środa, 21 marca 2012

Glinka marokańska vol.2 - tym razem bez cudów oraz... KTO CHCE MOJE NOGI?!

Z glinką marokańską mam małe ale pozytywne doświadczenia. Testowałam tę od Ziai oraz Synesis (recenzja - KLIK) i byłam bardzo zadowolona z efektów. Gdy koleżanka powiedziała mi, że przy założeniu karty klienta Yves Rocher taka maska jest w prezencie, postanowiłam spróbować.


Od producenta: Maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów Tradition de Hammam

Maseczka z glinką marokańską oraz olejkiem arganowym z upraw ekologicznych zapewnia oczyszczoną, promienną skórę oraz sprężyste, jedwabiście lśniące włosy. Wskazówki dotyczące stosowania: zwilż włosy i skórę twarzy, a następnie nałóż maseczkę. Dokładnie spłucz po 5 minutach.

MOJA RECENZJA 

Recenzję piszę po zużyciu opakowania 30 ml (pełnowymiarowe ma 100 ml). Wystarczyło mi ono na kilka aplikacji tylko na twarz - na włosy się nie odważyłam :-) Trzymałam dłużej niż zaleca producent i nie umarłam :-)

Glinka zamknięta jest w miękkiej tubce, która stoi na zakrętce. Lubię takie opakowania - pozwalają zużyć produkt do samego końca. Przed użyciem należy je potrząsnąć, ponieważ maska się rozwarstwia i w przeciwnym razie wyciśniemy wodę i dopiero później gęstą pastę. Gotowy produkt jest szybki i wygodny w użyciu ale chyba wolę jednak rozwiązanie zaproponowane przez Synesis - poprzez samodzielne przygotowanie maski mogłam uzyskać konsystencję, która najbardziej mi odpowiada - tu zdaję się na producenta. Ilość nałożonego produktu zależy oczywiście od nas.

Aplikacja jest bezproblemowa - maseczka łatwo rozprowadza się na skórze. Zawiera malutkie drobinki, które delikatnie peelingują i masują twarz. Zapach, choć bardzo przyjemny, jest dla mnie trudny do opisania - nie potrafię go do niczego porównać. Nie odnajduję w nim nic orientalnego; jest przyjemny i delikatny. Maseczka, podobnie jak inne glinki, zasycha na skórze więc wymaga zwilżania co jakiś czas hydrolatem lub wodą termalną. Ja stosuję wariant drugi i wówczas zdarza się, że z twarzy mi spływa i kapie woda w kolorze brunatnym - trzeba na to uważać. Mimo to warto zwilżać twarz - maska ma wówczas lepsze działanie i zdecydowanie łatwiej ją zmyć.

Działanie:
  • ekspresowe - efekty są widoczne już po zmyciu maski 
  • skóra jest oczyszczona i niesamowicie gładka!
  • maska nie ściąga i nie wysusza, nie podrażnia
  • nie zapycha porów, rewelacyjnie wygładza i zmiękcza skórę
Niestety stosując ją czuję dyskomfort w postaci pieczenia skóry wokół nosa. Na minus zaliczam też dość wysoką cenę - 47 zł / 100 ml (w tej chwili można ją kupić -30% taniej (KLIK)). Oczywiście wydajność zależy od tego ile jej nałożymy. 

Wklejam skład dla zainteresowanych i dobrze widzących ;-)




Podsumowując, uważam że maska daje całkiem fajne efekty: skóra jest gładka i niesamowicie miękka już po pierwszym użyciu. Pielęgnacja zajmuje dosłownie chwilkę. Niekomfortowe jest dla mnie uczucie pieczenia, którego nie doświadczyłam wcześniej przy glinkach. Irytujące jest także kapanie podczas zwilżania, jednak uczucie zasychania produktu na twarzy także nie należy do najprzyjemniejszych. 

Zdecydowanie bardziej zadowolona byłam z glinki Synesis - taniej i dużo przyjemniej. Dobrze, że nie zapłaciłam za nią regularnej ceny bo byłabym dość niepocieszona. Prezent miły ale nie zachęcił mnie do sięgnięcia po pełnowymiarowe opakowanie. Póki co kosmetyki tej marki nie podbiły mojego serca... 

Co myślicie o glinkach? Jakie są Wasze ulubione? Próbowałyście tej? 


___________________________
30 DAY SHRED Level 1 Day 3: Nie mam pojęcia tak to napisać kulturalnie... aaaaa, ledwo żyję! Wczoraj mnie bolało ale dziś to... jestem cała ZAKWAS! Ręce, barki, brzuch zdecydowanie lepiej ale nogi mam ochotę sobie powyrywać. Pierwsze kardio bardzo bolesne ale z każdą minutą ciało się rozgrzewało i dotrwało do końca. Chodzenie, szczególnie po schodach, jest dla mnie ekstremalnie trudnym zadaniem :-) Nie wiem jak będzie jutro. To normalne?!


13 komentarzy:

  1. lubię glinki ale bardziej lubię algi!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie uzywalam nigdy zadnych glinek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. A ja jeśli maski, to zwykle glinkowe właśnie :)

      Usuń
  3. Ja na całe szczęście nie miałam zakwasów. Obecnie jestem na drugim dniu poziomu pierwszego (stosuję inną taktykę tzn 5 dni jeden level) jedyny problem to bolące uda podczas ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  4. jeśli chodzi o glinki to chętnie sięgam po zieloną. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o 30 day shred - tak to normalne - pierwsze 3 dni to jeden wielki zakwas i każdy ruch boli potem jest już lepiej. Ja dziś zaliczyłam level 3 day 4 - i na początku drugiego levelu też miałam zakwasy i teraz na początku 3 levelu też, ale to już nie ma porównania z tymi zakwasami z pierwszych dni levelu 1 gdzie nie mogłam się w ogóle ruszać, bo tak mnie wszystko bolało. Teraz na początku levelu 3 to 2 pierwsze dni bolały mnie same uda i tylko one. Także dasz radę - trzymam kciuki :) Ja dziś właśnie ubrałam koszulkę, któej nie miałam na sobie wieki, bo wyglądałam w niej jak pączek, a teraz wyglądam całkiem całkiem choć jeszcze daleka droga przede mną - więc warto. Aaa i zdecydowanie trzeba się mierzyć, a nie ważyć, bo waga u mnie lekko tylko drgnęła, ale cm lecą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie :) Za mną 4 dni i już jest ciut lepiej :)
      Nie mam się czym zmierzyć ale zobaczę po ciuchach i fotach pewnie :-) Wagę mam stabilną od kilku lat i także nie spodziewam się dużych zmian. Dzięki, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem :*

      Usuń
  6. Nie polubiłam się z tą maseczką, działała na moją skórę wysuszająco, a żadnych korzyści nie widziałam.

    Skład dla gorzej widzących: AQUA, MOROCCAN LAVA CLAY, KAOLIN, ROSA DAMASCENA DISTILLATE, ALCOHOL DENAT., ZEA MAYS STARCH, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, GLYCERIN, ARGANIA SPINOSA OIL, CETYL ALCOHOL, PROPYLENE GLYCOL, CETETH-20, MICA, PARFUM, CELLULOSE GUM, METHYL PARABEN, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, COCAMIDOPROPYL BEATINE, ALLANTOIN, ETHYL PARABEN, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN, TETRASODIUM EDTA, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891, CI 77163

    :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba, przez Ciebie, też spróbuję tego 30 DAY SHRED. Ale niestety brak mi zaopatrzenia.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1