wtorek, 8 listopada 2011

Be Beauty Hydro Effect - recenzja



O tym żelu micelarnym czytałam już tyle opinii na blogach, że długo zastanawiałam się czy mnożyć dalej i  zamieścić swoją. Może jednak komuś się przyda.

Kupiłam ten produkt zachęcona opiniami innych blogerek i był to mój pierwszy kosmetyk z Biedronki :-) Długo się opierałam, miałam pewne uprzedzenia mimo zerowego doświadczenia. Niska cena skusiła mnie jednak do sprawdzenia jego 'cudownych' właściwości. Zużyłam całe opakowanie i niestety nie zrobiłam zdjęcia, tym bardziej, że przecięłam tubkę na pół i gmerałam w resztkach dlatego wyjątkowo posłużę się zdjęciem ze strony.





Od producenta: Hydro Effect micelarny żel do mycia i demakijażu twarzy i oczu.

Hypoalergiczny preparat w postaci żelu micelarnego delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy i oczu. Struktury micelarne zapewniają niezwykle wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Zawarty w preparacie d-panthenol zapewnia naturalny poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz przynosi uczucie natychmiastowego ukojenia. Skóra staje się gładka i czysta. Odzyskuje uczucie świeżości i komfortu. 


Skład: Aqua, Propylene Glycol, Disodium Cocoamphodiacetate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Poloxamer 184, PEG-7 Glyceryl Cocoate Hydrozypropyl Guarhydrozypropyltrimonium Chloride, Sophora Japonica Leaf Extract, Panthenol, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone

Coś mi mówi, że superprzyjazny to on nie jest więc jeśli macie pojęcie na temat tych tajemniczych składników, dajcie znać :-)

Opakowanie: Klasyczna tuba: miękka, nieprzezroczysta,  którą łatwo rozciąć i wydobyć resztkę kosmetyku - nic się nie marnuje. Łatwo się dozuje odpowiednią ilość. Mimo, że opakowanie stoi na zakrętce, nic się nie wylewa ani nie zalepia otworu. Posiada solidne zamknięcie. Podoba mi się kolorystyka: grafika jest czytelna, całość wygląda bardzo czysto, estetycznie i zachęcająco.

Kolor i zapach: Produkt jest całkowicie bezbarwny. Zapach trudno porównać z czymkolwiek ale mi się bardzo podoba - jest bardzo świeży i przyjemny. Nie czuć w nim chemii, nie przeszkadza i nie drażni.

Konsystencja i aplikacja: Konsystencja tego produktu bardzo mnie zaskoczyła. Za tę cenę spodziewałam się czegoś wodnistego, lejącego a tu otrzymujemy prawdziwie gęsty ŻEL. Wystarcza niewielka ilość, którą łatwo wycisnąć z opakowania aby nanieść na całą twarz. Aplikacja jest przez to bardzo przyjemna i łatwa: nic nie spływa i nie ucieka spomiędzy palców. Żel łatwo się rozsmarowuje nie tworząc piany. Trudniej go zmyć niż klasyczną piankę, której używałam do tej pory.


Działanie: Kosmetyk całkiem nieźle rozpuszcza makijaż ale do zadowalającego demakijażu trzeba go użyć przynajmniej dwukrotnie (klasyk: podkład, róż i tusz). Za pierwszym razem rozmazuje czerń tuszu po całej twarzy, ja muszę go użyć drugi raz i jeszcze przetrzeć oczy micelem, żeby pozbyć się resztek makijażu. To sprawia, że raczej używam go do mycia twarzy rano i po dokładnym demakijażu wieczorem. W tej konfiguracji sprawdza się świetnie: pozostawia skórę czystą, świeżą i przyjemnie pachnącą. Nie wysusza, nie ściąga, nie powoduje uczucia napięcia czy dyskomfortu jak wiele produktów tego typu. Nie uczulił mnie ani nie zapchał, skóra jest po nim przyjemnie miękka. W przypadku makijażu wodoodpornego nie liczyłabym na niego - nie usuwa żelowych linerów Essence czy Catrice. Nie piecze jeśli dostanie się do oka, zaznaczę dodatkowo, że noszę szkła kontaktowe.

Pojemność i wydajność: 150 ml. Wydajność jest dużym plusem tego produktu i ogromnym zaskoczeniem. Używałam go ponad 2 miesiące - uważam, że to całkiem nieźle jak na kosmetyk za około piątaka.

Dostępność: Tylko Biedronka. Chodzą słuchy że taki sam produkt ma w swojej ofercie Tołpa (która zresztą jest producentem BeBeauty ale cena tamtego produktu jest znacznie wyższa mimo łudząco podobnego składu). Ja miałam problem, żeby go kupić, w Biedronkach które odwiedzałam były puste półki. Siostra kupiła bez problemu więc nie wiem z czego to wynika.


Podsumowanie: Przyznam, że moje odczucia co do tego produktu zmieniały się wraz z pisaniem recenzji. Zabierałam się za nią z myślą, że już nie wrócę do tego żelu choć wielkiej krzywdy mi nie zrobił. Kiedy jednak opisałam jego działanie i uświadomiłam sobie ile kosztował uznałam, że to całkiem niezły kosmetyk... Jeśli kupujemy go z myślą o demakijażu, będziemy zawiedzione, bo z tym radzi sobie średnio. Jeśli założymy natomiast, że to żel, który ma być tylko jego etapem lub ma oczyścić skórę - zda egzamin z dobrym wynikiem. Mojej skórze nie wyrządził żadnej krzywdy, nie podrażnił, dobrze współpracował z innymi produktami do pielęgnacji i moja cera jest ostatnio w znacznie lepszej kondycji. Wcześniej używałam pianki Pharmaceris, która kosztowała kilkakrotnie więcej a znaczącej różnicy w działaniu nie odnotowałam. 

Nie wiem czy kupię go ponownie bo nie jestem nim jakoś specjalnie zachwycona. Nie wyróżnia się niczym poza ceną, ot zwykły żel do mycia a ja lubię testować nowe kosmetyki. Poza tym zorientowałam się, że Tołpa widnieje na czarnej liście jako marka testująca / zlecająca testy / kupująca testowane półprodukty ale nie mam konkretnych danych. Nie pamiętam też źródła więc muszę to jeszcze sprawdzić - jeśli coś wiecie, napiszcie proszę. 

Wychodzi na to, że nie zachęcam ani nie zniechęcam. Większość z Was pewnie zna ten produkt a jeśli nie zna, za niewielką cenę warto się przekonać na własnej skórze :-) 

Tymczasem!
Ala

 

6 komentarzy:

  1. Kupiłam go własnie z myślą o demakijażu i bardzo się zawiodłam... Jednak do porannego oczyszczania twarzy nadaje się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze go nie miałam, ale 5 zł to nie majątek, więc może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam go też pod wpływem fali zachwytów, ale na razie używam jego zielonego brata, z mikrodrobinkami. Jestem zadowolona, zielony brat bardzo dobrze usuwa makijaż :) A ten jest w kolejce zaraz po nim :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja go lubię, ale po nim zawsze używam biodermy sebium. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ev, całkowicie się z Tobą zgadzam :)

    zoila, dokładnie :)

    innooka, zastanawiałam się nad różowym, zielonego nie widziałam nigdzie ale skoro mówisz,że sobie radzi to poszukam...Radzi sobie z tuszem i linerem?

    One_LoVe, ja podobnie, w odwrotnej kolejności :) Najpierw demakijaż Biodermą lub Burżujem, później żel. Sam niestety nie wystarcza.

    Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze :*

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1