wtorek, 26 lipca 2011

Lip Gloss Colour Obsession

Pozostając w temacie Colour Obsession i współpracy z Hean, dziś kilka słów o błyszczykach, które otrzymałam do przetestowania. 
Jak już wspominałam (klik), w paczce znalazłam dwa błyszczyki z nowej linii w kolorze 42 Spring Flower oraz 44 Rainbow Violet. Do wyboru jest jeszcze 6 równie ciekawych kolorów, które możecie zobaczyć TUTAJ (klik). Moje wyglądają następująco: 


Opis producenta: Wyrafinowany kolor i sexy blask. Ekspresowy efekt 3D.
Trwały błyszczyk wygładza i nawilża usta oraz uwydatnia ich kształt i kontur. Formuła Long Wear.
Formuła wzbogacona o Kiosmetinę która:
- intensywnie nawilża i pielęgnuje usta,
- zwiększa objętość - widoczny efekt 3D
- wygładza i uelastycznia naskórek ust
- działa przeciwzmarszczkowo, zapobiega starzeniu się naskórka ust.
Woski Carnauba, pszczeli i olejek makadamia - pielęgnują i chronią naskórek ust.

Gama 8 kolorów.
11ml./ Cena: 8.99 PLN

Moja ocena: W pierwszej kolejności, kiedy zobaczyłam błyszczyki, skojarzyły mi się z tymi z Bourjois, za sprawą łudząco podobnego opakowania ;-) Mimo to, bardzo mi się podobają, uważam, że są bardzo estetyczne. Zawierają wygodny i przyjemny, klasyczny aplikator (nie ma chyba nic gorszego niż błyszczyk w tubce, który oblepia wszystko dookoła). Zapach jest raczej słodki, ale nie mdlący, szybko przestaje być wyczuwalny.

Aplikacja nie sprawia żadnych trudności za sprawą precyzyjnej gąbeczki. Kosmetyk ma bardzo fajną konsystencję - jest dość gęsty, przez co nie spływa z ust a jednocześnie ich nie klei. Pozostaje wyczuwalny na ustach ale nie męczy - mnie bardzo odpowiada. Jedyne co mogę zarzucić w tej kwestii to fakt, że aplikator nabiera za mało produktu i trzeba się trochę namachać, żeby uzyskać pożądany efekt ale nie jest to jakoś wyjątkowo uciążliwe.Spodziewałam się, że jako produkt 'powiększający' optycznie usta będzie wywoływał mrowienie lub chłodzenie ale jest całkowicie niewyczuwalny pod tym względem. 


Trwałość: to, co szczególnie mi się spodobało w tych błyszczykach to fakt, że się bardzo dobrze trzymają. Nie spływają, nie ważą się i są zaskakująco trwałe. Długo pozostają na ustach, szczególnie jeśli nie jemy lub pijemy (czyli w moim przypadku praktycznie nigdy ;-). Przyznam, że nie mierzyłam tego z zegarkiem w ręku ale ja robię średnio dwie poprawki w ciągu dnia pracy (8h, wliczając w to dwie kawy i lunch :-). Zjadają się też bardzo równo - znikają niemal niepostrzeżenie. 

Efekt: bardzo mi się podoba efekt, jaki dają oba błyszczyki: naturalny, subtelny, delikatny. Oba zawierają dyskretne, rozświetlające drobinki ale na ustach są one praktycznie niewidoczne. Co więcej, ładnie się trzymają, nie "migrują" po całej twarzy. Ciemniejszy kolor, Spring Flower, uwidacznia je nieco bardziej ale nadal nie jest to tandetny efekt. Zdjęcia są robione w różnym czasie i świetle ale w miarę wiernie oddają kolor.


Mnie osobiście bardziej przypadł do gustu kolor jaśniejszy, Rainbow Violet i jego używam do makijażu codziennego. Ciemniejszy zostawiam na specjalne okazje, choć nałożony cienką warstwą też wygląda bardzo naturalnie. Efekt można wzmocnić kolejną aplikacją. Błyszczyk nie daje efektu "mokrych ust", raczej satynowy połysk, co bardzo przypadło mi do gustu. Nie do końca jednak dostrzegam efekt, który w przypadku tego produktu miał być wiodącą cechą, czyli powiększenie ust, efekt 3D. Rzeczywiście, kosmetyk ładnie wypełnia i rozświetla usta ale nie zauważyłam optycznego zwiększenia ich objętości. Zgodzę się natomiast z tym, że błyszczyk nie wysusza ust. Czy je intensywnie nawilża i pielęgnuje trudno mi ocenić, bo nie mam problemów ze skórą ust ale ich skóra jest rzeczywiście bardzo miękka. Trudno mi też się odnieść do jego przeciwzmarszczkowych właściwości - Hean deklaruje, że przeciwdziała starzeniu się naskórka, wygładzając go i uelastyczniając - nie zauważyłam jeszcze zmian wokół okolic ust ale napewno nie zaszkodzi ;-)

No i to chyba tyle, co po takim czasie mogę powiedzieć o tych produktach. Nie wiem na ile są wydajne, to się okaże za jakiś czas. Póki co, bardzo przypadły mi do gustu. Jaśniejszą wersję mam zawsze w torebce i dość często po nią sięgam, bardziej pasuje mi kolorystycznie. Podsumowując, uważam, że to bardzo fajna seria - za niewielką cenę dostajemy naprawdę niezły produkt. Do tej pory nie malowałam ust w ogóle, później zaczęłam dojrzewać do szminek, błyszczyki pomijając niemal zupełnie. Teraz, testując produkty Hean, przekonałam się do nich całkowicie. Szczerze polecam!

Informacje o tych i innych produktach marki Hean oraz adresy sklepów znajdziecie TUTAJ
Tymczasem!
Ala

Dziękuję przedstawicielowi firmy Hean, Pani Magdzie, za nawiązanie współpracy i możliwość zapoznania się z ofertą. Jednocześnie zapewniam Was, że fakt przekazania kosmetyków do testowania nie wpłynął w żaden sposób na moją ocenę.

5 komentarzy:

  1. A ja tam nie mam nic do błyszczyków w tubce :D Równiez jaśniejsza wersja przypadła mi bardziej do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie koniecznei zachwycaja mnei te blyszczyki ale jak juz to wlasnei ten ciemniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna recenzja, ładnie wyglądają :)

    zapraszam do siebie na rozdanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ladne ;) ciekawe czy tez dostane blyszczyk czy tylko lakiery...

    OdpowiedzUsuń
  5. agnees, może ja trafiłam na dziadowski błyszczyk i dlatego się zraziłam...Pozdrawiam!

    Mika, ja do ciemnego byłam sceptycznie nastawiona, przekonałam się "w trakcie" :) Dziękuję za odwiedziny.

    Matleena, dzięki :)

    Kosmetasia, ciekawa jestem, daj znać.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Niestety z powodu olbrzymiej ilości spamu, muszę wyłączyć możliwość anonimowego komentowania. Jeśli chcecie zostawić mi wiadomość, jestem dla Was dostępna na profilu Facebook.

UA-49610063-1