środa, 13 lipca 2011

Marokańskie cudo

Glinkę marokańską Synesis zna już wiele z Was. Firma jest niezwykle przyjazna blogerkom. Ja także mam przyjemność nawiązać z nią współpracę, pisałam już o tym tutaj. Dziś nieco więcej.

Zacznę od tego, że jestem pod wrażeniem podejściem do klienta: kontakt z przedstawicielami firmy jest bardzo sympatyczny i szybki a przesyłane produkty do testów zapakowane niezwykle estetycznie i elegancko. Myślę, że nie tylko ja byłam przyjemnie zaskoczona wyglądem przesyłki oraz krótkim czasem oczekiwania na nią. Synesis nas rozpieszcza :-) 

Pozytywnie nastawiona miałam jednak pewne wątpliwości - firma nie szczędzi na kosmetykach, przesyła je bardzo hojnie wielu blogerkom i każda z nich się nimi zachwyca. Zadawałam sobie pytanie, gdzie tkwi haczyk. Nie znalazłam go i sama dołączyłam do grona wielbicielek produktów Synesis! 

Zanim rozpocznę recenzję zaznaczę - już wiem, że nie miesza się glinek łyżką. Człowiek uczy się całe życie - od innych blogerek dowiedziałam się już, że robię to źle, policzkuję się stopami i obiecuję poprawę, więc proszę w pokorze aby mi już oszczędzić krytyki ;-) Należy także lojalnie uprzedzić, że zdjęcia w dalszej części posta mają charakter drastyczny! :P 


Co o glince pisze producent? 
Orientalne oczyszczenie i wygładzanie

Glinka marokańska Synesis to doskonała glinka mineralna, pozyskiwana w okolicach Casablanki. Działa bardzo oczyszczająco, wygładzająco i relaksująco. Glinka ma działanie niezwykle aktywne, ponieważ zawiera doskonale skomponowane składniki pochodzenia wulkanicznego, takie jak: krzemionka, kationy sodu, magnezu, potasu i wapnia. 
Glinkę marokańską Synesis polecamy przede wszystkim do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej, ponieważ doskonale usuwa sebum z powierzchni skóry, przy czym nie powoduje uczucia wysuszenia i podrażnienia. Maska jest doskonała zarówno dla młodych Klientek, które mają problemy z przetłuszczającą się cerą i skłonnością do wyprysków, jak i dla dojrzałych Pań, które szukają wygładzenia i efektu liftingu. 

Sposób użycia: bardzo mi się podoba, że glinkę można zrobić samodzielnie. Jest to bardzo łatwe, a daje dużo radości i satysfakcji :-) Początkowo sądziłam, że wolę gotowy produkt, który można szybko zastosować, ale rozwiązanie zaproponowane przez Synesis jednak bardziej mi się podoba - mam gwarancję, że glinka jest świeża, nic nie zasycha i nawet gram się nie zmarnuje. Producent  zaleca zmieszać 25g glinki z kilkoma kroplami wody, rozmieszać, nałożyć na twarz i po 10-15 minutach zmyć pamiętając o zwilżaniu twarzy. Ja proporcje dostosowałam "na oko" - wsypałam trochę proszku i dolewałam wody aż uzyskałam odpowiadającą mi konsystencję  (mieszając, o zgrozo, łyżką...). Myślę jednak, że kilka kropel to stanowczo za mało... 

wiem,wiem... łyżka...:)
Nieco kłopotu sprawiło mi wydostanie glinki z opakowania. Jest to plastikowy słoiczek, szczelnie zabezpieczający produkt przed dostaniem się wilgoci. Aby go otworzyć, należy zerwać plombę - super rozwiązanie, mamy pewność, że nikt wcześniej nie otwierał pojemnika przed nami, brawo! Samo otwarcie sprawiło mi jednak trochę trudności i finalnie sporo glinki mi się rozsypało. Biorąc pod uwagę fakt, że glinka to miałki proszek, napyliłam wokół siebie dość mocno. Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłby zakręcany słoiczek, ale ta mała niedogodność jest także do przeżycia. Z drugiej zaś strony to dobrze, że wcale nie łatwo się dobrać do zawartości, zwłaszcza jeśli w domu są małe dzieci lub zwierzaki, które często wykazują spore zaintresowanie... 



Przygotowanie glinki, jak już pisałam, jest dziecinnie proste. Wystarczy zalać ją wodą (ja użyłam mineralnej) i energicznie wymieszać, aby powstało jednolite błotko bez grudek. Mnie się to udało osiągnąć bez większego wysiłku. Za pierwszym razem rozrobiłam o wiele za dużą ilość glinki, oszczędniejsze stosowanie nie wpływa negatywnie na jej efektywność a pozwala się cieszyć glinką na dłużej. Należy jednak pamiętać, aby po nałożeniu zwilżać maseczkę, bo dość szybko zasycha i ściąga. Ja używałam do tego wody termalnej (mojej ulubionej, Uriage), psikając w ciągu kwadransa kilkakrotnie. To daje gwarancję, że glinka zadziała (jej aktywność wiąże się z odpowiednią wilgocią) oraz znacznie ułatwi jej zmycie z twarzy (czytałam opinię blogerek, że glinkę trudno zmyć - w mojej ocenie była po prostu za sucha...). Ja nie zauważyłam ani zapachu ani wyraźnego działania: mrowienie czy chłodzenie, o których pisały inne dziewczyny, w moim przypadku pozostały niewyczuwalne.


Moja ocena: Jestem niesamowicie zaskoczona działaniem tego produktu! Testowałam już wiele glinek, maseczek, smarowideł ale efekt, jaki dała glinka jest niesamowity! Dodam, że w trakcie stosowania glinki miałam problem z cerą po drugim, nieudanym podejściu do kremu, który dość mocno mi zaszkodził...

Efekt marokańskiego eksperymentu to:
- natychmiastowy efekt!
- jasna skóra o ujednoliconym kolorycie
- gładkość i wyraźne oczyszczenie
- mniej widoczne pory
- brak efektu wysuszenia czy ściągnięcia skóry
- brak jakiejkolwiek, wyczuwalnej powłoki -przyjemny mat
- odżywiona, zdrowo wyglądająca cera
- złagodzone podrażnienia i szybciej zagojone niespodzianki

Jestem poważnie i bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem tego produktu. Po kilku dniach skóra nadal wygląda bardzo dobrze. Jestem wdzięczna za możliwość przetestowania glinki i na pewno zagości w mojej łazience na dłużej. Dam znać, jak sprawuje się przy długotrwałym stosowaniu, więc to jeszcze nie koniec recenzji. Chciałabym też poprosić mamę i siostrę o przetestowanie - zobaczymy jak wypadnie test pod kątem liftingu oraz na młodziutkiej cerze. Myślę, że będą równie zadowolone, bo ta glinka, w mojej ocenie, to świetny kosmetyk dla każdego! 

Jeśli jesteście zainteresowane glinką a nie otrzymałyście jej do testów, zachęcam do zajrzenia tutaj. Nie trzeba kupować od razu dużego opakowania, producent daje nam 4 warianty do wyboru (brawo!). 

Podsumowując, bardzo się cieszę, że dzięki uprzejmości marki Synesis, mogłam poznać produkt jakim jest glinka marokańska. Biorąc pod uwagę jej działanie, myślę, że będzie to długotrwała znajomość :-) 

Bardzo jestem ciekawa innych produktów tej marki. Jeśli macie już jakieś doświadczenie w tej kwestii, dajcie znać. 

Tymczasem! 
Ala

6 komentarzy:

  1. Glinki mieszamy tylko drewnianą,plasitkową lub szklaną szpatułką gdyż wchodzi w reakcję z metalami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... wszyscy ją chwalą, to chyba będzie trzeba się skusic na zakup i się przekonać, czy faktycznie taka dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dezemka, wieeeem :) Za pierwszym razem tylko użyłam łyżeczki, szybko się zreformowałam :)

    nastusia, myślę, że będziesz bardzo zadowolona, szczególnie, że kosztuje naprawdę niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wlasnie bede ja na dniach testowac :) ciekawa jestem jej dzialania, ale wlasnie wszyscy ja chwala, wiec sie pewnie nie zawiode :) a powiedz mi, kochana - czy Pani Maria dala Ci znac co do dalszej wspolpracy? :) chodzi mi o kolejny produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kosmetasia, testuj testuj, ciekawa jestem Twojej opinii. Pani Maria dała znać ale póki co nie wiem nic o kolejnym produkcie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ją! Jest nieziemska :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1