sobota, 21 kwietnia 2012

27 - śmiać się czy płakać? O urodzinach, konkursie, kosmetykach Dove i Paryżu :)

W minionym tygodniu miałam urodziny. Oprócz wieeeelu wspaniałych upominków otrzymałam jeden, który wyjątkowo mnie rozbawił :-) Jak już pisałam (KLIK), brałam niedawno udział w konkursie, w którym do wygrania były warsztaty w Paryżu i możliwość stworzenia własnego żelu pod prysznic. Nie udało się, ale nie żałuję! Od świetnych dziewczyn, z którymi mam wielką przyjemność pracować, dostałam najlepszą nagrodę ever!  Same zobaczcie: 


Wspaniały obraz - kolaż i balsam o zapachu by la Ala! Jestem wzruszona! ;-) 

Otrzymałam też przesyłkę - niespodziankę, w której znalazłam trzy żele z serii, której dotyczył konkurs. Nie znalazłam żadnego listu, żadnej wiadomości ale domyślam się, że to nagroda pocieszenia lub coś na kształt podziękowania za wzięcie udziału w konkursie ;-) 

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jestem wielką fanką tej marki. Unikam kosmetyków typowo drogeryjnych, głośno reklamowanych, produkowanych przez koncerny - molochy. Z powodzeniem szukam produktów naturalnych, które świetnie się sprawdzają. Niemniej jednak dam szansę tym żelom i już niedługo napiszę co o nich sądzę.

Jeśli chodzi o sam konkurs to niezbyt żałuję, że nie udało mi się wygrać. Nagroda jest wspaniała i z pewnością taki wyjazd byłby miłą przygodą ale obecnie mam wyjątkowo dużo pracy i wygospodarowanie kilku dni byłoby niezłym wyzwaniem.

W Paryżu byłam w 2005 roku. Mój pobyt tam trwał krótko ale zdążyłam się tym miastem nieco rozczarować. Wspominam brud na ulicach i w metrze, niechęć do porozumiewania się Francuzów po angielsku, olbrzymią  kolejkę do Luwru, Notre Dame obłożone rusztowaniem i siatką ale największym rozczarowaniem była chyba sama wieża Eiffla - marzenie złomiarza ;) Mam też oczywiście dobre wspomnienia, szczególnie pyszne jedzenie! Czy Wy też tak macie, że jak tylko lądujecie w jakimś kraju to od razu myślicie co by tu zjeść? Może nie zabrzmi to zbyt dobrze ale podróżując wolę zdobywać smakowe doświadczenia szukając lokalnej kuchni niż zwiedzać muzea i kościoły :) Coś tam się jednak udało zobaczyć:


Trudno uwierzyć, że to było 7 lat temu... A tymczasem...


Nie wiem - śmiać się czy płakać? :D

43 komentarze:

  1. na pewno nie płakać :)
    wszystkiego dobrego :**

    OdpowiedzUsuń
  2. oj daj spokój! WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszcze wieku ,ciesz sie ze masz dopiero 27 , jak mam w tym roku 34 i wmawiam sobie ze jeszcze mloda jestem, wszystkiego najlepszego , spelnienia marzen ...
    a i jeszcze jedno czlowiek ma tyle lat na ile sie czuje ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobry wiek! :) Dziękuję za życzenia.
      Ja się czuję jeszcze jak dzieciak :)

      Usuń
  4. Mój Paryż to Paryż oczami 14latki... Chciałabym zobaczyć jak zmienił się przez 17 lat - a tymczasem - wszystkiego najlepszego, do 30tki masz jeszcze czas! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała tam wrócić. Myślę, że zobaczyłybyśmy teraz zupełnie inny Paryż. Ja z pewnością wybrałabym inne miejsca na wycieczki :)

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego!
    Mieszkam w Paryzu:Fakt brudnu tu jak nigdzie indziej,a o Francuza z angielskim to ze swieca trzeba szukac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ała... nie chcesz wrócić? ;)
      Czy to prawda, że dzieci w szkołach nie uczą się angielskiego? Poznałam takiego chłopaka i do tej pory nie wiem czy nie uczą czy on nie ogarniał :)

      Usuń
  6. wszystkiego najlepszego z okazji urodzin:)!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego dobrego! Na pewno nie płakać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. najlepszego! ja lubię zwiedzać, ale nie lubię tłumów:)

    OdpowiedzUsuń
  9. widzę, że mamy nieco wspólnego :) dołączam do grona tych po 30-. nie płaczę, cieszę się każdym dniem i mam w wielkim poważaniu, co mówią inni. idzie z nimi zwariować. robię swoje. nie lubię kosmetyków dove, choć miło, że docenili, swój pobyt w Paryżu w 2000 roku pamiętam m.in. z kolejni do Luwru i tłumu turystów. Ale i z wielkich uczuć, namiętności... zostawiłam wszystko za sobą, przecież to było tak dawno temu :))) teraz już tylko skóra mi wisi tu i tam, mam te naście kilo więcej, choruję, ale jestem szczęśliwa, bo wiele zależy od tego co mamy w głowie :)))

    najlepszego w 34 urodziny! wytrwania, miłości i siły, by wierzyć, że marzenia się spełniają. każde jedno, jeśli tylko mocno tego chcemy :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosko, przeczytam sobie Twoje życzenia ponownie za kolejne 7 lat, kiedy będę kończyła te 34 :P

      Bardzo Ci dziękuję za komentarz. Wszystkie się kiedyś zmarszczymy ;) Zdrowiej! :*

      Usuń
    2. czytaj kiedy chcesz i wpadnij na moje w październiku. pewnie będę chwilowo potrzebowała wsparcia :))))

      Usuń
  10. Nie byłam w Paryżu, ale będę :D
    6,7,8,9 i 10.06 spędzę z mężem w tym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem Twoich wrażeń. Bawcie się dobrze! :)

      Usuń
  11. Sto lat :)

    Zawsze chciałam zobaczyć Paryż, tylko zawsze czasu/funduszy brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Fajną opcją jest to, że lata tam coraz więcej tanich linii - oszczędzasz czas i pieniądze. Niestety na miejscu jest już drogo, szczególnie noclegi i komunikacja miejska :|

      Usuń
  12. Wszystkiego najlepszego:) Ja tez bylam w Paryzu - akurat w 2005 r. :):):) Pojechalismy z wycieczka, koszmar polegal na tym, ze na wszystko byl wyliczony czas - o tej o o tej to, za godzine to. Wymykalismy sie wiec czasem i chodzilismy wlasnymi drogami, aby potem spotkac sie w wyznaczonym miejscu... Od tej pory juz robimy wycieczki na wlasna reke, zeby nie czuc sie ograniczonym. Kuchnie wspominam dobrze i tez tak mam, ze zawsze chce sprobowc czegos nowego, z danego kraju wlasnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, może się gdzieś nawet minęłyśmy ;)
      Widzę, że mamy podobny stosunek do jedzenia i wycieczek, szczególnie tych zorganizowanych ;) Pozdrawiam

      Usuń
  13. Wszystkiego dobrego :)

    mi za 5 tygodni (równo) też stuknie... 27
    i będę płakać :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  14. wszystkiego najlepszego... nie ma powodu do płaczu, lecz do radości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna nagroda pocieszenia :) Ale prezent od koleżanek przebija wszystko :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję Wam bardzo, bardzo, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1