skórę przed czynnikami zewnętrznymi oraz gwarantują matowe wykończenie makijażu przez cały dzień.
Pełną paletę 10 kolorów możecie zobaczyć tutaj: KLIK
Cena: 22,90 zł / 12,7 g

MOJA OPINIA: Opakowanie jest estetyczne, eleganckie i bardzo solidne. Wykonane jest z porządnego plastiku i zamyka się na tradycyjny klik. Nie mam obaw, żeby nosić puder w torebce czy kufrze i nie muszę obchodzić się z nim jakoś szczególnie ostrożnie. Do kosmetyku dołączony był puszek ale ja korzystam wyłącznie z pędzla. Dodatkowo puder zapakowany był w bardzo ładny kartonik, który wygląda, jakby krył wysoko-półkowy kosmetyk - brawa dla grafika :) Zapach jest delikatny, ledwo wyczuwalny ale bardzo przyjemny, kwiatowy. Nie pachnie jak puder babci a tego się zawsze obawiam :) Aplikacja jest dla mnie dużą przyjemnością po dotychczasowym doświadczeniu z pudrami sypkimi - nie pyli, pędzel nabiera odpowiednią ilość produktu. Nie jest ani zbyt miękki ani zbyt twardy, łatwo i równo się rozprowadza. Posiadam kolor 105 SOFT BEIGE - początkowo żałowałam, że nie otrzymałam jaśniejszego ale moje obawy były niesłuszne - ładnie się wyrównuje i stapia ze skórą, wcale nie jest za ciemny, w zasadzie pozostaje niewidoczny. Pozytywnie oceniam także samo działanie. Dobrze współpracuje z kremami BB i podkładami, nie tworzy plam. Kiedy jest szczególnie ciepło oszczędnie nakładam go jedynie na krem nawilżający i tu też sprawdza się bez zarzutu. Łatwo na nim rozetrzeć bronzer i róż. Jest trwały, skóra pozostaje matowa i świeża przez długi czas. Nadaje się do utrwalenia makijażu, jest lekki i niewidoczny - nie osiada na włoskach, w zmarszczkach czy porach. Trudno mi na razie ocenić wydajność, póki co zużycie jest minimalne, ledwo zauważalne a nie stosuję żadnego innego pudru. Producent zaleca zużycie w ciągu 24 miesięcy od otwarcia. Do pełni szczęścia trochę brakuje lusterka - jeśli chcemy przypudrować nosek poza domem, może to stanowić utrudnienie. Podsumowując - jestem zadowolona, że zdecydowałam się na ten puder. POLECAM! 




   
GOLDEN ROSE PARIS NAIL LACQUER

Od producenta: Wysokiej jakości seria lakierów do paznokci. Produkt ten jest wzbogacony substancjami przedłużającymi trwałość manicure. Lakier nadaje połysk. Dostępny w bogatej i modnej kolorystyce (11 ml). Produkt nie zawiera formaldehydu, toluenu, dbp i kamfory.
Pełną paletę 150 (!) kolorów możecie zobaczyć tutaj: KLIK
Cena: 5,50 zł / 11 ml

MOJA OPINIA:  Lakier zamknięty jest w buteleczce, która kształtem ma nawiązywać do Wieży Eiffla. Jest charakterystyczna i łatwo odnaleźć ją w mniejszej czy większej kolekcji lakierów. Rączka pędzelka jest długa i poręczna, wygodnie się ją trzyma. Pędzelek ma klasyczny rozmiar i kształt. Aplikacja mimo to sprawia sporo trudności. Lakier smuży, jest dość gęsty i nieco się ciągnie, szczególnie przy grubszych lub kolejnych warstwach. Nie rozkłada się równomiernie, lubi pozostawić niedomalowane miejsca, które bardzo trudno poprawić, szczególnie na końcówkach paznokcia, zupełnie, jakby nie dociągał do końca płytki. To jest produkt dla tych, które potrafią malować paznokcie metodą trzech pociągnięć - środek, bok, bok - nie ma mowy o kilkukrotnym przeciągnięciu pędzelkiem. Pierwsza warstwa uwidacznia smugi i prześwity, konieczne są minimum dwie do pełnego krycia. Niestety dość długo schnie, jest miękki i łatwo o uszkodzenia a odbita pościel rano po wieczornym malowaniu jest prawie pewna. Poza tym kilka razy zauważyłam, że pod lakierem zrobiły się bąbelki...Co do trwałości, trudno mi ją ocenić bo na moich paznokciach lakiery utrzymują się bez problemu kilka dni - ten nie odbiega jakością od innych pod tym względem. Początkowo kładłam pod niego odzywkę Nail Tek ale ona sprawiała, że bardzo szybko (po dwóch dniach) pojawiały się odpryski i lakier schodził płatami. Sprawdziłam to jednak i nie jest to kwestią kiepskiego lakieru a Nail Teka - ten typ tak ma :) Jestem pod wielkim wrażeniem palety kolorów - ja posiadam nr 118 - jest to typowy, kremowy nudziak czyli bardzo w moim guście. Mimo sympatii do koloru i przez wzgląd na problematyczną aplikację NIE POLECAM

Jak już wcześniej pisałam, to mój szósty lakier z tej serii. Nie jest to może imponująca kolekcja ale na przykładzie mojego doświadczenia mogę napisać, że w tej serii lakiery się między sobą bardzo różnią. Jedne wymagają wprawy i cierpliwości, inne nakładają się bajecznie łatwo i już jedna warstwa kryje całkowicie i równiutko, dając przy tym elegancki błysk. Wiem, że lakiery tej marki cieszą się dużą sympatią ale z tym coś wyraźnie nie gra. Może felerny egzemplarz? 

 (Inne moje recenzje: miętus: KLIK , róż: KLIK, inne kolory jakie posiadam: KLIK)


Efekt widoczny na tych zdjęciach wymagał ode mnie wiele cierpliwości, precyzji i poprawek

GOLDEN ROSE 3D FANTASTIC LASH MASCARA

Od producenta: Rewelacyjny tusz stworzony by pogrubić Twoje rzęsy, ekstremalnie wydłużyć i podkręcić. Dzięki innowacyjnej formule i elastycznej silikonowej szczoteczce, tusz pokrywa rzęsy równomiernie od nasady aż po same końce. Rozczesuje je i nie pozostawia grudek. Nadaje rzęsom intensywny czarny kolor dzięki zastosowanej formule bogatej w mikropigmenty. Będzie to Twój ulubiony tusz, który nada spojrzeniu olśniewający i uwodzicielski wygląd przez cały dzień. 
Cena: 14,50 zł / SKLEP: KLIK

MOJA OPINIA: Opakowanie bardzo przypadło mi do gustu - jest solidne i estetyczne - metaliczne, czerwone, z białym nadrukiem. Litery trochę się ścierają ale nie przeszkadza mi to zupełnie i nie wpływa na ocenę. Łatwo je odkręcić i szczelnie domknąć. Naprawdę cieszy oko :) Szczoteczka to najmocniejszy atut tego kosmetyku - jest rewelacyjna! Nabiera odpowiednią ilość tuszu, idealnie rozczesuje rzęsy i równo je pokrywa, docierając także do tych najmniejszych. Nie brudzi powieki i jest bardzo precyzyjna. Sam tusz ma początkowo dość rzadką konsystencję, później nieco gęstnieje ale wciąż sprawuje się świetnie - zobaczymy później. Jest niezwykle trwały! Nie osypuje się, nie rozmazuje, trzyma się cały dzień mimo wysokich temperatur czy wysiłku fizycznego. Pod tym względem niczym nie ustępuje tym najdroższym. Łatwo się go aplikuje. Pierwsza warstwa ładnie podkreśla rzęsy, dając niezwykle naturalny efekt, a taki lubię najbardziej. Rzęsy są równo pokryte, rozdzielone, podkręcone oraz pogrubione i wydłużone. Nie jest to teatralny, spektakularny efekt ale takie rzęsy otwierają oko i sprawiają, że spojrzenie jest wyraziste. Efekt można z powodzeniem stopniować choć trzeba to robić dość sprawnie bo tusz szybko zasycha na rzęsach i kolejne warstwy mogą już sklejać. Ma to swoje zalety: nie odbija się na powiece i nie rozmazuje. Aby móc go przetestować, odstawiłam swój dotychczasowy tusz MAC Opulash, który bardzo lubiłam i nie czuję, żebym na tym straciła. To najlepszy produkt z boxa, do którego z pewnością będę wracać. ZDECYDOWANIE POLECAM! 

W rzeczywistości wygląda na oku dużo, dużo lepiej niż na zdjęciu :)


 GOLDEN ROSE SILKY TOUCH MATTE EYESHADOW

Od producenta: Cienie Silky Touch mają jedwabistą i wyjątkowo miękką konsystencję, która pozwala łatwo rozprowadzać je na powiekach i tonować w zależności od efektu, jaki chcemy uzyskać. Silky Touch nie osypują się, nie odkładają w załamaniach powiek i wyjątkowo długo utrzymują się we właściwym miejscu. Pigmenty zastosowane w cieniach Silky Touch gwarantują intensywny i głęboki kolor, który przez cały dzień nie straci nic ze swojego blasku. Unikalna technologia i receptura sprawia, że cienie Silky Touch chronią skórę powiek przed zanieczyszczeniami, działaniem wolnych rodników i promieniowaniem UV. Są również bezpieczne - z ich zalet bez obaw mogą korzystać właścicielki wrażliwych, skłonnych do podrażnień oczu i panie noszące szkła kontaktowe.
Pełna paleta 14 kolorów do zobaczenia tutaj: KLIK
Cena: 8,90 zł / 2,5 g

MOJA OPINIA: Opakowanie tego cienia bardzo mi się podoba: jest proste, klasyczne, eleganckie, przypominające cienie popularnych marek ;) Wygląda dość solidnie, zamyka się na tradycyjny klik. Sam cień jest dość miękki ale nie pyli ani nie osypuje się szczególnie. Nie dobiega niczym od klasycznych, matowych cieni, z którymi miałam do czynienia wcześniej. Z intensywnością i głębią koloru w tym przypadku to trochę przesada - posiadam nr 203, delikatny róż, który jest niemal niewidoczny na skórze :) Nie poraża pigmentacją, trudno uzyskać kolor z opakowania ale jest idealny jako baza pod inne kolory lub makijaż w stylu no make up. Bez względu na to, jaki makijaż wykonuję, zawsze sięgam po cielisty mat - służy mi do wyrównania kolorytu powieki, ułatwia cieniowanie i podbija kolory. Często też nakładam go na bazę i dodaję jedynie kolorową kreskę - wówczas rozjaśnia powiekę i stanowi ładne tło dla linii rzęs. Sprawdzi się idealnie dla osób, które lubią delikatny, subtelny look. Jest trwały - na bazie wytrzymuje cały dzień. Nie zbiera się w załamaniach, nie roluje, nie tworzy plam. Łatwo nabiera się na pędzel i nakłada. Przy rozcieraniu traci na intensywności koloru ale nie jest to niczym zaskakującym. Tego typu uniwersalne cienie są podstawą każdego makijażu, zawsze warto je mieć. POLECAM!




  
GOLDEN ROSE LIPSTICK

Od producenta: Doskonała pomadka, która pokrywa usta cieniutką warstwą dając uczucie miękkości. Specjalne składniki nawilżają usta. Pomadka nie powoduje uczucia ciężkości na ustach. Łatwo się rozprowadza, a dzięki delikatnej, świetlistej strukturze sprawia, że Twoje usta są błyszczą perłowym blaskiem.
Pełen wybór kolorów (130!) możecie zobaczyć tutaj: KLIK  
Cena: 8,60 zł / 4,2 g

MOJA OPINIA: W zasadzie mam trudność, żeby napisać cokolwiek pozytywnego o tym kosmetyku. Może opakowanie :) Znów mamy do czynienia ze złotym, bardzo estetycznym kartonikiem. Opakowanie samej szminki jest czarne, ze złotymi elementami, przez co wygląda ładnie i elegancko. Niestety bardzo łatwo się otwiera. Nie zabierałam jej nigdzie ze sobą ale myślę, że dla dziewczyn, które lubią mieć szminkę w torebce, może to stanowić kłopot. Zapach ma delikatnie wyczuwalny ale sztuczny. Na ustach zaś wyraźnie czuć jej smak i nie jest to przyjemne doznanie. Myślę, że jej główną wadą jest kolor (posiadam nr 125). Początkowo byłam nim zachwycona, sztyft wygląda przepięknie ale jest dużo ciemniejszy niż w rzeczywistości. Pomalowane usta wyglądają jakby były pociągnięte korektorem, są zdecydowanie za jasne. Daje to trupi efekt, wrażenie braku ust lub ciężkiej choroby :) Kolor jest bardzo nietwarzowy, nie było mowy, żeby wyjść z nim do ludzi. Nie wiem u kogo sprawdziłby się ten kolor. Mnie kojarzy się z miłośniczkami sztucznej opalenizny i rytmicznej muzyki. Aplikacja także pozostawia wiele do życzenia: szminka rozprowadza się nierówno, podkreśla każdą skórkę. Tworzy grudki, wchodzi w załamania, zbiera się i waży. Wymaga nie mniejszej precyzji niż ciemne kolory. Nosi się ją naprawdę źle, głównie przez wzgląd na sztuczny, wyraźnie wyczuwalny smak i to, że nie znika równomiernie. Nie wykluczone, że gdybym trafiła na inny kolor byłaby zadowolona, ale wystawiam jej ocenę na podstawie tego, co otrzymałam i  przetestowałam więc zdecydowanie NIE POLECAM. 
 
Tutaj szminka nałożona bardzo cierpliwie i precyzyjnie i wklepana delikatnie palcami - uznałam, że nie opublikuję efektu po "normalnej" aplikacji, który był bardzo nieestetyczny




 GOLDEN ROSE ULTRA RICH COLOR LIPSTICK

Od producenta: Zapewni Twoim ustom supernawilżenie, a jednocześnie pokryje je nasyconym kolorem, który utrzyma się przez cały dzień. Bogata w składniki odżywcze receptura gwarantuje ustom odpowiedni poziom pielęgnacji, Masło Shea zmiękcza i koi wysuszone usta natomiast witamina E stanowi naturalny filtr przeciwsłoneczny. 
Pełna oferta kolorystyczna (81 kolorów) tutaj: KLIK 
Cena: 12,90 zł 

MOJA OPINIA: Bardzo podoba mi się możliwość zapoznania z produktem poprzez tester, zanim dokona się zakupu. Opakowanie jest bardzo fajne i przypomina blister z lekarstwem :) Minusem takiego rozwiązania jest fakt, że jak już otworzymy tester, nie ma możliwości jego szczelnego zamknięcia. Zamknięto w nim cztery kolory i pędzelek do aplikacji z nakładką zabezpieczającą.

Szczerze mówiąc, w żadnym kolorze nie wyglądam dobrze. Mi pasują delikatne ciepłe odcienie: róże, brzoskwinie, beże i brązy. Mam wrażenie, że te zawarte w próbniku świetnie podkreślają zmęczenie mojej twarzy, wszelkie niedoskonałości, cienie pod oczami i przebarwienia. Dlatego też oszczędziłam Wam zdjęć całej twarzy.

Metallic 18 to kolor trudny do opisania - przybrudzony róż z domieszką ciemniejszej brzoskwini, beżu. W porównaniu z innymi to dla mnie chyba najlepszy kolor. Czy jest metaliczny? Hm, jak dla mnie to bardziej perłowy, bardzo ładnie odbija światło. Zawiera delikatne drobinki, czego ja akurat w szminkach nie lubię ale tu nie jest to szczególnie nachalne. Dość łatwo się aplikuje choć załączony pędzelek nie będzie należał do moich ulubieńców. Jeśli chodzi o efekt na ustach i trwałość - tu znów plus. Niemniej jednak próbka nie przekonała mnie do zakupu. 

Creamy 49 to klasyczna czerwień. Kolor jest piękny, intensywny, pigmentacja rewelacyjna. Niestety taki odcień podkreśla wszelkie niedoskonałości cery, asymetrię ust i wymaga ładnego uzębienia. Poza tym trzeba o niej pamiętać, kontrolować co jakiś czas. Ja bardzo rzadko sięgam po pomadki w tym kolorze a mam ich kilka. Ta jest przyjemnie kremowa, łatwa w aplikacji ale pozostaje miękka przez co łatwo się rozmazuje. Poza tym nie lubię kiedy kolor nierówno znika a przy mojej częstotliwości jedzenia, picia i ciągłego gadania, muszę się stale pilnować :) Myślę, że z tej pomadki mogłyby być zadowolone dziewczyny, które są przyzwyczajone do szminek i potrafią je nosić. Ja zwykle sięgam po bezpieczne kolory, o których mogę zapomnieć zaraz po pomalowaniu. 

Creamy 53 czyli kremowy róż. Nie żebym była malkontentką ale ten kolor, chociaż sam w sobie bardzo mi się podoba, znów jest dla mnie za jasny. Mimo to zauważam dużą różnicę między tą a opisywaną wcześniej GR Lipstick. Ta jest zdecydowanie bardziej "mokra", kremowa, dużo łatwiej się nakłada. Równiej kryje, nie zbiera się ani nie waży. Myślę, że będzie świetnie pasowała blondynkom o chłodnym typie urody. 

Shimmering 75 to pomadka, która z prezentowanego zestawu przypadła mi do gustu najmniej. Róż jest sam w sobie ładny ale zawiera dużo wyraźnych drobinek, które migrują i pozostają na ustach kiedy kolor zniknie całkowicie. Bardzo nie lubię tego efektu i z tego powodu zdyskwalifikowałam tę szminkę.

Możliwe, że brzmi to, jakbym była wyjątkowo marudna jeśli chodzi o odcień szminki. Uważam jednak, że to bardzo ważne znaleźć kolor, który będzie nam pasował. Dobrze dobrany rozświetli i ożywi buzię, niweluje zaczerwienienia i niedoskonałości, sprawi, że cała twarz będzie wyglądała świeżo i promiennie. Ważne, żeby dobrze się czuć w danym kolorze i aby nie absorbował większości naszej uwagi. Noszenie szminki to też sztuka, której trzeba się nauczyć :)
 



GOLDEN ROSE ROXANNE EAU DE TOILETTE

I tu mam trochę kłopotu, bo: informacje z katalogu dołączonego do boxa się różnią od tego, co widnieje na stronie: KLIK Różne opakowania, różne pojemności, brak jakiegokolwiek opisu, nut zapachowych itp. Skład: denaturat, woda, zapach :) Do tego posiadam wodę oznaczoną tajemniczo W62, a w sprzedaży jest pięć innych. Nie mogę się połapać :)  Cena: 17,90 zł. 

Nie potrafię opisywać zapachów więc nie bardzo wiem, jak zabrać się do recenzji. Zwykle jest tak, że coś mi się podoba lub nie. Po jakimś czasie przestaję czuć cokolwiek i nigdy nie wiem, czy mój nos się przyzwyczaił czy zapach nie jest trwały :) W przypadku wody toaletowej Roxanne jest tak, że zapach mi się podoba ale i czuję go krótko. Jest słodki, lekki, fajny na sezon wiosna / lato. Niestety nie cieszę się nim długo bez względu na to, w jakim miejscu go noszę: czy jest to nadgarstek, miejsce za uchem, kark czy włosy. W tym przypadku polegam na opinii otoczenia i stawiam jednak na jego ulotność. Mimo, że zapach mi się podoba, nie kupiłabym pełnowymiarowego opakowania: z powodu nietrwałości i ze swojej wierności do innych perfum, których jestem wieloletnią fanką. 


GOLDEN ROSE LUSTERKO

W pudełku znalazło się także lusterko. Początkowo zastanawiałam się, co można napisać w recenzji takiego przedmiotu. Nie widzę go ani w dołączonym katalogu ani na stronie Golden Rose. Moje spostrzeżenia nie są niestety pozytywne. Lusterko jest wykonane bardzo niestarannie, ze słabej jakości plastiku. Pomijając kolor, wygląda tanio i tandetnie. Bardzo trudno je otworzyć, uwaga na paznokcie! Wewnątrz jest jedno lusterko zwykłe, drugie powiększające. Niestety mój egzemplarz posiada na nim sporą rysę co mi przeszkadza. Poza tym plastik dookoła posiada wiele ubytków i odszczypań, spod szkiełka (?) wystają małe kawałki folii. Nie jestem z niego zadowolona. 

Bardzo fajnie, że do boxa załączony był katalog. Z ciekawością przejrzałam jego zawartość i wpadło mi w oko jeszcze kilka kosmetyków, których jestem ciekawa. Brakuje mi w nim jednak cen i zauważyłam, że w kilku przypadkach informacje nie pokrywają się z tymi na stronie internetowej. 

Podsumowując, jest mi miło, że zostałam zakwalifikowana do grona testerek i cieszę się, że miałam możliwość zapoznać się z kosmetykami tej firmy. Nie wszystkie przypadły mi do gustu ale starałam się, aby moja recenzja była maksymalnie obiektywna. Dziś, według regulaminu, minął termin opisania swoich wrażeń z testowania ale będę tych produktów używać nadal. Jeśli zmienię o nich zdanie - napiszę. 

Wytrwał ktoś do końca? :) 
Uściski,
Ala

 

18 komentarzy:

  1. Najbardziej podoba mi się nudziakowy lakier.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładna ta szminka nude, ale szkoda że trzeba się tak z nią bawić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, lusterko wygląda tandetnie. Ja do tej pory miałam do czynienia jedynie z lakierami tej firmy i chyba na tym poprzestanę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczna recenzja! Co do lakierów to mam ten sam problem, niektóre mi się aplikują fantastycznie, a inne pozostawiają smugi (zazwyczaj te matowe). Puder chciałam kupić i dzięki Tobie "zaryzykuję" (jak wiadomo każdemu pasuje coś innego). Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ojej nie dałam rady przeczytać całości taki natłok informacji:P ale to pewnie też udziela się moje dzisiejsze zmęczenie.
    p.s. czy firma golden rose narzuciła odgórnie, kiedy ma się ukazać recenzja? bo to jakiś dzieisjszy wysyp wpisów o golden rose i box'ach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Do konkursu jest regulamin, w którym wyraźnie było napisane, że mamy obowiązek zamieścić recenzje do 27 maja.

      Usuń
  6. uch, ta szminka ma naprawdę fatalny kolor

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawa jestem perfum, właściwie dopiero dzięki tym boxom dowiedziałam się że GR ma coś takiego w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
  8. cień wygląda fajnie, a ta szminka trupi kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam bo nie chcę moderować każdego Waszego komentarza ale takich "gołych" typu "zapraszam na rozdanie" tutaj nie chcę.

      Usuń
  10. a mnie zaciekawily lipstiki bardzo przyjemne kolorki
    zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziekujemy za wyczerpujące recenzje i życzymy powodzenia w głosowaniu internautek na Facebooku GR

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz głosik w głosowaniu ode mnie za tą recenzję :) Super się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za chęci ale nie walczę o wygraną :) Stąd też nie zamieszczam postów w stylu "proszę o głosiki" ;) Regulamin wyraźnie mówił, do kiedy mamy zamieścić recenzję. Skoro firma postanowiła przedłużyć akcję bo kilka blogerek nie doczytała zasad to cała akcja straciła dla mnie na wiarygodności.

      Usuń
    2. Czyli GR niczym nas już nie zaskoczy ;P

      Usuń
    3. Pani Alu, przedłużamy akcję ze względu na głosowanie na Facebooku w kategorii "Najlepszy blog/vlog zdaniem fanek Golden Rose". Pozostałe wyróżnienia będą przyznawane przez jury, które będzie brało m.in. pod uwagę sumienność w recenzowaniu produktów oraz wszechstronność recenzji, tzn. czy produkty były testowane pod kątem formuły, opakowania, trwałości, sposobu aplikacji i wykorzystania kosmetyków do przygotowania makijaży. Czas przygotowania recenzji z pewnością również będzie rzutował na decyzję jurorów, ponieważ świadczy o zaangażowaniu i poważnym potraktowaniu współpracy przez testerki.

      Usuń
  13. podoba mi się taki post wszystko w jednym :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1