poniedziałek, 19 marca 2012

30 day shred DAY 1 + co można zrobić, by działało szybciej :-)

Jak już pisałam wczoraj, ale szanowny bloger nie był łaskaw zaktualizować mojego wpisu, przyszła wiosna, więc naciągnęłam na dupsko dresik i przestałam oglądać yt, zaczęłam ćwiczyć! :-) Mowa o Jillian Michaels i jej 30-dniowym programie tortur, o którym pisała Urbanowa (KLIK)

Jestem na etapie: DZIEŃ 1 :D Przyznam, że lekko nie było ale spodziewałam się, że będzie gorzej. Od jakiegoś czasu chodzę co prawda na jogę ale mam siedzący tryb pracy i siedzący tryb życia, szczególnie w okresie zimowym. A właściwie leżąco-siedzący :-) Czuję więc wewnętrzną potrzebę ruchu, wzmocnienia mięśni i poprawienia kondycji. Joga bardzo mi się podoba ale brakuje mi w niej...zwyczajnego wycisku. Kiedyś przez dłuższy czas chodziłam na fitness, jeździłam też sportowo konno i kilka lat tańczyłam. Lubię ruch, zmęczenie, zakwasy tylko zwyczajnie ostatnio osiadłam i zanikły mi nawyki. Nie będę się tłumaczyć no, fakt jest faktem że się rozleniwiłam co niestety przełożyło się na moją formę (dosłownie - brak formy).

Zrobiłam więc dziś START programu Jillian. Strzeliłam fotę (którą Wam, rzecz jasna daruję ;) żebym mogła sobie porównać mój kształt "przed" i "po" i zaczęłam ćwiczyć. Nie sapałam jak pies ani nie straciłam przytomności ale były momenty kiedy myślałam: "dżizas, ile jeszcze?!" :-) Po pierwszym dniu czuję się zmotywowana do dalszej walki i już nie mogę się doczekać jutrzejszych ćwiczeń! Jeśli uda mi się wytrwać, napiszę jakie są rezultaty. Jeśli ich nie będzie, też napiszę (Urbanową zabiję :P).

Jeśli też odbija Wam wiosenna szajba i czujecie zew, zachęcam do obejrzenia a najlepiej przerobienia levelu 1: 


Ale żeby nie było tak całkiem nie-kosmetycznie, po ćwiczeniach zrobiłam sobie PEELING KAWOWY :D Wmówiłam sobie, że on na pewno wzmocni efekt ćwiczeń, szczególnie, że po nim rozmazałam sobie serum wyszczuplające Ziai. Już czuję, jak chudnę :D 

Próbowałam ostatnio różnych peelingów do ciała i po totalnej padace jakimi okazały się peelingi z BeBeauty (napiszę o tym niebawem) postanowiłam nie eksperymentować. Mój własnoręcznie zrobiony w kuchni jest banalnie prosty a sprawdza się o wiele lepiej. Robi się go krótko, sprząta się łazienkę długo ale co tam, jaka mięciutka skórka :D 

Składniki:
  • kawa mielona - ja używam takiej, jaką mam akurat w domu - nie wiem jak to się dzieje że mam dużo, bo nikt takiej nie pije...Oczywiście nie sądzę, żeby marka czy rodzaj miały tu jakiekolwiek znaczenie ;-) Sypię na oko, w zależności od tego, jaką chcę konsystencję. Zalewam wrzątkiem i czekam, aż zrobi się tak zwany "muł"
  • oliwka - ostatnio odkryłam HIPP i bardzo, bardzo polubiłam! Wkraplam też na oko :-) Sprawi, że skóra będzie nawilżona i  mięciutka jak niemowlęca pupcia. Można użyć innej, ja polecam tę
  • żel pod prysznic - jaki tam macie - ja użyłam końcówkę Lirene bo: a) miałam końcówkę, b) było napisane, że anty cellulit :D 
Wymieszać, nałożyć na ciało, masować,masować, masować (użyłam dodatkowo gąbki Syrena, żeby szybciej schudnąć :P), spłukać, spłukać prysznic, spłukać prysznic jeszcze raz i zadzwonić po hydraulika. W międzyczasie osuszyć skórę i cieszyć się jej zapachem i miękkością :-) Voila!

Taki prysznic działa na mnie trochę głupawkogennie - mam więcej energii niż po dzbanku kawy wypitej. Mimo to polecam!





A Wy jak się przygotowujecie do wiosny? 

Pozdrawiam słonecznie,
Ala


25 komentarzy:

  1. Mam zamiar zacząć te ćwiczenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. przykro mi, Lalka, ale zanim się za zabicie Urbanowej zabierzesz, będziesz musiała zamordować mnie :-)

    peeling kawowy najlepszy! sama stosuję & efekty są fantastyczne, mogłabym się macać cały dzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łe ale by to była strata, gdyby 2 fajne blogerki zabić :D

      Usuń
    2. No czekaj, czekaj Diggerowa, jeszcze nigdzie nie jest powiedziane, że program tortur się nie uda :D Jak zadziała i zakończę go z pięknym ciałem to będę musiała Urbanową ucałować i uściskać. Na to też się piszesz? :D

      Kawaii-doll, blogowanie straciłoby sens ;) Kto by mi takie durne pomysły na ćwiczenia podsuwał? :D

      Usuń
    3. oczywiście, że się piszę :-) nadal trzymam mocno kciuki!

      Usuń
  3. a jestem już pod koniec poziomu 3 :) Zapraszam na blog http://mojaprzygoda30dayshred.blogspot.com/ tutaj wszystko opisuję :)
    Życzę wytrwałości :)

    Ps. Nie boli takie wkrapianie oliwki na oko? Żarcik ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matulu, pędzę czytać! Dzięki!
    Nie boli :D Oko zmalowałam dzisiaj, może pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta cała Jillian i jej metoda to jak zbiorowa psychoza :) też się dałam złapać, niestety moje kolano odmówiło posłuszeństwa więc grzecznie wracam na Power Jogę. powodzenia i wytrwałości

    Kira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie, że wszyscy to ćwiczą :) To dobrze, działa motywująco!
      Power Joga też brzmi nieźle. Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  6. Ja na razie jedynym przygotowaniem, jakie poczyniłąm, to zakup leków na alergię, bo mnie zaczynają atakować pyłki.
    Ale chętnie poczytam o tym wynalazku, może zmuszę moje nieszczęsne ja do czegoś więcej, ni tylko treningi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O biedna Ty :( Mnie to na szczęście ominęło i mogę w pełni cieszyć się wiosną i latem. Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  7. też już zaczęłam przygotowania do wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia :)! Ja zaczęłam przygotowania od zwiększenia spożywanych płynów, masażu, wcierania różności, masowania bańką chińską i prostych ćwiczeń. Póki co robię je regularnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli działania pełną parą! Regularność to chyba największy klucz do sukcesu. A ja strasznie często gubię klucze, mam nadzieję, że tym razem się uda :) Daj znać jakie efekty u Ciebie. Buźka!

      Usuń
  9. o matko!robie identycznie z tym peelingiem:Dnawet oliwke mam te sama i gabke:D i za cwiczenia tez sie musze wziac tylko musze sobie ta plyte ze shredem skombinowac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co, działa prawda? :) Płytkę nie wiem skąd można wziąć, ja korzystam z yt. Daj znać jak zaczniesz, jestem ciekawa.

      Usuń
  10. Też ćwiczę 30 day shred - dziś zaczęłam level 3 i efekty są :) Także trzymam kciuki i powodzenia w shredowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nieźle... Ciekawe czy ja napiszę kiedyś, że zaczynam level 3 :D Który najtrudniejszy? Dziękuję! :*

      Usuń
    2. Mi się wydaje, że najtrudniejszy był level 1, drugi był ani łatwy ani trudny taki w sam raz, ale strasznie szybko mnie znudziły te ćwiczenia, a 3 poziom według mnie jest najlepszy i najprzyjemniejszy - choć tego jednego ostatniego ćwiczenia nie potrafię zrobić, bo nie mam tyle siły, żeby mój ciężar podnieść na przedramieniu :O

      Usuń
  11. Ja od stycznia jestem na diecie, porzuciłam moje codzienne ćwiczenia na rzecz shreda i jutro już będzie 6 dzień 1 levelu :) Nie mogę doczekać się efektów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dieta się nie sprawdza. Za bardzo lubię jeść :) Staram się robić to z głową ale nie mogę narzucać sobie ograniczeń bo mnie to zniechęca... 6 dzień, ładnie! Ja zabieram się za chwilkę za drugi. Jakie mam zakwasyyyyyy :)

      Usuń
  12. kocham ten peeling :) ale beż zelu do twarzy - reszta tak samo

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Jillian! :D Zrobiłam 30 DS, a teraz jestem na 3 tygodniu Ripped in 30 :)
    Peeling kawowy jest najlepszy na świecie <3 Oliwka Hipp też :P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1